***

Od dziecka chciałam być „przyrodnikiem”. Miałam pełne szuflady muszelek, piór i liści i dziwnych kamyków. Całymi dniami uganiałam się za wszelkim latającym, skaczącym i biegającym robactwem, skradałam do ptaków i dokarmiałam półdzikie koty, by wieczorami śnić o rejsach z kapitanem Cousteau lub obserwacjach kosmatych ptaków kiwi z sir Davidem Attenborough. Gdy tylko otrzymałam upragnione pozwolenie rodziców zaczęłam jeździć na obozy obrączkarskie i przez kilka kolejnych lat wiedziałam, że ornitologia to moje przeznaczenie. Ornitologia… i podróżowanie, ponieważ wraz z coraz większą samodzielnością coraz dalsze stawały się moje wyjazdy, coraz śmielsze plany i coraz bardziej nieskrępowane marzenia. Poznawać świat! Od dzikich ostępów niezmierzonej tajgi, przez ośnieżone szczyty Andów po kolorowe tłumy na indyjskich ulicach. Przejechać go wzdłuż, w szerz, dookoła i zygzakiem. Sfotografować, opisać, opowiedzieć!!!!
I tak postanowiłam zostać fotoreporterem „National Geographic” . Wciąż myślę, że gdybym nie była lekarzem weterynarii byłabym fotoreporterem, reporterem, podróżującym dziennikarzem. Ostatecznie jednak wybrałam weterynarię. Nie wyobrażałam sobie długich lat studiów bez zwierząt, przyrody, intrygującej magii biologii. I tak rozpoczęło się 5 niezwykłych lat intensywnej pracy, intensywnej nauki i intensywnych wakacji. W czerwcu, razem z przyjacielem, pakowaliśmy plecaki by tuż po ostatnim egzaminie wyruszyć bez planu i bez celu w kolejne „nieznane”. W wakacje byliśmy mistrzami autostopu. Półpustynie Turcji, fjordy Norwegii, śnieżne szczyty Gruzji i niezgłębiony błękit Bajkału… tylko czas ograniczał naszą fantazję. W roku akademickim dostawaliśmy lekcje pokory. Uczelnia, lecznice, staże, praktyki, praca, wolontariaty… Wraz z poziomem trudności kolejnych umiejętności rosła satysfakcja z ich opanowania, wiara, że nasza nauka i przyszła praca ma sens, może coś zmienić, będzie potrafiła pomóc. Z biegiem czasu pozostało tylko jedno pytanie- czy i jak połączyć weterynarię w podróżowaniem?
Skończyłam studia. Teraz, z prawem do wykonywania zawodu, podstawową wiedzą i umiejętnościami, samodzielna i nieskrępowana krótkimi wakacjami mogę zrealizować swoje marzenie. Podróżować i leczyć. Pomagać zwierzętom na krańcu świata. Dzikim lub udomowionym, rannym, osieroconym, wycieńczonym. Być weterynarzem bez granic.
I o tym będzie rzeczony blog. O drodze, która jest celem. O pracy, która jest pasją. I o podróżach, które są życiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s