Stany nagłe małych zwierząt

Człowiek prostodusznie wychodzi do pracy, otwiera gabinet…. i nigdy nie wie kiedy pobije swój kolejny, życiowy rekord…. i jakiej kategorii będzie on dotyczył.
Na Warszawę spadł upał. Nie pierwszy to upał wśród licznych już wiosen autorki, lecz pierwszy w betonowym piekle oglądanym zza szyby akwarium przeszklonego gabinetu.
Powietrze drży nad mięknącym asfaltem. Słupek rtęci z żółwim tempem i uporem nieubłaganie pełznie w górę. 30…..30…..31….Wentylator mieli gęste powietrze. Gdzieś pod spoconą grzywką, na wpół ścięty mózg zastanawia się, czy agonalny wietrzyk rekompensuje nam ciepło emitowane przez pracujący silnik. Siedzimy… czekamy… termoregulujemy…
Pracując w niewielkich lecznicach trudno oprzeć się wrażeniu, że zwierzęta towarzyszące mają fenomenalną umiejętność walnego, międzygatunkowego zdrowienia w niesprzyjających okolicznościach atmosferycznych. Podzwrotnikowe upały- zwierzęta nie chorują. Leje- zwierzęta nie chorują. Syberyjski mróz- zwierzęta nie chorują. Dlatego też żaden niechciany pacjent nie zakłóca nam męki termoregulacji. Uzupełniliśmy książkę leczenia… Przeplotkowaliśmy wszystkie możliwe osoby i tematy….znudziły nam się już quizy z Weterynarii w Praktyce, bo ileż można się śmiać ze swojej niewiedzy… Każde sprawdziło Facebooka. Facebook doniósł, że znajomi mają w pracy stopni 38… Świadomość, że człowiek cierpi, ale nie jest to cierpienie największe w stolycy całej, tylko pogorszył nasz niedobrostan…
Przez umierające synapsy MT przebił się nagły impuls. „Dziwny pilot!”. Najgłębsza tajemnica lecznicy. „Dziwny pilot”. Powracający jak bumerang temat wyrywa nas z katatonii. W końcu trzeba sprawdzić do czego sluży „dziwny pilot”. Podekscytowany MT zaczyna snuć chaotyczne acz cudowne wizje o zapomnianej klimatyzacji. O samoprzesuwającuch się roletach… o chłodzeniu… Autorka sceptycznie lecz ostrożnie bierze pilot w ręce. Jej realistyczno nieoptymistyczny umysł forsuje teorię, że na pewno nie działa. Resztki rozsądku bredzą, że nie powinno się uruchamiać czegoś, o czym nie mamy pojęcia… może pilot wypuści Krakena z klatki? Neurony ostrożnościowe zapewne były już skoagulowały.
MT wlepił we mnie pokrętne spojrzenie ciemnych oczu. Czerwony, zielony, niebieski… „No dalej!…” „No dalej!” „No jaaaaa, nad czym ty się zastanawiasz!” Strzelam zielonym przyciskiem w stronę rolet. Czerwonym w sufit. Niebieskim w coś, co przypomina bliżej niezidentyfikowany czujnik… Chaotyczną kombinacją impulsów ostrzeliwuję ściany, lampy, szafki i okna… Nic. Żadnej klimy. Żadnych rolet. Żadnego końca świata wsród eksplozji fiolek leków…
„Eeeeeeee”, skwitował rzeczowo MT.- „Pewnie baterie się wyczerpały”
Wracamy do termoregulacji.
MT zrezygnowany otwiera Weterynarje w Praktyce w poszukiwaniu odpowiedzi na temat owejfarmakokinetyki jakiegoś błękitu.
Wiatrak.
Upał.
Facebook.
Upał.
„KTO WZYWAŁ NAPAD!!!!!!!” Ryknął niewysoki mężczyzna filmowo przeczesując wzrokiem wszystkie kąty gabinetu. Sześciu pozostałych facetów w czerni wypchnęło go na środek pomieszczenia. Gumowe pałki, wysokie buty. Czerń. Czujność i mobilizacja.
MT odebrało mowę, a może i rozum.
Autorka po ułamku sekundy na montyphytonowski szok i absurd zalewa się wiejskoburaczanym rumieńcem, bez większych nadziei, że faceci w czerni wezmą go za uroczy.
Drobiąc nogami i strzelając oczami, jak idiotka pod tablicą z równaniem o trzech niewiadomych, zaczynam ćwierkać o „dziwnym pilocie” i wyimaginowanej klimatyzacji. Facet patrzy na mnie ze śmiertelną powagą, na MT ze śmiertelną podejrzliwością, co jakiś czas skacząc wzrokiem po kątach gabinetu. Z poczekalni dobiega tupot nowych par butów. Brygada ochrony. Wezwanei o napad. Akcja! Akcja! MT nie wytrzymuje i zaczyna rechotać. Składam się ze śmiechu prawie do łez. Napięcie czarnej straży wyparowuje.. „Pan przesłuchujący” na wszelki wyypadek zagląda na zaplecze i śmiejąc się zarządza wymarsz z lokalu.
– I co tam się stało?- pyta głośno niedoszły bohater, który nie wepchnął się do gabinetu.
– A nic.- oznajmia dowódca.- Pani bawiła się pilotem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s