Asysta

Wraz ze zmianą pracy, podwyżką, zwiększeniem liczby obowiązków, godzin dyżurów i liczby pacjentów, poszerzeniem horyzontów oraz niewielkim awansem społecznym autorka zyskała asystenta. W porywach asystentów jest dwóch (albowiem jeszcze przez ok 2 lata autorka postrzegana będzie jako dość atrakcyjna samica w wieku reprodukcyjnym… po upływie tego magicznego czasu męskich złudzeń i nadziei zapewne znów przyjdzie jej samodzielnie zmywać stół 😦 ).
Dla początkujących weterynarzy o zaawansowanej socjopatii rozpoczęcie współpracy z asystentem jest ogromnym stresem. Asystent zabierze nam czas… Asystent będzie patrzył, i uniemożliwi nam w deszczowy bezpacjentowy dzień kilkugodzinne wybieranie argentyńskich szpilek do tango, zakończone standardową konkluzją „ah!!!!!!….. nie stać mnie”.Asystent będzie patrzył… i w 8 godzinie dyżuru może się w końcu wydać, że nie żyjemy tylko rosą i powietrzem, ale żremy bułki… Asystent nie pozwoli na literacko-fantastyczne dywagacje „czy jeśli po raz kolejny będę czytać „Lód” to zrobi mi się chłodniej w 40stopniowych tropikach gabinetu”. Asystent będzie mówić, a być może nie będzie to mowa ciekawa…. Co gorsza asystent będzie słuchać, a może nawet i pytać… a wtedy, po latach studenckiej glorii, chwały i ściemy, może się w końcu wydać, że nie jesteśmy nieomylni… ba! Może się wydać wiele gorszych rzeczy. Do tego dochodzą estetyczne komplikacje dotyczące dyżurów z asystentem „przystojniejszym”- pomalowane pod kolor fartucha paznokcie momentalnie plamią się którymś z niezmywalnych antyseptyków; przypadkowe nie zmienienie jeansów na spodnie fartucha magicznie przyciąga rany, krwotoki i inne masakry o szerokim polu rażenia, a makijaż „supernatural” rozmazuje się zdradziecko w najmniej odpowiednim momencie.
Czasami jednak asystentowi udaje się oswoić lekarza, i niezgrana współpraca upływa na niebanalnych konwersacjach.
– Kobiety to naprawdę jak nie mają co robić, to sprzątają. Nie?- asystent rozparł się dekadencko, i prawdopodobnie wygodnie, w lekarskim fotelu, obserwując wlokącego odkurzacz lekarza.
– Nie! Kobiety po prostu patrzą i widzą. Bród to nie jest element wystroju.- oświadczył autorytarnie lekarz.
– Aha.-odparł asystent, gotowy wchłonąć każdą przekazywaną mu wiedzę.
– Swoją drogą beznadziejnie jest w tej lecznicy. Wiesz, że tu nie ma miotły?!
– A czemu?
– Nie wiem. Może MG nie umiał zamiatać. W każdym bądź razie szefowa wkurzyła się, wywaliła miotłę, i kupiła odkurzacz.
– No to chyba lepiej, nie?
– No nie!- MT popatrzył na autorkę z większym zainteresowaniem.- Bo wiesz….ja to lubię sobie pozamiatać…. mnie to uspokaja – autorka zabrnęła w bagniska swoich terapii zajęciowych. Brwi MT uniosły się w szyderczobłazeńskim grymasie rozbawienia. Czekał na ciąg dalszy
– Taki kobiecy atawizm- zakończyłam z desperacją odpalając odkurzacz.
– :DDDDDDDDDDDDDDDD A pozmywać w akademiku byś nie chciała?

– Ale wiesz…. my to jednak mamy dobrze… jak tak sobie patrzę na mojego kuzyna… On jest prawnikiem w jakiejś korporacji. I ok, zarabia 7 tys miesięcznie. Ale wiesz, codziennie musi wstawać rano, pracuje od 10 do 18… czasami nawet do 19, musi chodzić w garniturze… no masakra. Wyobraź sobie.- MT dał autorce chwilę na wyobrażenie sobie.
– Wiesz… w sumie ja też często pracuję od 10 do 19, czasami dłużej….- autorka wyobraziła sobie, że zarabia 7 tys miesięcznie.- a nie zarabiam 7 tys.
– No tak…. ale nie musisz chodzić w garniturze!

Nieważne jednak ilu asystentów pojawia się w lecznicy… człowiek zawsze jest sam, gdy trzeba pozwijać ligninę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s