Nowy rok! (akademicki)

Nowy rok! (akademicki)

Młody, ambitny, zaangażowany lekarz weterynarii, z rozmachem budujący swoją karierę w jednej z europejsko-warszawskich klinik (światowo-europejską karierę w weterynarii można zrobić jedynie w Warszawie) tylko podświadomie rejestruje upływ czasu. Epidemia babeszii sugeruje mu, że gdzieś tam, daleko, na dzikich lasostepach Pól Mokotowskich króluje wiosna; fala hot spotów podpowiada, że nadeszło lato; nieuzasadnioną depresję i wzrost spożycia kawy należy tłumaczyć jesienią… Istnieje oczywiście pewien weterynaryjny margines społeczny, który nie wykorzystał potencjału stolicy, i zatrudnił się w lecznicach o poziomie nie-europejskim. Tacy lekarze są bliżej natury. Latem pławią się w 40 stopniach, umierając w nieprofesjonalnych szortach, zimą, równie nieprofesjonalnie, dygoczą pod stosem bluz, swetrów i fartuchów w stopniach +13.
Mimo podyplomowej wszechwiedzy i wrodzonych umiejętności, nakazujących wierzyć, że my farmę wyssaliśmy z mlekiem matki (poniekąd?), a 5,5 roku studiów (co najmniej) było tylko przerwą na imprezowanie (poniekąd) młodzi lekarze często mają kolegów na studiach, którzy irytująco usiłują nam wmówić, że mamy notatki, i mieliśmy egzaminy. Ich coroczny płacz, depresje, nerwice, wiązanki, oraz inauguracyjny tydzień wyniszczającego chlania pozwala się zorientować, że gdzieś w przestrzeni pozagabinetowej rozpoczął się październik.
Mało istot bawi młodego lekarza weterynarii tak bardzo, jak młodzi studenci weterynarii.
– Wiesz, ja to teraz mieszkam z dwiema studentkami trzeciego roku!- zakomunikował mi CS z nutą zachwytu w głosie.
– Huhu! Ale Ci dobrze- wyszczerzyła się autorka. Nikt nie doceni młodego lekarza, albo „kolegi ze starszego roku” tak, jak młoda studentka. Koledzy tacy są cynicznymi, genialnymi, doświadczonymi demonami intelektu, pełnymi opiekuńczego spokoju i poczucia humoru… swobodnie używają tak trudnych słów jak metyloprednizolon i kwas etylenodwuaminoczterooctowy. Podwiązali koci jajnik! ZDALI FARMĘ! A nawet…. Nie boją sięL(…)ickiego!!!!! (kto jest z Podlasia i nie zna dr L,niech… (nie)żałuje :P).
– Nooooo- kontynuował CS- wiesz jakie one są urocze?…. z tym swoim wielkim stresem i zakuwaniem. One naprawdę myślą, że ta farma i paty do czegoś im się przydadzą 😛 Naprawdę! Wiesz, dla nich dr Z, albo Sz to jest ktoś…. No i one NAPRAWDĘ boją się L(…)ickiego!!!!
– :DDDDDDDDDD

Autorka, w swej idealistycznej i młodzieńczej naiwności szczerze wierzyła, że farmakologia jest potrzebna 🙂 Teraz jednak, jako młody lekarz uparcie wierzy w fakt, że studiowała inaczej. My wszyscy studiowaliśmy inaczej. W końcu byliśmy ostatnim błyskotliwym i genialnym rocznikiem jaki opuścił mury najlepszej uczelni w kraju, Europie i na świecie (SGGW).

– A słyszeliście, jak Wojtas wymiótł a parazytach?- autorka ploty siejąca.
– Noooo, 5 dostał- T (parazytopasjonat).
– Gadasz!? Jak on to zrobił?- S. w słusznym podziwie.
– Pytań się nauczył- a.
– Nie, w ogóle się nauczył. Po prostu umiał.- T.
– Żartujesz? To tak można?- S.
– Nie 😛 no nauczył się, poszedł, napisał, i zdał.- T jak teoretyk instruktor.
– A to cwaniak!

– Się przygotowałem 😀 – G. entuzjastycznie wręczył autorce harmonijkę o słusznych i pięknych proporcjach (czyt- wyższa niż szersza)- Wszystko tu mam! Wszystko! I nic nie umiem!
– Widzę… ale żeby gniazdo?!- a.
– A co to jest „gniazdo”?
– Miejsce gdzie ptaki składają jaja.

– Widzicie! A ja nie miałam żadnego błędu- M (nad zeszycikiem z histopatologii).
– Widzimy. Przyjaciół też nie masz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s