To nie jest kraj dla wolnych ludzi

Jak w tytule.

Ale zanim opiszę, jakaż to krzywda nas spotkała- krótki akapit retardacyjny (jak w tekstach mistrzów prozy :P)

Wczoraj, durem, wścieklizną i rachunkiem opiewającym na 330 zeta autorka ostatecznie zakończyła swoją „przygodę” z immunoprofilaktyką. Bolało. Fizycznie i finansowo. Zachwycając się po raz kolejny skutkami ubocznymi Verorabu poszła sobie spacerkiem do pracy (bo przecież jest już szczęśliwą bezrobotną). Autorka prawdopodobnie powinna się zgłosić się jako ochotnik do eksperymentów medycznych- jako bezprecedensowa idiosynkrazja. Po szczepieniu na wściekliznę ma bowiem nadwzroczność. A w zasadzie „ultrawzroczność”, bo z bólem potrafi czytać z bliska, a z zachwytem z daleka. Tylko słaba rozdzielczość czopków i pręcików dzieli ją wtedy od czytania książki z odległości paru metrów 😀 True story. Za pierwszym razem Tomasz miał nadzieję, że zaszczepili mu pannę zmutowanym wirusem, i obudzi się u boku Kobiety Kota… ale widać Warszawka to nie Gotam City 😦 i szału nie było 😛 Tymczasem bawiąc się sokolim wzrokiem autorka dobrnęła do gabinetu i z przerażeniem stwierdziła, że chyba już ma gorączkę, tak strasznie jej zimno. Po czym przejrzała nagromadzone „papierki”, zawierające m. in „uprzejmą informację, że z powodu awarii, lokale przy ulicy W., między godz 9 a 19, będą pozbawione ciepłej wody i ogrzewania”. Autorka z nienawiścią  popatrzyłą na termometr (+12 w gabinecie/+9 w poczekalni) i zamieniła się w automat do filtrowania herbaty.

Tymczasem Tomasz wyspał się, zaszczepił, i udał do Urzędu Gminy Mokotów. Operacja „Odbiór Prawka” part 2. Odczekał wieki w kolejce, bo i dziś petentów „obsługiwał” Pan Dryf Kontynentalny, po czym szybko i sprawnie otrzymał swój international dokumencik (nota bene paskudnie brzydki). Pan Lądolód już miał wyświetlać kolejny numerek, gdy Tomek zamachał mu przed oczami dokumentami autorki, wraz najbardziej oficjalnym upoważnieniem, jaki jej twórczy umysł potrafił zredagować. Bynajmniej nie wpadliśmy na to sami. O możliwości „odbioru dokumentów przez osobę trzecią” poinformowała nas wściekle ruda urzędniczka z okienka obok. Lądolód przeczytał pisemko i oświadczył:

– Jeszcze 17 zł?

– Słucham?- upewnił się Tomasz.

– 17 zł- nie rozwodził się Lądolód.

-Ale jak to?

– Gdyby pani A, była pana żoną, mógłby pan odebrać jej prawo jazdy. Ale jeśli państwo żyją sobie w konkubinacie (oh jej! kto by pomyślał :P) to trzeba jeszcze zapłacić 17 zł- oświecił niewiedzącego.

– Ale dlaczego?

– Bo tak.

:DDDDDDD Kurtyna!!!!

Może jednak poczekamy w Tajlandii na jakąś ustawę o związkach partnerskich, albo chociaż „nowelizację do spraw wygodnego życia”… A może będziemy wracać tu tylko na maratony tango 😛

 

IMG_1148

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s