Prolog :)

Jeszcze nie wyjechaliśmy, a już mam zaległości w prowadzeniu bloga.

Oddaliśmy jednak milowy skok w „przygotowaniach”, czyli przetoczyliśmy się  z Warszawy do Ostrołęki  🙂 Żegnaj stolico!!! Od dziś o dwa słoiki mniej wykorzystują Twój obiecujący, bogaty i ambitny rynek pracy; jeden niewysoki słoik mniej generuje „porannego tłoka” w metrze, jeden „nienormalny” rowerzysta mniej przestanie irytować wiecznie zirytowanych kierowców. Wszyscy skorzystają 🙂 Poza Biedronką.

Przeprowadzki mają tą magiczną właściwość pomagania poprzez obrzydzanie. Z autorki doświadczeń wynika, że nawet najbardziej niechciana przeprowadzka kończy się cudownym uczuciem ulgi i zmęczonej radości, że już po wszystkim. Koniec pakowania, upychania, dźwigania i przestawiania… Absurdalne to być może, ale ostatnie kilka dni (czyli dni imprez i pożegnań) dramatycznie zmieniły profil moich marzeń i nagle okazało się, że paskudnie brudne mieszkanie, dzielone z 3 paskudnymi brudasami, niedogrzany gabinet i TANGO to jednak szczyt moich marzeń, Eldorado, raj na ziemi, nirvana i cośtam jeszcze…  a nie jakaś tam Tajlandia czy tygrysy. Na szczęście całosobotnie zabawy z kartonami były bardzo skuteczną terapią zajęciową.

Było strasznie.

Wygenerowaliśmy w pokoju taki poziom entropii, że chyba tylko dzięki temu udało nam się w Nissanie zagiąć czasoprzestrzeń, stworzyć czarną dziurę, przeistoczyć połowę dobytku w kłęby antymaterii i ostatecznie zamknąć bagażnik. Ciśnienie wewnątrz pokonało kwiatki.

Tym sposobem, z kolanami pod brodą, laptopem pod nogami, storczykiem pod ręką i fikusem na kolanach nawet nie zarejestrowałam wyjazdu z Warszawy. Zimnej, mokrej, ciemnej i deszczowej… jak to w stolicy w środku zimy J Żeby nie uskuteczniać martyrologii własnej, dodam, że Tomek też miałby  kolana pod brodą, gdyby na drodze nie stała im kierownica.

Po czym dotoczyliśmy się na dziki i daleki wschód (Ostrołęka- gdzie tylko śnieg, mróz, i wycie bezpańskich kundli na polach) a tam, zgodnie z jakimś prawem fizyki- najpierw był wielki wybuch, a potem pierdolnik powoli się rozszerzał. W praktyce- najpierw wygrzebaliśmy nasze graty i zrzuciliśmy je na piętrze… a przez następne dwa dni chaos podstępnie rozpełzł się na całe mieszkanie….

Zdjęcie poglądowe „w trakcie”.

IMG_3546

Zdjęcie poglądowe „po”. Z subtelną sugestią by zwrócić uwagę na detale ozdobne 😛 Oraz rozrastającą się kolekcją „prawie pustych” butli po gazie, które „jeszcze kiedyś” wykorzystamy.

IMG_3548

A także odkrycie dnia- dlaczego warto czytać metki 😀

IMG_3551

Wschód- tu możesz być szowinistą myślą, mową, uczynkiem i ubraniem.


One thought on “Prolog :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s