Odc.1

Lecimy.

Żeby nie było zbyt pięknie i kolorowo, autorka w genialności swojej wrzuciła wszystkie dokumenty do bagażu głównego, i miała zamiar biegać sobie beztrosko po lotniskach z paszportem i biletem w kieszeni…. Po czym pewien sceptyczny, germański służbista uświadomił ją, że 18letnia poczwara w paszporcie nijak jej nie przypomina, i bez ukazania dodatkowych dokumentów może być problem…  Można by się cieszyć, że przeciętny obywatel zachodniej Europy nie widzi podobieństwa między maszkarą z fotografii, a prześliczną autorką… ale jak się ma dokumenty w plecaku w drodze do Bangkoku, a w portfelu tylko Euro 26, to nawet „+2 do próżności” nie rozjaśnia sytuacji. Póki co personalne wątpliwości załatwiło „niewinne spojrzenie błękitnych oczęt blond-kretynki”…

A teraz, czekając na lot do Abu Dhabi pracowicie hoduję sobie wrzody żołądka… Mam nadzieję, że w praworządnym, arabskim kraju potraktują mnie jako bagaż podręczny Marchewki.

Tymczasem, wciąż mając nadzieję, że oboje dolecimy do Tajlandii, chcielibyśmy jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy znaleźli czas, chęci i ochotę żeby się z nami pożegnać.

Naprawdę, jeszcze tydzień w Polsce, i autorka zamiast do Azji trafiłaby na listę pilnie oczekujących na transplantację wątroby. Poza tym zostaliśmy obdarowani taką ilością alkoholu, że jeśli deportują mnie z Abu Dhabi mogę założyć przydomowy sklep monopolowy.

Chyba nigdy w życiu nie przeżyłam tak wzruszającego (i alkoholowego) tygodnia J True story! Nigdy nikt się ze mną nie żegnał 3-5-10 i więcej razy, nigdy nie dostałam kartki z życzeniami szczęśliwej podróży (w ogóle powinna być taka tradycja! Równie ładna jak wysyłanie pocztówek z wyjazdu); i nie spodziewałam się, że propozycja „wpadnij na piwo… tak po północy” nie jest totalnie absurdalna… I w ogóle jeszcze raz dzięki za wszystkie spotkania, obiady, kolacje i libacje.

Szczególnie chcielibyśmy podziękować Tomkowi i Monice, którzy z własnej nieprzymuszonej, a jak widać empatycznej woli kupili nam kamelbaga… i tym samym Akademia Tańca Tomasza Potockiego stała się jedynym (pomijając rodziców i św. Mikołaja) sponsorem wyprawy 😛

A także Czarkowi, który podarował nam kartę mikroSD, i też mianował się sponsorem wyprawy. Oraz Damianowi, który kupił Tomaszowi kebaba, i także ogłosił się sponsorem wyprawy. Pozwolimy sobie nie umieszczać ich zdjęć na marginesie bloga, czy własnych koszulkach (z przyczyn estetycznych i obyczajowych), niemniej bardzo dziękujemy!

 

A jak to powiedział Sławomir

– Nie bój się Anka! Wszyscy się cieszą, że wyjeżdżacie!

o_O ??????????

– yyyyyyyyyyy……… no wszyscy się cieszą, że realizujecie swoje marzenia 😛

Koniec odc 1.


2 thoughts on “Odc.1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s