Odc. 13 Kaeng Krachan part 2

19.02

Dziś byliśmy mistrzami skuteczności i sprawności autostopowania.

To na pewno dlatego, że opuszczając „visitor center”, autorka w przeogromnej dobroci swojej przeniosła żółwia na drugą stronę drogi, i zapewniła sobie 24h dobrej, przydrożnej karmy (znaczy się mimo zapędów Tomka karma była tylko metafizyczna, nie zjedliśmy żółwia).

P1030482

 

IMG_4086

Pierwszy zatrzymany przez nas samochód zawiózł nas bezpośrednio pod bramy parku. Jako dobry, choć pokracznym omen, nisko przed nami przeleciał dzioborożec. Na fali porannego szczęścia podeszliśmy do kasy, licząc, że być może dziś tłusty babsztyl w motylkach ma wolne… Przy kasie siedziało kędzierzawe, i, jak na możliwości dziecka, nawet ładne stworzenie. Jupiii!!!! Szybko poprosiliśmy przestraszoną, i nic nie rozumiejącą dziewczynkę o 2 bilety… i wtedy z podłogi podniosła się stara ropucha; odziana we wczorajsze motylki. Cośtam dla zasady spróbowaliśmy pokombinować, ale skończyło się na odmaszerowaniu pod „ścianę czekania”. A tu… nim jeszcze autorka zdążyła wyciągnąć swój dyżurny, zmaltretowany numer „Poznaj Świat”, podjechał samochód. Oczywiście ptasiarzy. Oczywiście załadowany po dach sprzętem, za równowartość naszych pensji z 30 lat pracy. Usypaliśmy stosik z aparatów i obiektywów po jednej stronie siedzenia, ustaliliśmy co i jak („czy nie będzie nam przeszkadzać, bo oni będą się często zatrzymywać fotografować ptaki?” :PPPP) i poszliśmy do gremlinicy. I tu okazało się, że jeden z naszych ”western people” od kilkudziesięciu lat jest obywatelem Tajlandii. Żeby nie budzić wątpliwości zamówił bilety po tajsku, a babsztyl, bez cienia refleksji i zainteresowania podał mu 4 bilety dla zagranicznych (zaledwie 160 BTH różnicy w cenie), tak jakby każdy biały człowiek był w stanie opanować język tajski na potrzeby dwutygodniowych wakacji. Jak później zrelacjonował nam to nasz wybawca, wściekając się nad kierownicą mercedesa (choć jest „niezwykle spokojnym człowiekiem); zapytał się maszkary w motylkach, dlaczego sprzedała mu droższy bilet. Maszkara odparła z rasistowską uprzejmością i niepodważalną logiką, że jest białym człowiekiem, więc nie jest Tajem…. I tak zaczęła się fantastyczna kłótnia, wyjaśniająca, dlaczego przez ostatnie 30 lat nasz ornitolog wjeżdżał do Kaeng Krachan za 40 BTH, a na jej dyżurze ma płacić 200. Jak on na nią krzyczał 😀 Szkoda, że nic nie rozumiałam 🙂

Wjechaliśmy jednak do parku; autorka przykleiła się do profesjonalnego klucza do oznaczania ptaków, rozmawialiśmy o ptakach, wypatrywaliśmy ptaków i było pięknie 😀

IMG_4090

Zatrzymaliśmy się nieco za wczorajszym kempingiem. Na przydrożnym drzewie, schowany w gęstych liściach siedział dzioborożec Anthracoceros albirostris (chyba dzioborożec białobrzuchy, ale Google są w tym przypadku jakieś niezdecydowane i niejednoznaczne).

Hornbill_8980

 

tak ów stwór wyglądał (http://ibc.lynxeds.com)

Mniejszy i szpetniejszy, niż dzioborożec wielki… ale wciąż był DZIOBOROŻCEM!!! Nie wiem, czy to była kwestia aktualnej diety tego ptaka, czy one po prostu tak mają, ale to ptaszysko zachowywało się jak skrzyżowanie leniwca z misiem koala. Wszystko działo się TAAAAAAAKKKKKK WOOOOOOOLLLLLLLLNNNNNOOOO. Dzioborożec zareeeeeejeeeestroooował nas pod drzewem. Przeeeeeeechyyyyyylił głowę. Przyyyyyyyjżaaaaał się nam swym maaaaaałym oczkiem dinozaura. Pooooookręeeeecił głooową. Pooooomyyyyślał. Poooostanowił wrócić do skuuuubania owoców. Roooooozeeeeejrzał się za nimi. Dooooojrzał. Poooookręcił głową. Przeskoczył na wyższą gałąź. Poooookręcił głoooową. Spoooojrzał oczkiem prawym. Spooooojrzał oczkiem lewym. Poooodumał. W końcu chwycił w swój monstrualny dziób maleńki owoc, i połknął jednym, zdecydowanym kłapnięciem. Niesamowite. Dzioborożce chyba nie są zbyt interesującym obiektem obserwacji.

P1030498

brzydkie ale własne

Już mieliśmy pożegnać się z naszymi nowymi znajomymi i ruszyć zdobywać parkowy szczyt, gdy jeden z nich zapytał, czy chcielibyśmy zobaczyć tutejszą bardzo rzadką sowę. Autorka dostała chorobliwego ataku tachykardii komorowo-przedsionkowej, i wydukała, czy mówimy o syczku białoczelnym (po angielsku white-fronted scops owl- czyli jest trochę do dukania). Okazało się, że tak; i super, że o nim wiem. Boże!!!!! (krzyknęła w myślach wieloletnia ateistka). Jak ja bym mogła o nim nie wiedzieć!!! Jedna z najbardziej tajemniczych i trudnych do wypatrzenia sówek świata! Malutka, śliczniutka, wyglądająca na gałęzi trochę jak wielka ćma, trochę jak kłębek zeschniętych liści. Ta sama, do której wczoraj jechali podekscytowani Niemcy.

Weszliśmy w las. O dziwo nieźle wydeptaną ścieżką. Na jej końcu, na gałązce bambusa, siedziały przytulone do siebie sówki. Jak małe kotki. Albo pluszaczki. Wszyscy wyciągnęli aparaty.

P1030503

 

żeby nikt nam kłamstw imitomanii nie zarzucał- zdjęcie z Tomka aparatu

Przez moment zastanawiałam się, czy to nie są wypchane kukiełki, wystawione na potrzeby westchnień bird-watcherów, ale nie; jedna sówka od czasu do czasu patrzyła na nas leniwie spod przymkniętych powiek.

Sówki muszą chyba zmienić swoją kryjówkę, i nie ogłaszać tego na Facebook’u.

whfrscoos

 

(http://orientalbirdimages.org – czyli nie nasze)

JEEEEEEEJJJJJJJJ!!!!!!!

Koniec akapitu, którego pewnie nikt nie rozumie 😛 Nie wiem, do czego to porównać, ale to naprawdę było COŚ!

img_1144sm

 

(http://orientalbirdimages.org)

W klimacie „ o boże boże boże, nie mogę w to uwierzyć” Tomek wyciągnął mnie z lasu, i poszliśmy na podbój góry. Wg. rysunku poglądowego (4 kreski, 3 kropki, zielone tło- czyt. las) kempingi dzieliło od siebie 16 km. Mogliśmy przeznaczyć na to jakieś 3 godziny, więc autorka uznała, że nie ma szans, a Tomek, że spoko się uda. Może i by się udało, gdyby nie fakt, że lekko 6 km było bardzo stromym podejściem, które zgrało się nam z tropikalnym zenitem i absolutnym brakiem cienia. Chyba nigdy dotychczas tak się nie pociliśmy. Dosłownie z nas kapało. Ale widoki wiele wynagradzały. I niesamowite wycie małp unoszące się ponad lasem.

P1030536

Kolejne kilometry również były pod górkę; ale już przyjemną, łagodną, z cieniem i wiatrem. I mimo, że ostatnie 10 minut Marchewka prawie biegł, żeby zobaczyć drugi kemping „na pewno już za tym zakrętem” nic z tego nie wyszło. Autorka wymusiła zachowanie zdroworozsądkowe, i rozpoczęliśmy szybki odwrót. Już bez oglądania ślicznych ptaszków, pstrykania motylków i nagrywania „głosów lasu”. Akcja ewakuacja.

IMG_4114

Zejście bolało zdecydowanie bardziej, niż podejście.

A gdy w końcu stoczyliśmy się na dół… złapaliśmy stopa na samą górę 😀 Bardzo niewiele samochodów jeździ tą drogą, ale dziś był szczęśliwy dzień 😛  I okazało się, że od miejsca do którego dotarliśmy jeszcze wiele zakrętów dzielił nas od drugiego kempingu. Czekałyby nas przemarsz przez las jeszcze bardziej dżunglowaty niż dotychczas. Ciemnozielony, pełen lian i paproci, oraz ogromnych roślin o pierzastych, pociętych, ażurowych liściach. Las z gigantycznymi kępami bambusów….. Szkoda, naprawdę szkoda.

IMG_4120

Niemniej piękny to był dzień. Widzieliśmy dziś „niby-ogromną-wiewiórkę”, która okazała się być wiewiórką olbrzymią.

wiewiórka olbrzymia

 

wiewiórka olbrzymia

Całą masę wiewiórek „zwyczajnych” w paski i bez pasków.

I kolejne stada langurów.

IMG_4094

langury są bardzo szybkie

P1030516

i słodziutkie (to był jakiś stary i trochę wyliniały langur)

IMG_4103

omnomnomnomnom

I kolejne piękne motyle.

IMG_4111

I „wielkiego dzięcioła”, który robił niesamowicie wiele hałasu, i szczerze mówiąc od nas usłyszał jedynie „ok, zobaczony, nieciekawy, idziemy dalej”; tymczasem wieczorem, w samochodzie tych samych ornitologów z którymi zaczęliśmy dzień dowiedzieliśmy się, że to bardzo rzadki gatunek, i mieliśmy dużo szczęścia, że go wypatrzyliśmy. Niech żyje ignorancja :/

Tomek twierdzi, że widział ogon lamparta… ja nie widziałam.

IMG_4116

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s