Jak wygląda praca w raju?

Ciężko  😛

To będzie notatka bardzo weterynaryjna, przesiąknięta i nastrzykana „zolentilami”, „enrofloksacynami”, więc jeśli ktoś nie jest lek.wetem, albo studentem weterynarii, albo przyszłym studentem weterynarii może się trochę znudzić i sfrustrować, ale mnie osobiście zawsze interesowało co, jak i czym leczy się w ciepłych krajach.

IMG_4629

O 5 rano muezin z pobliskiego meczetu budzi śpiewem wiernych, i nasze psy. Muezin wyje, psy wyją, wolontariusz na nocnym dyżurze krzyczy. Cisza. Śpimy dalej.

O 7 zaczyna pracę poranna zmiana wolontariuszy ze schroniska. Otwierają drzwi „Domu szczęśliwego kota”, a nasze szczęśliwe koty rozbiegają się po podwórku głośno obwieszczając światu, że są głodne. Koty dostają żarcie. Cisza. Śpimy dalej.

0 8 dzwoni budzik. Włączamy „drzemkę”. Śpimy dalej.

0 8.30 przyzwoitość nakazuje zwlec się z łóżka, a rozsądek zjeść jakieś śniadanie; bo jeśli nie zrobimy tego teraz następna „wolna chwila” zwykle pojawia się dopiero w okolicach godz. 14.

0 9.00 zaczynamy dyżur.

2691117_370

Lanta Animal Welfare z założenia jest punktem sterylizacji oraz szczepień psów i kotów, a także niewielkim schroniskiem (32 psy, 24 koty- wiele z nich zostało już adoptowanych i czeka na podróż do Ameryki czy Europy). Jednak jako że jest jedyną, a do tego darmową lecznicą na wyspie, leczymy tu „wszystko”.

Clinic

Zaczynamy od obchodu naszych stałych pacjentów, rozlokowanych w izolatce- czyli położonym poza lecznicą miejscu zsyłki kotów z kocim katarem, „recovery”- czyli szpitalem gdzie trzymamy „niekociokatarowych” pacjentów, oraz zwierzaki po operacjach, których nie wypadało potraktować jako „chirurgię jednego dnia” (a taki status mają tu sterylki suk i kotek); oraz psiarni.

IMG_4628

Jest marzec, rzekomo najgorszy miesiąc dla kotów Lanty, więc o ile w szpitalu zwykle mamy 3-6 pacjentów w izolatce zawsze paręnaście, z czego stałą, liczną reprezentację mają zawsze schroniskowe kociaki. Kilka dni temu dr Tey zaopatrzył nas w testy FIV/FeLV i chcieliśmy sprawdzić, jak się ma status immunologiczny naszych kotów i sprawność ich systemu odpornościowego. Okazało się, że koty LAW są już przebadane. Wszystkie są pozytywne, spora ich część ma jednocześnie i FIV i białaczkę. Tak więc nie nastawiamy się na sukcesy terapeutyczne :/

IMG_4530

To nasz „pierwszy tajski zwierzaczek”. Była tak malutka, że żal mi było zamykać ją w izolatce, więc trafiła do prywatnej kliniki -czyli naszego pokoju. Tomek najpierw się obraził, że śmiałam przygarniać jakiegoś sierściucha bez jego zgody…. a potem oczywiście został najbardziej ukochanym „wujkiem”.  Nazwaliśmy ją tymczasowo „Tuk-tuk”. Już wróciła do domu.

Wszystkie izolatkowe koty jadą na enrofloksacynie i prednizolonie, w poważniejszych przypadkach dodajemy płyny, glukozę, nutrigel i Catosal (Catosal lekiem na całe zło :P; czy gdziekolwiek na świecie istnieje lecznica bez Catosalu? Pewnie nie  :P). Mamy też nebulizator z elegancką maseczką 🙂

IMG_4623

IMG_4622

Leczenie trwa tydzień. Jeśli w tym czasie nie nastąpi żadna poprawa właściciel zabiera kota do domu, i pozwala mu dalej siać wirusy po wsi. Tutaj nie usypia się zwierząt. Właściciele nie zgadzają się na eutanazję nawet skrajnie wycieńczonych, agonalnych kotów. „Życie jest darem”, nawet jeśli jest jedynie cierpieniem :/

IMG_4632

Obrazek z serii „moja mama jest chora, więc też musieliśmy pójść do szpitala”. Te kociaki są jeszcze zdrowe, ale zbyt małe by odseparować je od matki. Ich właścicielka ma ok 10 kotów, żaden z nich nie jest wysterylizowany ani zaszczepiony. Praktycznie non stop któryś z nich smarka w naszej izolatce. Oficjalnie leczymy tylko zwierzęta, których właściciele zgadzają się na późniejszą sterylizację, ale gdy ktoś nam takie stworzenia podrzuci pod recepcję nie zostawimy ich przecież bez pomocy.

IMG_4634

Oczywiście mimo wielu prób i rozmów kobiecie nie da się wytłumaczyć, że powinna kontrolować rozród własnych kotów. Kociaczki są przecież  takie słodziutkie. I śliczniutkie. Puchatki. A jak już się zamienią w odwodnione szkieleciki z zaropiałymi oczami przyniesie je do nas, i  to będzie tylko nasz problem, żeby im oczko i życie uratować.

IMG_4633

Sytuację komplikuje fakt, że właściciele nie są świadomi jak ważna jest profilaktyka i bardzo rzadko szczepią swoje zwierzęta. Dodatkowo zdarzają się sytuacje, gdy szczepionka powoduje uaktywnienie się zakażenia latentnego. Kot ląduje w izolatce, a ludzie tracą do nas i naszych preparatów zaufanie.

„Recovery” jest bardziej zróżnicowane.

IMG_4619

To jest Mr White. Mr White przyszedł z raną skóry brzucha… ktoś to oczyścił, ktoś to zszył, ktoś kota zabrał do domu… rana się zakaziła i po jakimś czasie Mr White wrócił z gigantyczną raną brzucha. Teraz tak naprawdę wszystko wygląda ślicznie i goi się w oczach.

IMG_4621

Wszyscy Mr Whita bardzo kochamy, bo to cudownie grzeczny kotek. Tak naprawdę jednak cala Lanta to wyspa niewiarygodnie spokojnych kotów. Nawet dzikie i bezdomne są łagodne, miłe i tylko czekają, kiedy ktoś je pogłaszcze lub przytuli! Potrafią mruczeć nawet przy podawaniu zastrzyków i czyszczeniu uszu! Tak więc nie używamy tu rękawic murarskich gdy chcemy wyjąć kota z klatki, nie potrzebujemy stosu ręczników żeby podać któremuś betamox, raczej nie boimy się wydrapania oczu gdy chcemy kogoś spremedykować. Raj na ziemi.

IMG_4547

A to jest Smeagol. Najbrzydszy kociak świata. Walczymy o jego piękno 😛

IMG_4552

IMG_4555

Smeagol jest porzuconym „brzydkim kociątkiem”, zawsze smutnym.

IMG_4544

A to panna Jeszcze-Bezimienna, ktoś znalazł ją w krzakach podczas spaceru z psem. Małe, zapchlone, zarobaczone, mokre i podrapane. Doprowadziliśmy ją do porządku, wysterylizowaliśmy, a że jest „so small, so cute” to już została w kocim domu. Laska wcale nie jest „so small, co cute” sierotką, tylko małą cwaniarą która wyrośnie na „kotkę sukcesu” (chyba że wcześniej pokona ją FIV, FeLV i koci katar).

IMG_4542

IMG_4546

Dużo się przez nasz szpital przewija ropni i pogryzień, przy czym nawet jeśli kot jest tak spuchnięty, że nie może otworzyć oczu, albo ranę żrą ogromne larwy much- nigdy nie jest to rana starsza niż „2 dni”. Wszystko zaczyna się „2 dni temu”. Niestety nie mam zdjęcia kota, którego pożerały muchy…. Jak widzę coś takiego, myślę o tym, że ktoś powinien właścicielowi zafundować podobną ranę, podobne przeżycia i podobne „2 dni”; a nie o tym, żeby łapać za aparat.

Zdarzają się przepukliny, niewydolności serca, erlichiozy, urazy rogówki…

IMG_4640

W psiarni naszymi pacjentami jest Brave i Stupid. Brave jest starym, dzielnym, niezwykle spokojnym psem z zakażoną raną po amputacji lewej k. miednicznej. Rana wciąż jest bardzo głęboka, ale goi się pięknie. Stupid jest głupi. Też jest po wypadku, też kuleje. Ma ranę penetrującą w głąb stawu skokowego, i prawdopodobnie pozrywane więzadła poboczne boczne i przyśrodkowe stawu kolanowego… ale co dokładnie mu dolega nigdy się nie dowiemy, bo nasze metody dignostyczne ograniczają się do osłuchiwania i omacywania. Psy dostają amoksycylinę z kwasem klawulonowym (Brave dodatkowo klindamycynę), przeciwbólowo Rimadyl… czyli nic egzotycznego. Dr Tey przeciwzapalnie stosuje również tabletki z serropeptazą- nigdy się w Polsce z czymś takim nie spotkałam, ale po lekturze ulotki myślę, że warto poznać ten lek bliżej.

A poza tym skaleczone uszka, załzawione oczka, cięższe i lżejsze sraczki.

W międzyczasie  gdy my biegamy między psami a kotami mieszkańcy wyspy znoszą nam swoich podopiecznych. Oczywiście głównie zasmarkane koty. O ile koty jedzą, piją i rokują nadzieję staramy się trzymać je z dala od naszej zatłoczonej izolatki.

IMG_4553

Spora część zwierzaków to pacjenci dermatologiczni. Tomkowi udało się naprawić mikroskop, więc teraz żadnego kundla czy kocura nie omija skrobanie. Nie mamy tutaj KOH, ale wiosłujące w parafinie świerzbowce też przyjemnie się ogląda.

Zaskakująco dużo jest kotów zatrutych… związkami fosfoorganicznymi.

Gdy już uporamy się z interną przychodzi czas na chirurgię, czyli w 99% sterylizacje i kastracje. Zwykle dziennie operujemy ok 4-6 zwierząt; zdarzają się dni, gdy nic się nie dzieje, zdarzają się i takie, gdzie operacji jest paręnaście.

IMG_4614

Znieczulenie opiera się na ksylazynie, zolentilu i atropinie. Nie jest to tak „przyjemna” i przewidywalna mieszanka jak „atropina, ketamina, ksylazyna”, zwierzaki wybudzają się znacznie wolniej, ale przynajmniej my nie ryzykujemy, że przez resztę życia będziemy się budzić w tajskim więzieniu. Diazepam zarezerwowany jest dla „fosfoorganicznych kotów”, trafiających do nas zwykle w drgawkach.

Operuje się metodą hakową. Tu również trwa konkurs na „najmniejszą dziurkę”.

Jeśli przez LAW będzie przechodzić akurat wycieczka- a odwiedza nas bardzo wielu turystów- możemy być pewni, że ktoś nam zajrzy w pole i pozadziwia jajnikami.

Część pacjentów dostarcza nam „łowca” Kenneth. Tak naprawdę co Kenneth złapie, lub „co ludzie przyniosą” trafia pod skalpel.

IMG_4610

Kenneth i jego ofiara

I tak wchodzimy na pole chirurgii pediatrycznej.

IMG_4605

IMG_4608

maciczka; gazik o wymiarach 5*5cm

Jenny, lek. wet z Anglii twierdzi, że w UK nigdy nie sterylizują psów poniżej 12 tyg. życia. Dr Tey mówi, że w Tajlandii obniżono tą granicę do 4 tyg.

IMG_4607

Nigdy nie wiadomo kiedy i czy w ogóle udałoby się delikwenta ponownie schwytać, więc „teraz” jest najlepszym czasem.

IMG_4617

Wysterylizowanym zwierzakom tatuujemy uszy. Wycinanie kawałka ucha nie przyjęło się z powodów estetycznych- taki z Tajów wyczulony na piękno naród. Poza tym na pożegnanie dostają tolfedynę i betamox- czyli również „nieegzotycznie”.

Staramy się, by wszystkie sterylizowane zwierzaki jeszcze tego samego dnia trafiły do własnych domów.

Pracujemy od 9 do 17. Gdzieś w okolicach 14 zwykle po kolei wyskakujemy na lunch. Wieczorem po raz kolejny robimy obchód naszych stacjonarnych pacjentów, sprzątamy i uciekamy! Jenny ucieka na hamak i do swojej książki; my uciekamy na „naszą” dziką plażę, nurkować nad ginącą rafą.

P1040358

Przez cały czas, i na dyżurze, i po godzinach ktoś z nas musi mieć przy sobie „emergency phone”. Trochę traktujemy tą komórkę jak „gorącego ziemniaka” którego trzeba wcisnąć koledze, bo po 8 godzinach bezpłatnej pracy każdy ma ochotę wyjść, zniknąć i na chwilę zapomnieć… a nie myśleć, czy akurat gdy wypije drugiego drinka nie dostanę telefonu, że w gabinecie czeka na mnie połamany pies czy otruty kot. Na szczęście takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często.

IMG_4644

Wieczorem o 19 wolontariusze „podstępem”, czyli miseczkami z kolacją, wabią koty do „domu szczęśliwego kota”. Wszystkie nasze puchate i kosmate gwiazdy wylegujące się cały dzień przed recepcją, i łaskawie pozwalające turystom na głaskanie i zachwyty idą spać. I tak kończy się dzień w Lanta Animal Welfare.

IMG_4645

IMG_4650


One thought on “Jak wygląda praca w raju?

  1. I think everything said was actually very logical. However, what about
    this? suppose you wrote a catchier post title?

    I ain’t saying your content is not solid, however suppose you added something to possibly get people’s attention?
    I mean Jak wygląda praca w raju? | weterynarzbezgranic is kinda
    vanilla. You could glance at Yahoo’s home page and see how they create news headlines to grab viewers to open the links. You might add a related video or a pic or two to grab readers excited about everything’ve got to say.
    Just my opinion, it could bring your blog a little bit more interesting.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s