Lady Miracle i jej cudowna historia.

To jest „Lady Miracle”. I glista, którą z niej wczoraj wyciągnęłam.

IMG_5171

Historia „Lady M.” zaczęła się przed wczoraj. Przyjął ją nasz nowy vet-wolontariusz z Australii. Ocenił, że kociaczek jest dramatycznie niedożywiony, lekko odwodniony i zaniedbany. Podał jej nieco płynów s.c, pastę odrobaczającą p.o, zalecił kontynuację nawadniania przez kolejne 3 dni i wysłał do domu.

Wczoraj trafiła do mnie. Z odbytu sterczały monstrualnie trzy, zaklinowane glisty. Odrobaczenie zadziałało. Tyle, że umierające pasożyty postanowiły zabrać ze sobą i żywiciela.

IMG_5172

Na zdjęciu widać tylko jedną glistę, bo w pierwszym odruchu wywaliłam wszystko do kosza, i dopiero po chwili olśniło mnie, jaką wartość edukacyjno-poznawczą może mieć podobna fotka. To była jedyna reprezentantka, jaką udało mi się wygrzebać spomiędzy śmieci.

Nie ratowałam kociaka. Robiłam zdjęcia.

Dzieciak miał ok 4 tyg, ważył 210 g (z robalami, więc bez pasożytów pewnie niecałe 200); był półprzytomny, bezwładny, dramatycznie odwodniony, biały jak kreda. Ledwie oddychał. Stygł.

Nie miała szans.

Po historii z „panleukopeniowymi kociakami” postanowiłam sobie, że nie będę się już nigdy więcej tak angażować emocjonalnie, i wkładać w tą pracę całego swojego głupio-idealistycznego serca, bo ryczenie nad własnoręcznie uśpionym kociakiem nie jest ani dojrzałe, ani profesjonalne.

Tajowie nie uznają eutanazji. Chciałam więc „nie przeszkadzać” Lady M. w umieraniu. Poczekać, aż zgaśnie.

Skończyło się jak zawsze, bo przecież- nie zaszkodzi spróbować ocalić kocie życie.

IMG_5173

Kotka była dramatycznie odwodniona. Najmniejszymi venflonami jaki mamy w lecznicy są „żółte”. Jedynie żyła jarzmowa nadawała się do założenia kateteru (przynajmniej z moimi ograniczonymi umiejętnościami).

W myśl tutejszej (czyli brytyjskiej) zasady, że „nic nie powinno umrzeć bez sterydu w żyle” podałam wolno 0,1ml dexavenu rozcieńczonego w 0,5 ml roztworu fizjologicznego… i nastąpiło sterydowe zmartwychwstanie. Koty są niesamowite. 7 żyć to nie bajka.

IMG_5176

Podgrzaliśmy ją suszarką… Podaliśmy kolejny ml płynów, tym razem z glukozą i Catosalem (nic się nie dzieje bez Catosalu. Na końcu świata na pewno też stosują Catosal). Lady Miracle na dobre postanowiła wrócić do żywych, i grzecznie zjadła pierwszą porcję Nutri-gelu.

Przez cały wieczór mniej więcej co 1,5 h podawaliśmy jej wolniutko po mililitrze płynów z glukozą dożylnie. Aktualnie mamy tu tylko roztwór fizjologiczny, więc żeby nie dobić jej hipokaliemią dolaliśmy do 0,5 litrowej butelki 3 mEq KCl. Kociak zdrowiał w oczach.

Pełzał po swoim „termoforku” (czyt. butelka z ciepłą wodą zawinięta w ręcznik), jadł grzecznie i z apetytem, zaczął pić z mikro-miseczki. I oczywiście podbił serca całej nocnej zmiany.

IMG_5201

IMG_5200

Przecudownie urocza?

IMG_5205-001

Ooooooooo….. Lady Miracle, Miss Sunshine…

Po kilku godzinach wyglądała na tyle przyzwoicie, że poświęciliśmy dla niej resztkę naszego bezcennego pudru do odpchlenia kociaków. Lady M. była domem dla całej pchlej cywilizacji. Z tak bogatym życiem wew- i zewnętrznym musiała być kredowobiała. Pasożyty dosłownie wysysały z niej resztki życia.

Odważyliśmy się też, i podaliśmy jej troszkę parafiny doodbytniczo. Bo z naszego omacywania wynikało, że stworzenie składa się ze skóry, kości i kupy.

IMG_5187

Strasznie się oburzyła, i nie chciała nam tej akcji ze strzykawką wybaczyć, ale masaż brzuszka załatwił sprawę.

IMG_5184

O północy „Tata Tomek” wymasował z Lady M. kolejną porcję robali.

IMG_5190-001

IMG_5195

(skala z tuberkulinówki)

Zmęczyło się kociątko.

IMG_5193-001

Ale walczyło.

Jadło. Piło. Łaziło chwiejnie na swoich wychudzonych łapkach.

IMG_5203-001

Naprawdę cud! Zmienić trupka w kociaczka-dzieciaczka. Najbardziej czarującą dziewczynkę ever.

IMG_5189

Wiecie jaka to radość? Jaka nieprzyzwoita satysfakcja?

Patrzeć, jak takie stworzenie pełznie po stole i gapi się na świat przekrzywiając łebek, bo jej venflon przeszkadza? Genialnie! Najpiękniejsza rzecz, w byciu weterynarzem! Uskrzydlające!

IMG_5196

Siedzieliśmy z nią do drugiej w nocy. Zostawiliśmy ją żywą, najedzoną, cieplutką… i bardzo zmęczoną, bo „Tata Tomek” i „Tata Chris” trochę przesadzili z głaskaniem 🙂

IMG_5204-001

 

O 7 rano nie żyła.

Smutne?

STERYLIZUJCIE SWOJE ZWIERZĘTA!

 

 

Właściciele nie zgodzili się na sekcję zwłok.

Advertisements

5 thoughts on “Lady Miracle i jej cudowna historia.

  1. jesteś wspaniała! Szkoda, że kociaczek umarł i nie mogliście sprawdzić dlaczego.. Cholera, przecież chyba powinno się wiedzieć, co spowodowało, po tak cudownym ozdrowieniu, śmierć zwierzęcia :/

  2. Myślę, że najbardziej prawdopodobny powód, to perforacja jelit przez zabite pasożyty, albo toksemia, również spowodowana przez glisty. Powodem mogła być też anemia i ogólne wycieńczenie. Ale mogło to być coś całkiem innego.

  3. Wielokrotnie walczyłam z potwornym zarobaczeniem, kilka razy nie udało się, jednak i tak ilość zwycięstw jest po naszej stronie. Pamietam Natalkę, koteczkę z wielkim brzuchem od robali, górą i dołem glisty wychodziły, gdy na chwilę musiałam wyjść z domu, to bałam się powrotu, że nie zastanę jej już żywej. Walczyliśmy długo, udało się. Dziś Natalka ma swój dom, nigdy później nie miała robaczycy. Oby historie tych małych bezdomniakó właśnie tak się kończyły.
    I tez powtarzam, STERYLIZUJCIE KOTY!

  4. Biedna kicia. Moja kotka miała podobna historie wyciągnęłam ja z wiadra między zdechłymi kociakami które padły z głodu ponieważ matka ich zginęła. Była to mała zapachlona, brudna w odchodach kotka która podobno od tyg nic nie jadla a miała zaledwie nie całe trzy tygodnie wiec to były kości masakra. Ale się udało wiele nie przespanych nocy karmienie strzykawka i ciągła pomoc pani weterynarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s