Langkawi

Pojechaliśmy na Langkawi… Bo nie wiedzieliśmy co ze sobą zrobić J Jedyną mapę jaką udało nam się kupić w Alar Satar dotyczyła wyspy. Poza tym nasz autostopowy kierowca, bardzo przejął się naszą niesprecyzowana przyszłością, losem i bezpieczeństwem, więc odwiózł nas na prom i niemal odprowadził na pokład, więc nie dało się uciec 😛

IMG_5251

(Przystań. Ale na wyspę płynie się „normalnym” promem. Z klimą nawet)

IMG_5253

Szczerze mówiąc nie chciałam tam jechać. Nie teraz. Ile „rajskich wysp” można odwiedzić w przeciągu dwóch miesięcy? Bo Langkawi również pretenduje do miana raju na ziemi. Rząd Malezji kibicuje jej aspiracjom, w ramach pomocy prawnej uczynił z niej nawet strefę bezcłową. Piwo jest tańsze, niż w Polsce, zaś różnica ceny z porównaniu ze stałym lądem jest piorunująca. Na stałym lądzie rząd dba o sumienie i życie pośmiertne swoich obywateli, wspiera więc ogólnomuzułmańską prohibicję- akcyza podbija cenę do ok 15zł (15 zł- tyle kosztuje w sklepie 0,5 l. Heinekena w butelce… to taka przeciętna cena za browara).

P1040557

Prom kosztuje 23 zł od osoby, czyli dużo. Nie można wyjść na pokład. Przez 1,5 godziny w malutkim okienku nie widać nic poza bladym morzem;  po czym wpływa się pomiędzy górzyste-lesiste wysepki otaczające Langkawi i robi się cudownie. Kanie, rybitwy i bieliki patrolują przybrzeżne wody, malownicze jachty mkną pod pełnymi żaglami, łódeczki kołyszą się spokojnie w cichych zatoczkach… Bajka.

IMG_5316a

Wychodzimy na brzeg- przez pasaż handlowy w którym jest ”nawet Starbucks”(czyli cywilizacja, prawie jak w Warszawie) i trafiamy do tzw raju. Raj Langkawi ma bardzo wiele gwiazdek.

Koh Lanta jest rajem „spontanicznym”. Langkawi to raj „przemyślany”. O ile Lanta żyje w klimacie „Hurra! Trafiliśmy na rajską wyspę! Zróbmy coś fajnego, tylko nie myślmy przy tym za wiele”, Langkawi jest dziełem architektów krajobrazu. Lanta to absolutnie chaotyczna zabudowa oblepiająca dwie główne drogi na krzyż. Jest miło, lekko, hippisowsko, pozornie tanio i swobodnie.  Centrum ….. na Langkawi to ekskluzywne hotele, rozległe parki, efektownie podświetlone drzewa, eleganckie sklepy bezcłowe, szykowne restauracje. Nie dla włóczęgów z plecakami. I choć ponad tymi wszystkimi gwiazdkami, neonami, jaguarami i limuzynami latają dzioborożce ciężko poczuć się tak jak w egzotycznym śnie.  My czuliśmy się jak „wszędzie i nigdzie”, w plastikowej makiecie komercji, wystandaryzowanym świecie ujednoliconych atrakcji, kolejnym pięknym kurorcie dla pięknych i bogatych.

IMG_5311

Langkawi jest jednak  duże, więc mimo wszystko jest gdzie z owego cudownego kurortu uciec. I odkryć, jak bardzo jest piękne. I rozległe. Pola ryżowe, bawoły brodzące w wysokich polach pastwisk, lasy, wyglądające jak ogrody.

Najlepiej zobaczcie sami:

IMG_5322

P1040559

IMG_5281

IMG_5293

Langkawi jest niebrzydka 🙂 . I tylko tereny prywatne przeszkadzają w jej zwiedzaniu. Wszędzie tam, gdzie wg mapy powinny być dżungle i lasy- są płoty i zakazy wjazdu. Plaże- zwykle tylko dla gości hotelu. Ścieżki przez puszczę- tylko dla mieszkańców bungalowów.

IMG_5328 - Kopia

Ale co to dla nas 😛 My włazimy wszędzie P Tym sposobem trafiliśmy do Gatai Resort. Na naszej drodze do morza stanęła hotelowa recepcja… I tu, nie da się ukryć, czuliśmy się jak w egzotycznym raju. Po dachu krytym gontem biegały langury, drzewa zdobiły pióropusze paproci, środek patio stanowił basen pełen kwitnących lilii. Miękkie ciepłe światło świec i lamp, dyskretna obsługa w nieskazitelnie białych koszulach, eleganccy goście, cichy szum morza… I my w przepoconych podkoszulkach z zakurzonymi plecakami na grzbietach. Swoją najbardziej grzeczną i uprzejmą angielszczyzną zapytałam przeuroczo, czy moglibyśmy zobaczyć plażę i cyknąć trochę zdjęć i…. kazano nam zostawić plecaki i z pełną uprzejmością i powagą… przydzielono nam własnego szofera, który obwiózł nas po całym ośrodku i zawiózł na plażę 😀 Tratatatatam! I to wszystko za jeden uśmiech 😛

IMG_5310

nasz szofer 😛

IMG_5305

IMG_5306

IMG_5320

IMG_5327 - Kopia - Kopia

IMG_5326

Gatai jest przepiękne.  Plaża, las, hotel- wszystko stanowi jedną, harmonijną całość. Jest tak niezwykłe, że gdybyśmy byli nieprzyzwoicie bogaci przyjechalibyśmy tu na kilka dni luksusowych wakacji. Kilka dni- bo później pewnie byśmy się znudzili. Nigdy żaden ośrodek nie zrobił na mnie takiego wrażenia.

IMG_5304

IMG_5329 - Kopia

My za to spaliśmy raz w dżunglii, na stoku góry Raya, i 2 razy na plaży. Jest to pewnego rodzaju osiągnięcie, bo większość plaż również jest „privet” i można je pooglądać tylko zza płotu. Znaleźliśmy jednak piękną, dziką zatoczkę, której uroku nieco odebrał stan wody- nawet my nie odważyliśmy się w tej cieczy zanurzyć 😛 W oddali jednak kutry rybackie i stada mew plądrowały ławice ryb, więc jakieś życie jeszcze w tym morzu istnieje.

IMG_5286

widok z namiotu 🙂 mieliśmy nawet bieżącą wodę 😛  a o świcie odwiedziły nas langury. One gapiły się na nas, my gapiliśmy się na nie. Taka turystyczna interakcja międzygatunkowa 🙂

IMG_5332 - Kopia - Kopia

kolejny widok z namiotu

IMG_5335

i jeszcze jeden widok z namiotu 🙂

P1040619

tymczasem na morzu…

Z pewnością największą atrakcją wyspy jest kolejka linowa na szczyt góry…., oraz spacer po wiszącym pomiędzy jej wierzchołkami mostem. I most, i widoki muszą być imponujące. Taka też jest cena wstępu do tych atrakcji J (30 zł za kolejkę linową, most płatny dodatkowo). Więc tych uroków Langkawi nie poznaliśmy.

IMG_5364

IMG_5366

tak wygląda centrum handlowe pod kolejką… niby ładnie, ale nic specjalnego

A takie widoki są za darmo:

IMG_5353

dzioborożec wielki (a tak naprawdę „dzioborożyca”)

IMG_5277

IMG_5262

Reklamy

One thought on “Langkawi

  1. Pingback: Irak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s