Cameron Highlands „must see” i inne gwiazdki

Nam Cameron Highlands zawsze będą kojarzyć się z naszym pierwszym szlakiem przez mglisty las, gigantycznymi dzbanecznikami i drzewami jak z bajki (tutaj). Machina turystyki masowej dba jednak, by teren ten kojarzył się inaczej, czyli miło, słodko i przyjemnie, a odwiedzający go ludzie mieli do wyboru rozrywki nieco mniej masochistyczne i niszowe niż taplanie się w bagnie na wys. 2000 m.n.p.m. Oficjalnie więc Cameron Highlands winno się wiązać z: polami herbaty, truskawkami, kwiatuszkami, motylkami i chłodnymi nocami.

1. Herbaciane pola

Tutejsze plantacje herbaty należą do firmy BOH i zwane są dumnie „największym zielonym dywanem Malezji”.

IMG_5656

IMG_5646

IMG_5662

 poniżej widok z naszego namiotu, a poza tym najpopularniejszy kadr z tutejszych pocztówek 🙂

IMG_5653

Naprawdę wyglądają bardzo pięknie i malowniczo, zwłaszcza gdy po raz pierwszy wspinamy wchodzimy szosą na szczyt Brinchang  jednak gdy zobaczymy je na kolejnych dziesiątkach hektarów, które wcześniej należały do górskich lasów deszczowych, zaczynają przerażać. Bo czy fakt, że BOH produkuje dziennie 5,5 mln torebek herbaty jest aż takim sukcesem? Czy nie lepiej byłoby postawić na zrównoważony rozwój i ochronę naturalnych ekosystemów górskich? I czy w niedalekiej przyszłości trzeba będzie wykarczować wszystkie górskie lasy, jeśli wszyscy mieszkańcy przeludnionej Ziemi będą rościli sobie prawo do szklanki herbaty dziennie? Bo na nieszczęście gór, kawa i herbata też lubi stoki i wysokości.

P1010179

 

Co takiego urzekającego jest w niekończących się żywopłotach herbaty?Kolor? Szkoda, że Malezyjczycy nie potrafią dostrzec”zielonego dywanu” w np. dżungli Taman Negara widzianej z lotu ptaka. Z moich obserwacji wynika, że póki co Malezja entuzjastycznie dąży do zamienienia swoich bezcennych lasów na zielone dywany z herbaty i zielone wykładziny z palm olejowych….

P1010172

2. Truskawki

Rzekomo tradycyjnie hodowane, organiczne i ekologiczne. Rosną sobie w wysokogórskich szklarniach, a organiczni i ekologiczni turyści mogą sobie sami nazbierać koszyczek owoców, samodzielnie je odszypułkować, a potem samodzielnie zjeść. Ambitni mogą nawet zrobić sobie koktajl. Wszystko za odpowiednią cenę. My nawet nie pytaliśmy. Hodowcy bardzo aktywnie dbają o swój biznes i stałą konsumpcję owoców, a jak ktoś na mnie krzyczy jak na kozę, żebym przyszła do jego szklarni pojeść sobie truskawek, to „budzi się we mnie mrok” i choćbym naprawdę chciała, to dla zasady nie pójdę, i nie kupię (taki bunt :P). Poza tym- cena truskawek w dolinie jest zabójcza.

P1010322

3 truskawki- 2 złote; w promocji 9 truskawek- 5 zł

Oprócz truskawek na patyku czy w koszyku możemy kupić sobie truskawkę-poduszkę, truskawkę-pluszaczka, truskawkę-breloczek, kolczyki, broszkę, spinkę, czy magnez na lodówkę; a także zeszycik w truskawki, ołówek w truskawki, pidżamkę w truskawki…. wszystko w truskawki. Oczywiście z truskawkowego pawilonu, z pomnikiem truskawki przed drzwiami.

P1010335

3. Kwiatki i motylki

Kwiatki zajmują znaczną część szklarni oblepiających górskie stoki Cameron Highlands. Lokalny rynek liczy kilka marnych kwiaciarni i potężnych pawilonów handlujących roślinami doniczkowymi, więc większość wyhodowanych tu chryzantem to towar eksportowy. Camerońskie kwiatki więdną głównie w Korei, Chinach i Japonii.

IMG_5637

Miejscowe atrakcje skoszarowane są w szklarniach „ozdobionych” swobodnie związanymi z tematem pomnikami (np. białe kotki czy kaktusy) i gigantycznymi szyldami, obwieszczającymi że oto właśnie dotarliśmy do „Doliny Róż”, „Doliny Orchidei”, „Doliny Kaktusów” (a jednak), „Lawendowej Doliny”, „Truskawkowej Doliny”, czy „Ogrodu 100 kwiatów”. Nie odwiedziliśmy żadnej, jakoś tak szklarnie nie trafiają w naszą wrażliwość estetyczną.

IMG_5666

Ogrody róż, 100 i 200 kwiatów przeplatają się z „Ogrodami motyli”. Trochę mnie ciekawiło, czy ogrody motyli to też rodzaj szklarni, gdzie oprócz róż rosną chwasty dla gąsiennic, a piękne insekty rodzą się i umierają w niewoli; czy tylko kilka kwiatków wabiących to, co lata dziko i szczęśliwie po okolicy.

IMG_5897

Wstęp wszędzie jednak kosztował min. 5zł, czyli tyle, co dobry obiad na mieście, więc to też sobie odpuściliśmy (beznadziejni z nas turyści, nie da się na nas zarobić :P). Byliśmy za to w sklepach z pamiątkami, które zwykle stanowią wejście i/lub wyjście z motylich ogrodów. Souvenir shopy, oprócz „wszystkiego w truskawki” oferują setki owadów na szpileczkach. Są prawdziwymi trupiarniami insektów. Motyle, modliszki i straszyki  ramkach, chrząszcze polakierowane i ustawione w szeregi jak ołowiane żołnierzyki, „żuczki” zatopione w plastiku breloczków. Gatunki egzotyczne i miejscowe. Można mieć nadzieję, że „wszystko pochodzi z legalnej hodowli”, ale biorąc pod uwagę fakt, że okoliczne lasy całkiem jawnie i bezczelnie przeczesują „tubylcy” z dmuchawkami, z których strzelają do wszystkiego, co się rusza, nadzieja, że motyle traktowane są lepiej jest raczej naiwna.

Jaki zresztą sens ma odwiedzanie „ogrodu motyli” gdy na poboczu drogi walają się takie cuda? W tutejszym sklepie wyceniony na 110 zł.

P1010483

P1010487

P1010490

4. Land Rovery

Nigdzie na świecie nie ma takiego zagęszczenia Land Roverów na drogach co w Cameron Highlands! Najdłuższa Land Roverowa kolumna samochodów przejechała właśnie tymi drogami (ale ile ich było i kiedy to się stało- lokalny przewodnik milczy- grunt, że rekord Guinessa jest wciąż aktualny). Przejechaliśmy się kilkoma na stopa. Myślimy, że część z tych samochodów pamięta jeszcze brytyjskie rządy 🙂

P1010339

 5. Paprocie drzewiaste

Dla mnie-największa atrakcja zaraz po mglistych lasach. Relikt z ery dinozaurów. Nie zmienione przez miliony lat. Im podobne paprotki dziś są węglem drzewnym, a tu, w Cameron Highlands paprocie drzewiaste mają się świetnie. Rosną wszędzie- w lasach, przy drogach, w parkach, między blokami; jak bardzo dziwne, wycudowane palmy. Żywe skamieniałości. Można pogłaskać po pniu historię roślinnej ewolucji!

IMG_5671

 

P1010191

 

duże są 🙂 tzn wysokie. Tak naprawdę to nie jest „pień”, tylko pionowe kłącze

IMG_5755

 IMG_5677

P1010198

 

5 minut dla zdjęć „artystycznych”

IMG_5759

6.Gwiazdy Betlejemskie

Ten krzak to Gwiazda Betlejemska, ja robię za skalę. Takich przed świętami w polskich supermarketach nie sprzedają 😛

P1010499

 7. Szklarnie, sklepy, parkingi

Czyli wszystko to, w co Malezyjczycy szybko zamieniają Cameron Highlands.

P1010326

IMG_5663

 

 

A na koniec- kilka widoczków, które nie zmieściły się wcześniej 🙂

IMG_5634

 

nasz luksusowy namiot pod „baldachimem z kwiatów” 🙂 z widokiem na najpopularniejszą herbacianą pocztówkę 🙂

P1010138

 

P1010161

 

IMG_5652

 

IMG_5815

 

IMG_5793

dla fanek Marchewki

IMG_5721

IMG_5792

IMG_5867

IMG_5876

Reklamy

One thought on “Cameron Highlands „must see” i inne gwiazdki

  1. Pingback: Irak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s