Lasy Mgieł

Mają 200 tys lat. Kryją się w chmurach. Są tajemnicą.
Lasy mgliste.

P1010284

IMG_5784

P1010352

P1010358

Na szlak trafiliśmy przypadkiem. Żadne z nas nie spodziewało się takich cudów po Cameron Highlands. Tu przyjeżdża się cyknąć foteczkę herbacianych pól, zjeść absurdalnie drogie, ale rzekomo organiczne i tradycyjnie hodowane truskawki, oraz zmarznąć w nocy. Tak instruują biura turystyczne. Chłód jest jedną z największych atrakcji. Dopiero gdy dokładniej wczytamy się w naszpikowane reklamami „dolin motyli”, „dolin róż”, „lawendowych dolin”, „chryzantemowych dolin” oraz „dolin kaktusuów” biuletyny możemy natrafić na „Mossy forest, the best hidden secret of Cameron Highlands”. I choć ich położenie nie jest tajemnicą państwową, a szlak zaznaczony jest na każdej turystycznej mapce- las jest cichy i pusty. Niemal wszyscy turyści ograniczają się do „zdobycia” góry Brinchang samochodem, wdrapanie się na wierzę widokową, i zjazd przez herbaciane pola do położonego w dolinie miasteczka. Rozsądnie. Las broni się sam. Szlak to plątanina korzeni wijących się ponad bagnem. Cmentarzysko pochłoniętych podeszw i butów.

P1010264

IMG_5722

IMG_5724

to jest szlak 🙂

IMG_5854-001

to też

Lasy mgliste po polsku zwane są również tropikalnymi lasami wysokogórskimi. Nie są ewenementem malezyjskiej przyrody. Występują wszędzie tam, gdzie tropikalne, wilgotne powietrze spotyka na swojej drodze góry. Rosną m.in w południowej Afryce, południowej Ameryce, Australii, i południowo-wschodniej Azji. Ja marzyłam o nich przez całą Tajlandię.

P1010268

Dlaczego mgliste? To nie romantyzm biologów. Te lasy niemal nieprzerwanie spowija mgła. W półmroku skarlałe drzewa wyciągają w niebo swe powykręcane artretycznie konary. Są oblepione mchem. Mchy obrastają pnie i korzenie, spływają z gałęzi jak zielone girlandy, czy ciężkie zasłony; a wśród nich rozkwitją storczyki, lub polują gigantyczne dzbaneczniki. Po angielsku to nie tylko „cloud forest” czy „mossy forest”. Nazywają je również elfin forest, i naprawdę, to są lasy jak z baśni.

IMG_5710

IMG_5744

IMG_5798

psianki

IMG_5860-001

P1010442

storczyki

P1010285

IMG_5736-001

dzbaneczniki

IMG_5740

dzbaneczniki ogromne

P1010468

i malutkie

My odwiedziliśmy te lasy dwukrotnie.

Szlak prowadzi z góry Brinchang na Mt. Irau, oba szczyty wznoszą się na wys. ponad 2000mnpm,Mt Irau ma 6,666 stóp wysokości, jest szatański do potęgi! Za pierwszym razem storpedowałam plan włażenia na t Irau, bo 11 km marsz z plecakiem, co prawda po szosie, ale niemal non stop pod górę, by zdobyć Brinchang był dla mnie zbyt solidną „rozgrzewką”, by zaraz potem rozpoczynać co najmniej 4 godzinną akrobatykę zwaną tu „jungle climbing”. Poza tym- nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu.

IMG_5646

szosą przez herbaciane pola

IMG_5662

Za drugim razem wymyśliliśmy sobie, że wejdziemy na Brinchang turystycznym szlakiem, pozbędziemy się plecaków zagrzebując je w mchach i paprociach, i dziarsko pokonamy cały bagienny tor przeszkód w „mossy forest”. Szlak na Brinchang ma raptem3 km, sugerowany czas przejścia to 1,5 h (co już powinno budzić pewne wątpliwości i obawy). Jest…. wymagający 🙂 Mi wtaszczenie siebie i swojego dobytku zajęło 2 godz.
Efekt był taki.

P1010398

martwa natura z Bunikiem, limitowany widok z wieży widokowej Brinchang

Górskie szlaki w Cameron Highlands są przepiękne, i bardzo ciekawe- i widokowo, i wysiłkowo, ale zdecydowanie nie nadają się na trekking z 17 kg plecakiem (no chyba, że jesteśmy Marchewką… wtedy i 30kg na plecach w niczym nie przeszkadza).
Bez plecaka po mglistym lesie chodzi się fantastycznie. Tor przeszkód w baśniowej oprawie. Można poczuć się jak Lara Croft, Tarzan, albo inny superbohater, wspinając się po korzeniach wystających z niemal pionowych stoków, czy przechodząc po zwalonych pniach ponad bagnem. Jest ekstra. Po czym, prędzej czy później, kończy się tarzan-style, czy Lara-mode, i każdy ląduje w bagnisku. Spotkaliśmy turystę, który zapadł się po pas. Każdy wychodzi z tego szlaku upaćkany co najmniej po kolana.

IMG_5856

ja w sumie chciałabym się ubrudzić tylko po kolana :/

P1010450

aż żal, strach i wstyd dotykać mojego Eoska takimi brudnymi łapami… a po zejściu ze szlaku nie czekał na mnie prysznic… nieeee :/ 

Gdybyście byli kiedyś w tej okolicy- bardzo polecamy. Aktualnie to nasz bezapelacyjny nr 1 na liście miejsc, które odwiedziliśmy od początku wyjazdu.
Można mieć tylko nadzieję, że nie wykarczują ich pod kolejne herbaciane pole…

P1010277

P1010360

IMG_5750

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s