Malezja-poradnik towarzysko-autostopowy

Malezja jest bardzo miła i przyjazna dla turystów, ale jak w każdym egzotycznym, a zwłaszcza wielokulturowym kraju, czyha tu na zwiedzających trochę niespodzianek. Poniżej kilka „dobrych rad”, naszych opinii i spostrzeżeń, żeby podróżować łatwiej i przyjemniej, oraz zostawiać po sobie jeszcze lepsze wrażenie.

P1010536

DOBRE WYCHOWANIE

 1. Przy stole

Podróżując częściej to my jesteśmy goszczeni, niż sami mamy okazję coś dla kogoś ugotować- niemniej wypada wiedzieć „co kto je”. Malezja to prawdziwy labirynt żywieniowy.

  • – Muzułmanie nie jedzą wieprzowiny, a cała zwierząt reszta musi być zarżnięta halal.
  • – Hindusi nie jedzą krów,a poza tym większość z nich jest wegetarianami.
  • – Chińczycy jedzą wszystko, w tym rzeczy powszechnie niejadalne.

Radykalni Muzułmanie odmawiają jedzenia w restauracjach serwujących wieprzowinę, ponieważ nie chcą mieć kontaktu ze sztućcami i talerzami skażonymi w przeszłości nieczystymi potrawami. Biorąc pod uwagę higienę i standardy mycia (a raczej-”opłukiwania”) naczyń nie powinniśmy się im dziwić. Chińczycy stanowią bardzo zwarte społeczeństwa, i najchętniej żywią się w knajpkach rodaków. Wielu mieszkańców Malezji lawiruje jednak pomiędzy garkuchniami innych nacji, wybierając to, co dla nich jadalne.

IMG_4767

Je się zwykle łyżką i widelcem, przy czym łyżka nie jest zwykłą łychą do zupy- jest krótsza, ma spłaszczone dno, i bardziej „strome” brzegi;. Nawet w chińskich restauracjach europejskich sztućców nie brakuje, ale jeśli jesteśmy ambitni- pałeczki zawsze się znajdą. Hindusi tradycyjnie jedzą gołymi rękami. Skonsumowanie w ten sposób ryżu z sosem to… egzotyczne doświadczenie.

W kwestii dobrych manier za stołem nie jesteśmy ekspertami, ale zwykle gospodarze sami ustalają kto pierwszy i jakie danie ma sobie nałożyć, więc wystarczy poczekać grzecznie na swoją kolej (jako goście to zwykle my mieliśmy pierwszeństwo). Dokładki zawsze są bardzo mile widziane. Malajowie uwielbiają jedzenie (co widać), dumni są ze swojej kuchni (co słychać), a aprobata „western people” zawsze sprawia im radość (co czuć). Jedzenie to jeden z popularniejszych tematów rozmów i atrakcji turystycznych. Jeśli zapytamy Malaja co jest ciekawego w danej okolicy, na pewno „lokalna kuchnia”, lub jakieś konkretne danie, będzie w pierwszej trójceatrakcji. Co więcej, wsiadając do nowego autostopu bardzo często słyszeliśmy pytanie „czy już jedliście?”. Odpowiadaliśmy więc, że „nie bardzo” z nadzieją na kolejny obiad. Odpowiedź jednak nie ma zbyt dużego znaczenia- w Malezji „Czy już jadłeś?” to takie „jak się masz?” Kraj łasuchów.

IMG_4761

„stisky rice” z owocami w bambusowym pędzie- bardzo fajny deser

Jeśli chodzi o Chińczyków, to myślę, że nie sposób ich zachowaniem przy stole zszokować. Chińczycy siorbią, mlaskają, bekają i brudzą wszystko w promieniu metra od talerza… Jeśli jedzą coś z ośćmi/kośćmi/pancerzykiem- niejadalne resztki kolekcjonują w stosach obok talerza. Oczywiście żaden obrus nie byłby w stanie takiego pogromu przetrwać, więc w droższych restauracjach stoły przykryte wielką foliową płachtą. Po skończonym posiłku folię odczepia się, i zdejmuje z blatu razem ze wszystkimi szczątkami, zamieniając „obrus” w worek naśmieci. Proste.

IMG_5182

to akurat sami sobie ugotowaliśmy, jeszcze na Lancie… tzn Tomek ugotował 🙂

Po pierwszym szoku kulturowym odkrywa się jednak, że znacznie przyjemniej je się krewetki, gdy nie martwimy się o elegancję „odpancerzykowania” obiadu. Poza tym- wyobraźcie sobie- jak przy pomocy pałeczek można zjeść spagetti bez siorbania?

2. Boso przez sklep

Większość instytucji publicznych w Malezji, jeśli życzy sobie poszanowania dla pracy pań sprzątaczek, wywiesza na drzwiach gigantyczne kartki nawołujące do zdejmowania butów. Jeśli nie rozstajemy się z naszym paronastokilogramowym plecakiem, i nie wędrujemy w klapeczkach, zdejmowanie butów przed każdą informacją turystyczną, czy siedzibą parku narodowego jest lekko irytujące… ale nie ma wyboru. W muzułmańskich sklepach również przyjęte jest, że buty powinno zostawiać się przed wejściem, jednak „globalizacja-cywilizacja” skutecznie wykorzeniła ten zwyczaj w dużych miast. Na prowincji, albo np. na tajskiej wyspie Lanta, trzyma się on jednak dobrze.

IMG_5782

Zawsze za to trzeb buty zdejmować przed wejściem do domu. Bogobojni muzułmanie powinni modlić się kilka razy dziennie, a część tych modłów odprawiana jest w „salonie”. Jako, że nie wypada modlić się na brudnej podłodze, a nikomu nie chciałoby się ganiać z mopem 100 razy dziennie (hmmm… ten aspekt pracy przeoczyłam, wybierając weterynarię :P)- w domu chodzi się boso. Zasada ta przyjęła się również w domach chińskich- z powodów czysto higienicznych.

3. „Zasada prawej dłoni :)”

Dawno, dawno temu, w czasach przed wynalezieniem papieru toaletowego, w Malezji przyjęte było, że wszystkie sprawy higieniczne wykonywało się w toalecie przy użyciu lewej ręki. Obecnie w wielu toaletach papier jest, nawilżane chusteczki higieniczne można kupić wszędzie, ale niesmak pozostał. W kontaktach z Malajami absolutnie nie można używać lewej ręki! (chyba, że potrzebujemy obu dłoni żeby coś wykonać). Podawanie ręki, płacenie, odbieranie reszty- jakiekolwiek czynności manualne- zawsze prawą ręką! Jedzenie lewą ręką to totalne faux pas. Jeśli jesteśmy leworęczni-mamy przerąbane. Zwyczaj ten szczególnie silnie trzyma się na prowincji, w dużych miastach ludzie przywiązują do tego mniejszą wagę.

P1010667

4. Święte głowy

Głowa i szyja jest w tradycji Malajów najświętszą częścią ciała, i NIE WOLNO jej bez pozwolenia dotykać. Może głaskanie włosów zautostopowanego kierowcy nie jest pierwszą rzeczą która przychodzi nam na myśl, ale ta sama zasada dotyczy dzieci- klepanie maluchów po główkach jest bardzo nie na miejscu. Rzekomo nawet fryzjerzy, jeśli są grzeczni i dobrze wychowani, zanim zaczną nam ścinać włosy powinni zapytać o pozwolenie dotykania naszej głowy.

P1010556

2 AUTOSTOP

Zgodnie uważamy, że po Malezji autostopuje się wspaniale, choć Malajowie twierdzą inaczej 🙂 Czeka się zwykle nie dłużej niż 10-15 minut (pomijając wschodnie wybrzeże na północ odKuantan- tam sterczy się przy drodze średnio godzinę :/), można autostopować w miastach (W KL bardzo skutecznie) i na autostradach. Praktycznie wszyscy kierowcy mówią po angielsku w stopniu minimum komunikatywnym. Ludzie bardzo chętnie zabierają autostopowiczów na obiad,zapraszają do domów, podwożą w dogodne dla nas miejsce, nawet jeśli muszą nadłożyć drogi. Coważne i cudowne- dziewczyny są traktowane z szacunkiem, a nawet z pewną nieśmiałością!Żadnego dotykania, macania, propozycji seksu (po podróżach po Turcji i Armenii dla mnie to duuuża odmiana :P)

P1010161

Jak zawsze przy autostopowaniu trzeba jednak zachować minimum zdrowego rozsądku.

  • Gaz pieprzowy jest w Malezji nielegalny- ale do kupienia w większych miastach. My nie mieliśmy, choć uważam, że powinniśmy.
  • Sporo naszych kierowców miało przy swoim siedzeniu bambusowy kij, albo maczetę- nikt nigdy próbował użyć jej przeciwko nam.
  • Zawsze lepiej pytać, czy ktoś podwiezie nas za darmo. My początkowo się pytaliśmy- aż dostaliśmy poważny opierdziel, że takie pytania Malajów w najwyższym stopniu obrażają, ponieważ oni oferując innym swą pomoc nigdy nie myślą o finansowych gratyfikacjach… Przestaliśmy więc pytać- i kilka tygodni później mieliśmy z tego tytułu spory problem.
  • Wybierając temat do rozmowy nie musimy się przesadnie obawiać, że naszego rozmówcę oburzymy czy zdenerwujemy. Malezyjczycy są otwartymi i rozmownymi ludźmi, żywiołowe monologi wywołuje zwykle poruszenie kwestii polityki wewnętrznej kraju (ze względu na niedawne wybory i rosnącą w siłę opozycję). Trzeba jednak pamiętać, że Malezja to kraj trzech silnych kultur- muzułmańskiej, chińskiej i hinduskiej. Choć nacje te żyją obok siebie, w pozornym spokoju i akceptacji, zwykle nie pałają do siebie sympatią i wzajemnie obwiniają za przestępczość, bezrobocie, wysokie podatki i niskie zarobki. Tak więc rozmowy na temat gościnności i uczynności Malajów, Chińczyków ii Hindusów, oraz wszelkie ich porównywania wymagają odrobiny taktu i wyczucia.

IMG_6191

  • Z moich doświadczeń wynika, że w krótkich szortach można stopa łapać skutecznie i bezpiecznie- więc nie trzeba się na tą okazję ubierać w żadne cnotliwe czy zimowe szaty.
  • Jeśli podróżujemy w parze, a zautostopowany kierowca to samotny Malaj- dziewczyna powinna usiąść na tylnym siedzeniu. My praktykujemy coś w stylu autostopowego równouprawnienia- czyli raz ja, raz Tomek siadamy z tyłu- w Malezji kilka razy przeganiano mnie na tył samochodu. Baba widać powinna znać swoje miejsce 🙂
  • Na autostradach nikt nigdy nie straszył nas mandatem za spacerowanie po poboczu. Zagrożenia są dwa. 1-kierowcy. Malezyjczycy mają tendencję do bardzo spontanicznego podejmowania decyzji i skręcania bez jakiegokolwiek patrzenia na boki- my parę razy o mało nie spowodowaliśmy naszym autostopowaniem stłuczki. 2- upał.Jeśli akurat nikt nie chce nas podwieźć, a w okolicy nie ma żadnego wiaduktu- można się ugotować.

P1030722

3. 1 ringgit=1 dolar

Z niewiadomych nam powodów Malezyjczyczasami tytułują swoją walutę „dolarem”. Ringgit faktycznie jest pieniądzem dość młodym, jednak przed wydrukowaniem ringgitów w Malezji obowiązywały funty, a nie dolary…więc nie wiemy, skąd taka za dolarami tęsknota. Myk polega na tym, że w potocznych rozowach 1 USD ma wartość 1 MYR. Jeśli więc ktoś zaoferuje nam ścięcie grzywki za 5 USD, albo rybę z kutra za 3 USD, to nie ma co się złościć, oburzać, ani rzucać klątwami, tylko trzeba się zapytać, czy 5 USD=5MYR?

1MYR to mniej więcej 1PLN.

malaysia_1_ringgit_2012

http://www.lodys-coinhouse.com

4. OFF

To będzie przypowiastka z serii „dlaczego trzeba czytać blogi”. Jeszcze w Tajlandii przeczytałam, że w Malezji nie da się kupić repelentu komarowego zawierającego DEET- czyli, nie wnikając w chemię i toksykologię- nie da się kupić skutecznego preparaty antymoskitowego. W Tajlandii podobne specyfiki są łatwo dostępne… więc nie zrobiłam sobie stosownego zapasu… bo i po co? Na Langkawi wypatrzyliśmy jakiś bardzo zakurzony i absurdalnie drogi Off- więc uznaliśmy, że na owym blogu jakieś plotki sieją, albo informacje są już niektualne… Off z Langkawi to był ostatni tego typu preparat, jaki widzieliśmy przez 1,5 miesiąca. Mój „spray spokoju” skończył się po dwóch tygodniach… i od tego czasu karmiłam komary.

P1020018

malezyjskie komary są śliczne 🙂

Jeśli więc nie chcecie podróżować i spać w kłębach dymu z antykomarowych spirali, ani liczyć, że skuteczną ochronę przeciw dendze i malarii zapewni wam wrodzone szczęście i pomyślny horoskop- zabierzcie ze sobą zapas DEETowych preparatów.

5. Polak potrafi- czyli Malajskie wtyczki

Z perspektywy elektryki- nasza podróż to kolekcjonowanie adapterów do wtyczek. Co kraj to obyczaj- co kraj to inne gniazdka. W Malezji ceny adapterów dla polskich wtyczek wahają się od jednego do kilkunastu złotych. Drogie adaptery nikogo nie interesują, bo są drogie, napiszę więc o tych za 1 zł. Za 1 zł możemy zaopatrzyć się w plastikowy „placek” z trzema bolcami. Wygląda to jak śmieć, a działa. Jeśli jednak podróżujemy grupą, albo zwykle ładujemy hurtem wiele urządzeń, a chcemy być super oszczędni- oto nasze odkrycie. Malezyjskie gniazdko ma trzy szczeliny. Górna pełni rodzaj zamka- jeśli „coś” w nią włożymy- drut, długopis, pilnik do paznokci- pozostałe szczeliny zostają odblokowane, i spokojnie możemy włożyć europejską wtyczkę bez żadnych adapterowych dodatków. Najwygodniej jest kupić jeden malezyjski adapter, i przy ładowaniu wielu rzeczy na raz traktować go jako klucz do gniazdek.

G plug United Kingdom plug,UK plug,Malaysia plug,Hongkong plug,Singapore plug

cdma-gateway.blogspot.com 

W następnym malezyjskim odcinku o azjatyckich biznesach i o tym, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale stado jaskółek czyni milionerem 🙂

Reklamy

One thought on “Malezja-poradnik towarzysko-autostopowy

  1. Pingback: Irak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s