Australia autostopem odc 1, magiczny

Bilet do Australii kupiliśmy sobie bardzo „spontanicznie”… Przemyśleliśmy ten zakup kilka dni później… i zaczęliśmy się bać 🙂

P1020340

takie rzeczy pływają w parku, w centrum Perth… stadami

Najpierw baliśmy się, że na granicy zabiorą nam skórzane buty, skonfiskują namiot z powodu zakurzonej podłogi(lub co gorsza- wlepią za niego karę), albo wsadzą do więzienia za próbę przemytu czterolistnej koniczynki… Po pierwszych zakupach i wycieczce do biura informacji turystycznej zaczęliśmy się poważnie bać, czy można zwiedzić Australię, nie wpędzając się w wieloletnie długi i/lub awitaminozę. (życie turysty jest pełne strachu :P)

 Póki co idzie nam świetnie 🙂

P1020772
Zaczęło się od tego, że nasz couchsurfingowy gospodarz rzucił nam „worek pieniędzy”, oświadczając, że on nie cierpi monet, więc możemy sobie zabrać wszystko. W sakiewce był niewielki majątek… z czystej przyzwoitości wzięliśmy „tylko” kilkadziesiąt dolarów. Pożarły nam je opłaty za komunikację miejską.
Po trzech dniach w Perth uznaliśmy, że starczy już tego błąkania się po mieście (przepięknym mieście), szukania tyczek do namiotu (caaaaały czas, od 2 tygodni) i oglądania „Gry o tron” na ….. calowym telewizorze… i czas najwyższy zacząć podróż. Ruszyliśmy w kierunku „Doliny gigantów”, bo dawno nie widzieliśmy ogromnych drzew 😛

IMG_6656
W pierwszym autostopie dostaliśmy bardzo fajną ofertę pracy za wikt i opierunek, w jednym z najbardziej uroczych miasteczek na zachodnim wybrzeżu.
Drugi autostop wysadził nas na obrzeżach małego miasta, z olbrzymim Happy Sammy. Happy Sammy to nasza ulubiona australijska sieciówka. Można tu kupić kurtkę za 5 AUD (czyli w Australii- „jak za darmo”), bluzkę za 3 AUD, książkę za dolara, a także kubki, szklanki,wazony,stojaki na wino, pluszaki, żelazka, scrabble i miliard innych rzeczy, których mimo fajnej ceny nie chce nam się dźwigać. W witrynie mijanego Happy Sammy leżały- NAMIOTY! I tak, po tygodniach dramatycznie nudnych,długich i skomplikowanych poszukiwań- ZNALEŹLIŚMY TYCZKI DO NAMIOTU!

IMG_6657

Kilka autostopów później maszerowaliśmy sobie radośnie drogą przez busz i zautostopowaliśmy… babcię. Dziarską babcię w wielkich okularach na nosie i klapeczkach na gołych nogach (potem okazało się, że babcia jest temperaturowo niezniszczalna, i gdy my trzęśliśmy się z zimna w swetrach, bluzach i skarpetach, Ethnea dalej paradowała w krótkich spodniach). Upchnęlismy nasze plecaki do bagażnika, pomiędzy kartony z kwiatkami, siaty z cytrynami, koszyk z termosem i pudło z kubeczkami i sztućcami… i… przez kolejne 3 dni uskutecznialiśmy coś, co można by nazwać „wakacjami u babci”, tyle tylko, że w moich dotychczasowych wyobrażeniach o świecie, taka aktywność nie łączyła się z rozpijaniem co wieczór co najmniej jednej butelki wina przy rozmowach ciągnących się do północy i dłużej 🙂 Gdyby pyszne, domowe kolacje, ciepłe łóżko, gorący prysznic, przytulny pokój, nieograniczone ilości kawy z mlekiem, oraz regularne spożycie alkoholu miało nie wystarczyć mi do szczęścia okazało się, że Ethnea jest posiadaczką najlepszego na rynku klucza do oznaczania australijskich ptaków! A także kolekcji National Geographic, zaczynającej się od numerów z 1969 roku. Oraz wielu innych ciekawych książek.

IMG_6642

to taki miejscowy zamiennik gołębi 🙂 

– Woooow- zaczwycił się Tomasz, kartkując biblijnie grubą księgę- To wszystko jest TYLKO o eukaliptusach!
– Ah, ta… to tylko jeden tom z całej serii encyklopedii… wszystkie są o eukaliptusach.

Nie spodziewaliśmy się, że eukaliptusów jest AŻ TAK dużo 🙂

IMG_6662
Oczywiście nie dojechaliśmy do „Doliny Gigantycznych Drzew”. Trafiliśmy do Albany, nadmorskiego miasteczka, do którego chyba nie planowaliśmy zajechać (co byłby gigantycznym błędem). Nie planowaliśmy też zostać aż tak długo.

IMG_6681
Pierwszego dnia spacerowaliśmy sobie po okolicy, obserwując ptaki, i biegaczy (coraz bardziej przekonujemy się do pomysłu zdobycia długoterminowej wizy „na miłość” :P, co opiera się na spędzeniu min. roku pod jednym dachem (lub bliżej) z Australijczykiem/Australijką- a następnie wystosowanie do urzędu prośby o umożliwienie legalnego, dłuższego pobytu, niezbędnego do rozkwitu naszego międzynarodowego związku). Mamy wrażenie, że w Australii biegają wszyscy. Biegają wszędzie. Całymi stadami. W przedziale wiekowym 6-76 lat (a może i szerszym).

P1020807jedna z wielu ścieżek do biegania

Co do obserwowania ptaków, to niewiele rzeczy sprawia większą radość niż spacer z lornetką, po ptasiej ostoi na nowym dla nas kontynencie, gdzie po niebie szybują ibisy, pelikany i rybołowy!

P1020868musk duck (po polsku „bisiorka”). Ta kaczka nie ma uszkodzonego dzioba, nie jest też chora- jest po prostu paskudnie brzydka. Tak więc w konkursie „jaki ptak jest brzydszy od pelikana,póki co wygrywa pelikanowata kaczka 🙂 

black_shouldered_kite_hover

black shouldered kite (kanikuk australijski) jest za to prześliczny; i bardzo podobny do kaniuka, którego można wypatrzeć np w Hiszpanii www.thaibirdboard.com

r190502_716062Ibis australijski (jak widać, ibisy nie tylko w Egipcie 🙂 ) www.abc.net.au

Okoliczne zatoki są zaś bardzo ważnym miejscem spotkań i wędrówek wielorybów. W jednej z nich co roku humbacze mamy porzucają swoje dzieci! Okrunte! Zgodnie z historią opisywaną na jednej ze ścieżek przyrodniczych wzdłuż wybrzeża „humbaczyce” w czasie wędrówki na północ często zawijają do tutejszych zatoczek. Nocą, gdy wszystkie małe wielorybki śpią, cicho odpływają, zostawiając swoje kilkunastotonowe maleństwa same, w wielkim oceanie. Humbaczątka budzą się, wołają mamę, a potem panikują, rozpaczliwie pluskając płetwami i ogonem, w nadziei, że mama po nie wróci. Mama nie wraca; jest zajęta wędrówką na północ i marzeniami o przystojnych humbakach, które tam w sezonie rozrodczym spotka.

IMG_6776

Proceder jest masowy, więc humbaczątka szybko się orientują, że ich dramat nie jest wyjątkowy. Sierotki zbierają się w stada, a że nie wiedzą co ze sobą zrobić- płyną tam, gdzie można się przynajmniej najeść- czyli na południe. Straszne i smutne? Tak naprawdę korzystają na tym wszyscy- matki nie ciągną na randki swoich odkarmionych dzieciaków- mogą szybciej i sprawniej dotrzeć na miejsce „godów”. Młode wielorybki szybciej docierają do bogatych w pokarm zimnych wód okołobiegunowych- i mogą się porządnie odkarmić i otłuścić, zanim spłynie tam konkurencja w postaci dorosłych wielorybów.
Takich rzeczy dowiedzieliśmy się spacerując wybrzeżem Albany.

IMG_6673

P1020930

Wieczorem zaś Ethnea zabrała nas na szczyt wzgórza, pooglądać zachód słońca, i pelikany śpiące w porcie pomiędzy kołyszącymi się na wodzie łodziami.

IMG_6688

IMG_6692
Kolejnego dnia uparliśmy się, że umyjemy babciny samochód, który prawdopodobnie nie był myty od dnia opuszczenia salonu, a potem pojechaliśmy zobaczyć „przepaść”.Rzekomo nie można być w Albany i nie zobaczyć przepaści. Nam Ethnea od razu zapowiedziała, że nie możemy wyjechać, zanim nie spojrzymy w przepaść… a potem wszyscy przewijający się przez jej dom goście pytali, „czy już widzieliście przepaść?”. Ja myślałam, że to jakiś żart (na miarę Ostrołęckiego turystycznego hitu- czyli rzeki Czeczotki)… Ale nie. Będąc w Albany trzeba zobaczyć przepaść! Jest niesamowita.

IMG_6714

P1030017

IMG_6737

IMG_6703

Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś zabrał mnie na taką genialną wycieczkę objazdową.

P1030082-001

Oprócz gwoździa programu w postaci przepaści i „morskiej kipieli” widzieliśmy naturalny skalny most, przespacerowaliśmy się pomiędzy wiatrakami elektrowni wiatrowej, chodziliśmy na skraju klifów, obfotografowaliśmy statek wielorybniczy (na szczęście w Australii zakazano połowów wielorybów w 1975r- czyli relatywnie szybko), oraz odwiedziliśmy „zatokę francuską” w której wbrew nazwie urzędowali Norwedzy- a dziś zamiast rzeźni humbaków jest jedną z najpopularniejszych rodzinnych plaż.

IMG_6790

elektrownia wiatrowa, z kilkoma ciekawymi szlakami u stóp

IMG_6785

P1020995

klify

P1030102-001

IMG_6769

statek wielorybniczy

IMG_6770

IMG_6779

IMG_6775

Pod wiatrakami zrobiliśmy sobie przerwę na ciasto, kawkę i herbatkę. Specjalnie dla nas, oprócz kubków, cukru, herbaty, termosu, kawy, łyżeczek i serwetek Ethnea spakowała mleko do kawy 🙂

IMG_6787
Wieczorem Tomek naprawił światła w samochodzie i skosił trawnik, ja wykarczowałam górę chwastów z rabatek, a nocą wszyscy troje, w towarzystwie rozstawionego w jadalni namiotu, szyliśmy z moskitiery drugą sypialnię do namiotu! Gdyby nie Ethnea i jej super maszyna do szycia, nigdy byśmy tego sami nie udziergali… 5 godzin szycia,mierzenia, cięcia i kombinowania, ale polsko-australisjkimi siłami stworzyliśmy namiot na każdą strefę klimatyczną! Oczywiście w naszych wysiłkach wspierało nas wyborne australisjkie wino za 2,99 AUD 😀 (czyli koło 7 zł); a zaprawdę trunek ów wart byłby spokojnie nawet i 29,9 zł 🙂

P1030124

Świadomość, że można w Australii nabyć dobry i tani alkohol bardzo podniosła nasze morale 😛 Dodam jeszcze, że wcześniejsze wieczory również spędzaliśmy z winem, z tą różnicą, że zamiast zszywania moskitiery graliśmy do późnej nocy w „Take 2”, co jest australijską odmianą Scrabble. Różni się tym, że w przeciwieństwie do oryginału jest „grą akcji”. Całkiem nieźle nam szło. Zwłaszcza po drugim kieliszku 🙂
Aż smutno nam było wyjeżdżać. Ale Dolina Ogromnych Drzew wciąż czekała!
Australia jest wspaniała!
I widzieliśmy już kangury! Są ogromne!

IMG_6792

Nieustannie zapraszamy do odwiedzania zakładki „sklepik”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s