Australia autostopem odc 3, stacjonarny i woofingowy

Nigdy i nigdzie wcześniej nie spotkaliśmy się z pojęciem „woofing”. „Woofing” to po „australijsku” praca za łóżko, prysznic i paszę, co w pradawnych, mrocznych czasach przedcouchsurfingowych było kluczem do taniego podróżowania, a i teraz na południu Australii jest bardzo popularne.

IMG_7010

(*stali czytelnicy (jeśli takie zjawisko istnieje) być może pamiętają, że w poprzedniej notatce „woofing” nazwany był „wolfingiem”- co wg mnie brzmi dużo ciekawiej i przyjemniej…. cóż… jak widać (jakże mogłoby być inaczej)-mój angielski wciąż pozostawia bardzo dużo do życzenia :/ I fakt, że cała reszta Australii nabija się z akcentu farmerów z dzikiego wschodu niewiele tu pewnie zmienia…)

Nam szczerze mówiąc wcale nie uśmiechała się wizja pracy za tosty i sałatki. My, jeśli już mieliśmy poświęcać nasz czas, to tylko za pieniądze. I to duże pieniądze. My, weterynarze! Szukaliśmy pracy dosłownie wszędzie, a w głowach optymistycznie przeliczaliśmy setki dolarów, które wypłacą nam za dojenie krów, karmienie cielaków, malowanie płotów czy zbieranie jabłek. Przez kilka dni byliśmy milionerami…. A potem okazało się, że późną jesienią pracy nie ma, i czy z wizą, czy bez- jesteśmy jednymi z dziesiątek włóczęgów szukających roboty.

IMG_7023
Kiedy więc Tomasz osiągnął żywieniowe dno, kupując sobie mielonkę dla psów (towar jak najbardziej lokalny- jagnięcina z kangurzyną), a ja odkryłam, że spanie w 3 parach spodni i 5 parach skarpet niewiele zmienia w kwestii nocnego zamarzania- postanowiliśmy, że czas powoofingować.

IMG_7032
Namiary na Toma i Sue dostaliśmy w jednym z pierwszych autostopów, gdy opuszczaliśmy Perth.
Plan zakładał, że najemy się na zapas, prześpimy 2-3 noce pod ciepłą kołderką i ruszymy dalej. Nie zachwycał nas pomysł mieszkania długo w Margaret River i pielenia rabatek. Toma i Susi nie zachwycał za to pomysł dokarmiania wooferów. Potrzebowali jednak kogoś do prac wokół domu, my zaś potrzebowaliśmy odpoczynku od nocnych krioterapii, tak więc los, albo może Marlyn, sprawił, że się spotkaliśmy 🙂
Mieszkamy tu już tydzień. I po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna czuję się jak w domu… hmmm, może „jak w domu” nie jest najlepszym określeniem, ale czujemy się „niewędrownie”.

IMG_6960

to nasz widok z prywatnego balkonu

Wieczorami siadamy razem do kolacji, zapijanej nieprzyzwoitą ilością wybornego wina z kartonu i rozmawiamy. Do północy. Albo dłużej.

– Tom… pracy w ogrodzie jest jeszcze na kilka tygodni, ale wiesz, jak będziesz miał nas dosyć, to powiedz mi, że mamy się wynosić, ok?
– Anja… Ty w ogóle nie musisz pracować w ogrodzie. Mi wystarcza, że pijesz ze mną wieczorami, i śmiejesz się zmoich historii!
Tak więc jestem właściwym człowiekiem, na właściwym miejscu!

IMG_7041

I znów mam niewyobrażalne szczęście. Bo kim jest mój pierwszy wooferowy szef??? Facetem, który pół życia spędził na pustyni, wędrując z wielbłądami. Najdłuższa ekspedycja trwała ponad 6 miesięcy. Wraz z 17 wielbłądami, 4 współpracownikami, oraz 10 zmieniającymi się co miesiąc turystami pokonał ponad 2000 tys km. Kierując się za pomocą map i gwiazd. Głównie pieszo- wielbłądy dźwigały wodę i zapas jedzenia, nie ludzi. Najdłuższy odcinek bez jakiegokolwiek źródła wody trwał 27 dni!!!!!
!!!!!!!
Wyobrażacie sobie? Życie na pustyni! Półroczną podróż przez totalne pustki interioru! Palące dni i lodowate noce? Pilnując 17 wielbłądów i 10 turystów? Oczywiście wielbłądy,skorpiony i dzikie węże nie stanowiły żadnego problemu, w porównaniu z ludźmi- ich wymaganiami, ego i wyobrażeniami. Tom twierdzi, że dzięki ludziom, to była bardzo męcząca psychicznie podróż, mi jednak rozpala wyobraźnię! Czym jest autostopowanie w porównaniu z wędrówką przez pustynię!? (hmmm… w tym momencie przed oczami przewija mi się obraz Tomka i mnie, w arafatkach i powiewających szatach, z wielbłądami na postronkach :P)

P1030301
Susi jest starszą, przyrodnią siostrą Toma, która gdy już wychowała i wypuściła w świat dzieci, oraz rozwiodła się z mężem, spakowała psa i swój dobytek do samochodu i wyruszyła w podróż, która trwała 4 lata. Dziś opiekuje się Tomem, choć sama, ze swoim nowym,tytanowym stawem biodrowym nie jest w pełni sprawna. U Toma zaś zdiagnozowano stwardnienie rozsiane, a on sam, parę lat temu biegający długodystansowo, i pracujący na farmie z ogromnymi stadami owiec, dziś ledwo chodzi. Co prawda ma szczęście, że jest Australijczykiem, któremu ubezpieczenie pokrywa koszty terapii komórkami macierzystymi, a renta starcza na przyzwoite życie, ale dla mnie jego historia jest wstrząsająca. Bo jak na tak wysportowanego i aktywnego człowieka mogło spaść takie kalectwo? Faceta, który zawsze był sprawny, silny i niezależny, wędrował przez pustynie, fotografował dzikie ptaki i potrafił poradzić sobie zawsze i wszędzie? A co jest w tym wszystkim najbardziej… niesamowite (?), niezwykłe (?), niewiarygodne, on żyje normalnie. Jest szczęśliwy. Pije z nami wino. Uczy nas grać na harmonijce (nasz nowy pomysł na wędrowny biznes). Jeździmy sobie na wycieczki do lasów i na plażę, gdzie pijemy sobie piwko wpatrując się w fale, mewy czy pustułki (w Australii można jeździć mając 0,25 promila we krwi). Żadnego gadania o chorobie czy podłości losu. Absolutnie żadnego użalania się nad sobą. Dla mnie jest bohaterem 🙂 Tak całkiem szczerze 🙂

IMG_7014

 

Susi w moim brudnym obiektywie

Tak naprawdę jednak najbardziej niezwykłą postacią tej historii jest Susan, ze swoim ogromnym psem, tytanowym biodrem, nieodłącznym kartonem papierosów i próbami życia w pokoju i harmonii z wszechświatem. 60 szalona hipiska martwiąca się o los pszczół miodnych na świecie. Sama się zaoferowała, że zaopiekuje się Tomem. I teraz sama ciągnie tą historię, w której może być tylko gorzej.

IMG_7035

Tak naprawdę powinniśmy już wyjechać, bo Tom i Susi nie są już dla nas obcymi ludźmi i ich problemy zaczynają stawać się moimi…

Tymczasem zaś pielimy grządki, rąbiemy drewno, przycinamy krzewy, zbieramy cytryny i pomarańcze 🙂 Po pierwszym dniu pracy Tom i Sue uznali, że nie ma sensu wymyślać nam zajęć, bo sami widzimy co i gdzie potrzebuje naszej uwagi… tak naprawdę uwagi potrzebuje wszystko. Ogród jest cudownie zdziczały, wybujały, i koszmarnie zaniedbany. „Pielenie grządek i rabatek” z pewnością nie sugeruje, że co dziennie wyrywamy tony wiekowego perzu i monstrualnych chwastów spomiędzy róż,lilii i fuksji 🙂 Mama po raz kolejny miała racje, mówiąc, że z takim wykształceniem znajdziemy pracę zawsze i wszędzie 🙂 Jak przystało na weterynarzy po praktykach hodowlanych- operowanie widłami i grabiami idzie nam dobrze 🙂

IMG_7063
Mamy też pod opieką stary sad, w którym od kilkunastu lat nikt nie przycinał drzew, ale że żadne z nas nie ma bladego pojęcia o pielęgnowaniu brzoskwiń i awokado (co najwyżej mamy zacięcie do cięcia i ucinania) ograniczamy się do zbierania orzechów i owoców 🙂

IMG_7049
A ponad nami skrzeczą i fruwają papugi, miodaczki (:) ) i rudziki!

P1030343

 

rozella czarnogłowa, moja ulubiona papuga! (zaraz po żałobnicach)

IMG_7066

jeden z australijskich rudzików, z całym szacunkiem do naszych „rudolfów”- ten jest bardziej odjechany

newHollandHoneyeater

miodaczek białouchy, nie wiem jak to się stało, że nie mamy własnego zdjęcia tak pospolitego stworzenia (garden.canberrabirds.org.au)

20091016202540_variegated-fairy-wrenchwostka rudoskrzydła- absolutna gwiazda australijskich lasów (i ogrodów) www.davidkphotography.com

d6015413e4e5425f90fc637529a17558Maluridae

www.fatbirder.com 

Oprócz tego myjemy okna, kosimy trawniki, Tomek naprawił już schody, aparat, piłę mechaniczną i wózek inwalidzki (i pewnie wiele innych rzeczy o których nie wiem)… Tom i Sue zaś dbają o to, żebyśmy się nie przepracowywali, i co dzień kuszą wycieczkami do parków narodowych, w busz czy nad morze…

P1030388

P1030393

ogromne Karri 

IMG_6995

kukabura chichotliwa, czyli „po naszemu” kura bura- ogromny zimorodek


Ciężko będzie nam stąd wyjechać!

P1030396

Advertisements

One thought on “Australia autostopem odc 3, stacjonarny i woofingowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s