Port Augusta

Port Augusta to niewielkie, senne miasteczko w południowej Australii. Ostatni bastion cywilizacji w drodze na dziki zachód (później już tylko wioska Ceduna, kangury, dingo i szaleni farmerzy). Położone jest prześlicznie- od północy otaczają je łagodne, aksamitne stoki Flinders Range, od południa wody wąskiej, głęboko wcinającej się w ląd zatoki. Woda niemal zawsze jest gładka jak lustro. Dookoła zaś ZIELENIĄ się pola, łąki, busz i pastwiska. Po kilku tygodniach w wyschniętym Nullarbor zielona trawa i wysokie drzewa to prawdziwe cuda przyrody 🙂

IMG_8841

IMG_8850dla tej części Australii bardzo charakterystyczne są domy z piaskowca

Tak naprawdę atrakcji w Porcie Augusta wystarcza na… pół godziny zwiedzania… ale utknęliśmy tam na 4 dni. Lało. Lało prawdziwie listopadowo. Było ciemno, zimno, mokro, depresyjnie, szaro i paskudnie… A Australijczycy szaleli z radości i mieli jeszcze jeden powód do toastów w barach… Przez te kilka dni praktycznie mieszkałam w bibliotece (co było akurat bardzo fajną odmianą od koczowania w namiocie i czytania książek w PDFach… Poza tym, w południowej Australii internet w bibliotekach jest za darmo! W Zachodniej Australii za pół godziny surfowania życzono sobie opłaty wys. 6 AUD. WA (chyli zachodnie Oz) przeżywa wielki rozkwit przemysłu wydobywczego, przez co wszystkie ceny dążą do zmiany waluty na sztabki złota. O ile nie posiadamy własnej kopalni diamentów jest to kraina nie do życia.). Kończąc tą długą dygresję- w czasie mojego koczowania w bibliotece co dziennie odbywałam rozmowy w stylu:

„Cześć! Skąd jesteś?” „Cześć! Z Polski”, „O!!! Wiedziałem, że gdzieś z Europy! Przywiozłaś nam deszcz!!!! Dzięki! To takie wspaniałe!” „Tak naprawdę przyleciałam tu z Malezji :P” „O!!!! To w takim razie przywiozłaś monsun! Tym lepiej! Baw się dobrze!”

P1040787ort

P1040791ort(czasami lało bardzo malowniczo)

Mi pozostawało słuchać deszczu, suszyć się przy kominku i cieszyć, że te potopy i ulewy spędzam w domu, a nie pod namiotem. Port Augusta był bowiem kolejnym miastem gdzie Tom ma przyjaciół. A że przyjaciele Toma są naszymi przyjaciółmi, nagle okazało się, że cała Australia pełna jest ludzi, którzy chcą i mogą nas przenocować, zabrać na wycieczkę po okolicy… i upić 🙂  Jako że rumu, wina i gigantycznych kawałów grillowanego mięsa było w bród Tomasz był w siódmym niebie i mógłby w Porcie Augusta czekać aż do daty wylotu z Australii…. Moja lista życiowych priorytetów i największych atrakcji nie zawiera wołowiny i nie opiera się na alkoholu (mimo wszystko) więc trochę mnie ta przymusowa odsiadka zmęczyła… Mieliśmy jednak jeden piękny, słoneczny dzień- i spędziliśmy go na krótkiej wycieczce po okolicy- i to było wspaniałe!

P1040730Mangrowce i ostrygojady. Trochę nas tu mangrowce zaskoczyły. Są inne niż w Tajlandii. Dużo niższe… Azjatycka, tropikalna przyroda jest wyjątkowo wybujała. 

P1040727Za to polskie (albo europejskie, bo w końcu za wiele ostrygojadów w Polsce nie żyje) ostrygojady są dużo ładniejsze.

IMG_8851Spencer Gulf

IMG_8854

IMG_8855Flinders Ranges

IMG_8859Park Narodowy Mt Remarkable 

IMG_8863

IMG_8865eukaliptusy kamadulskie, okropna nazwa dla jednych z najpiękniejszych australijskich drzew

IMG_8871

IMG_8876prawie jak sosenka w Pieninach

IMG_8882skały są czerwone od związków żelaza

IMG_8892

IMG_8897

IMG_8898

IMG_8902a to już po powrocie do Portu Augusta, widok sprzed domu

IMG_8906

IMG_8914

IMG_8922

IMG_8933

IMG_8928

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s