Strathalbyn, najpiękniejsze farmy w Australii, Oceanii i na świecie

Nieprawdą jest, że podróżujemy totalnie bez planu. Może Tomasz tak. Ja nie. Zawsze mam plan. Mam masę planów na najbliższe 25 lat (z czego najdokładniej przemyślany dotyczy zostania młodą wdową po bezdzietnym, australijskim milionerze). Plan całej tej wyprawy zakładał, że po pobycie w Tajlandii pojedziemy do Birmy albo Kambodży.Plan wyjazdu do Australii nie był szczegółowy- punktami absolutnie obowiązkowymi było Uluru i Park Narodowy Kakadu, do żadnego z celów nie zbliżyliśmy się nawet na 1000 km.

IMG_9107Tomasz i jego pierwszy własny samochód

Jeśli istnieje nazwa opisująca taki chaos podróżowania to „pijane zające” jest chyba najlepszym określeniem.

Kiedy więc, niemal siłą, udało mi się oderwać Tomasza od kilogramowych steków z grilla i rumu z colą, wyjeżdżaliśmy z Portu Augusta z planem przejechania wzdłuż doliny Murray- jednej z największych i najważniejszych australijskich rzek, i poszukania pracy, coby ostatnie 3 tygodnie pobytu w Oz spędzić zrywając cytryny albo sortując mandarynki. Co nas napadło? Nie wiem. Na szczęście nie wytrwaliśmy w tym postanowieniu nawet pół godziny.

IMG_9076

Zaczęło się od tego, że pobiliśmy absolutny rekord autostopowania na australijskiej ziemi. Tym razem pozytywny rekord. Markus podwiózł nas na trasę wylotową. Nie zdążyliśmy nawet wyciągnąć plecaków z bagażnika, ani się pożegnać, o machaniu kciukami nie wspominając, a już koło nas stał kierowca, pytając, czy gdzieś nas podwieźć!  I tak się zdarza 🙂 Zwykle tak się zdarza w Turcji (z tą różnicą, że w Turcji później należy stanowczo tłumaczyć, że nie mamy ochoty na seks na poboczu, a w Australii nie 🙂 ). John jechał do Melbourne. I tak zaczyna się nasza przygoda na najpiękniejszej farmie w Australii!

IMG_9081absolutnie przepięknie… trochę jak w okolicach Słupska 🙂 (Gałęźnia Mała, moreny koło Krzyni 😛 tylko kangurów tam nie ma)

Oczywiście nie dojechaliśmy do Renmarku. Dosyć szybko odechciało nam się zawijać pomarańcze w sreberka, uznaliśmy że ciekawiej będzie poznać polską mniejszość narodową w Adelaide. Okazało się jednak, że wśród setek znajomych Toma, nie ma emerytowanych adelajdczyków polskiego pochodzenia, i w Adelaide możemy co najwyżej przespać się na ławce w parku. Tom miał za to znajomych w „Melbace”. Ok… jedziemy do „Melbaki”. John po wspólnie przejechanych 300 km polubił nas na tyle, że nadrabianie 40 km przestało być dla niego problemem… „Znajoma z Melbaki ma alpaki”- dla mnie czad!… Melbaka okazała się miasteczkiem Mt Barker (nie wiem kiedy nauczę się”słuchać po australijsku”, o mówieniu nie wspominając), Sonia okazała się mieszkać w Strathalbyn (a raczej bardzo szeroko pojętych „okolicach”), a my pomyliliśmy drogi i pojechaliśmy najwęższą, najdłuższą, najbardziej krętą i najrzadziej uczęszczaną… Była spektakularnie piękna.

IMG_9075

IMG_9086

Wyobraźcie sobie wysokie, wiosennie zielone wzgórza na których pasą się spokojnie konie, lub niewielkie stada krów i owiec, skubiących trawę pod olbrzymimi, wiekowymi eukaliptusami kamadulskimi. Ten gatunek eukaliptusów nie ma nic wspólnego z rachitycznymi drzewkami w buszu. Są potężne. Jak europejskie dęby.

P1040954

IMG_9043

Wezbrane rzeki pędzące w dolinach. Stare, słoneczne lasy, ze światłem migoczącym w potężnych konarach drzew. Kaczki drepczące po podmokłych łąkach. Kwiaty w ogrodach. Niewielkie, ciche miasteczka. Winnice. I papugi. Wszędzie chmary papug. I wielkie stada białych kakadu, pasących się na łąkach jak gęsi.

IMG_9073

Sonia ma to wszystko na swojej farmie. Dziesiątki papug. Klacz gypsy cob i wyrośniętego, zbuntowanego źrebaka, gołębie, perliczki, gęsi, które myślą, że są psami pasterskimi, i pilnują koni (a przynajmniej pilnowały Tomka i mnie), dzikie króliki, owce, i dwie pilnujące owiec alpaki. Wzgórza, zielone pastwiska, strumyk, źródełko, jeziorko z domkiem na wyspie (czyli pałacem gęsi), śliczny ogródek, potężne eukaliptusy, winnicę… ma nawet „wreny kuchenne” czyli chwostki szafirowe wpadające do kuchni na śniadanie i zjadające okruszki ze stołów. Kuchnia, jak i cały dom, jest na warunki australijskie prawdziwie zabytkowa. Z cegły, drewna i kamieni, ze starym, żeliwnym piecykiem, obrazami ptaków na ścianach i ogromnymi oknami ze urzekającym widokiem na stoki wzgórz i wędrujące po nich owce! Okolica jest jeszcze piękniejsza.

IMG_9040widok z podwórka… po mojej nauce jazdy na motorze żonkile trochę ucierpiały

Trafiliśmy do raju! Po raz kolejny 😛 W czasie całej dotychczasowej podróży nigdzie nie podobało mi się tak bardzo! Może dlatego, że to widoki trochę europejskie… pomijając stada kangurów i kakadu. Moje miejsce na ziemi!

IMG_9089

Zasypiałam myśląc, że o świcie obudzi mnie delikatny śpiew ptaków, a ja wyjdę biegać po mokrej od rosy trawie, fotografując śnieżnobiałe papugi, w promieniach wschodzącego słońca…

Obudziłam się w kolonii zarzynanych gawronów. Wrzask był ogłuszający. Nawet nasze wrony i gawrony razem wzięte, i razem torturowane nie potrafiłyby się tak drzeć. To były kakadu. Moje wspaniałe kakadu żółtoczube. I Tomasz biegający po mokrej od rosy trawie z aparatem… wszystkie ptasie rodziny panikowały.

P1040938śliczna papużka (kakadu żółtoczuba)

P1040894wkurzony agresor

Kakadu żółtoczube gniazdują w dziuplach drzew. Z racji tego, że są dużymi ptakami, dziupla musi być również przestronna- a znalezienie takiej w dzisiejszych czasach bywa trudne. M.in dlatego kakadu są terytorialne. Na czym dokładnie ich terytorializm polega- nie wiem. Wkroczenie człowieka na ich rewir zawsze powoduje ogłuszający wrzask i wielką ekscytację. Za to w relacjach z innymi papugami nie jesteśmy w stanie się połapać. Czasami wielkie 20-30 „osobowe” stada kakadu żerują sobie zgodnie na pastwiskach, skubiąc trawkę i spacerując na krótkich łapkach…  a czasami pojawienie się obcego kakadu koło „prywatnego drzewa” powoduje wielką wojnę, krzyki i stroszenie czubów.

sulphur-crested_cockatoo_1barwonbluff.com.au tak to wygląda w obiektywie profesjonalisty

Sulphur-crested-cockatoos-feeding-on-the-ground

tak wyglądają kakadu się pasące

W wielu miejscach uważane są za szkodniki, więc oprócz czyhających na nie lisów czekają na nie myśliwi i zatrute smakołyki.

Kakadu są bezbronne w obliczu toksykologii stosowanej, ale z tradycyjnym zagrożeniem radzą sobie nieźle. Zawsze, gdy stado żeruje na ziemi, jeden z ptaków zostaje oddelegowany na pobliskie drzewo, by z wysoka pilnować okolicy i podnosić alarm gdy wypatrzy niebezpieczeństwo.

237543809_01c1a8f1d8

a tak wyglądają kakadu w locie .www.flickr.com 

Nie są fenomenalnymi lotnikami. Ze swoimi krótkimi ogonkami i szerokimi skrzydłami… przysięgam że wyglądają jak wielkie, latające kury 🙂

Sulphur-Crested-Cockatoo-PicturesKakadu żółtoczube są długowiecznymi zwierzakami. W niewoli dożywają 50-70 lat. Zanim więc w afekcie sprawimy sobie taką śliczną papużkę, naprawdę trzeba się poważnie zastanowić, czy mamy nadzieję na dożycie setki, i czy będziemy w stanie każdego kolejnego dnia, całej reszty życia naszego, poświęcać kilka godzin naszej przecudnej, szalenie inteligentnej papudze, dla której staniemy się całym światem. Ba! Ona będzie w stanie uwierzyć dla nas, że jest człowiekiem!

Spędziliśmy tu trzy niesamowite dni. Trochę pracując, bardzo dużo wędrując po okolicy. Trzy dni padało. Prognoza pogody określiły to jako „przelotne opady z zagrożeniem powodziowym”. Trochę wprawili nas tym w konsternacje i bardzo dobry humor, bo w końcu zgrabny z tego żarcik. Okazało się jednak, że w Oz wszystko jest możliwe, powódź z powodu krótkich deszczyków też. Padało niemal regularnie co godzinę. I nie był to „przelotny deszcz”. Tylko oberwanie chmury, zacinające lodowatym deszczem. Jeśli akurat byłam daleko od domu- zwykle połączone z gradobiciem… W przerwach huraganowo wiało. Ale w takim miejscu żaden deszcz, grad czy wichury nie przeszkadzają w „spacerach z lornetką” (bo przecież nie z Tomaszem :P).

P1040902„kuchenny wren” (chwostka szafirowa), czyli pierwsze obserwacje przy porannej kawie

Chwostka szafirowa jest niewielkim ptaszkiem (wielkości, kształtu i pokroju naszego raniuszka) żyjącym w małych, bardzo dbających o siebie i pilnujących się nawzajem stadkach. Są ciekawskie, bystre, milutkie i wszędobylskie. Najłatwiej spotkać je w biurach informacji turystycznej i na straganach z pamiątkami- dzięki urodzie samczyków są jednym z najpopularniejszych motywów kartek, kubków i magnesów na lodówkę.

P1040852„okruszki albo nasram ci do buta”

IMG_9013

matka natura nie jest sprawiedliwa. Na pierwszym planie-samiczka, w tle samiec rozpłodnik w barwach godowych

IMG_9016w całej okazałości

IMG_8996chwostki, całkiem jak nasze raniuszki, również bardzo, bardzo dużo czasu spędzają na przytulaniu się i czyszczeniu sobie nawzajem piórek 🙂

6814579_raniuszekgdyby ktoś się uchował w niewiedzy, to jest raniuszek. Najbardziej przesłodkie stworzenie na świecie

IMG_8968A to już alpaki!

Sonia, podobnie jak wielu farmerów z okolicy trzyma alpaki, aby chroniły owce, a w zasadzie jagnięta, przed lisami. Lisy, to (podobnie jak koty, króliku, ropuch aga i kilka innych zawleczonych tu gatunków) prawdziwa zmora Australii. Dorosłe owce są oczywiście dla lisów zbyt duże, ale nowo narodzone jagnię- w sam raz do upolowania. Sonia twierdzi, że w czasie wykotów tutejsze lisy zżerają tylko nerki i wątrobę jagniąt, resztę zostawiają, bo frykasów w bród, więc co będą mięso mięso zjadać… Mimo zapewnień ekspertów, alpaki niespecjalnie radzą sobie jako goryle.

Można je za to co dwa lata strzyc. Wełna nie jest tłusta (tak jak owcza), dużo bardziej miękka i puszysta.

IMG_8967alpaki nie chciały się ze mną zaprzyjaźnić

IMG_8963

IMG_9144deszcz, grad, wiatr, zima

IMG_9138gąski stróżujące

IMG_8981kolega ma duże szanse na koniec w garnku

IMG_8976oh jej. już jej niosą suknię z welonem

P1040994

kakadu różowe, również uważane za „szkodnika”, na szczęście tu latają ogromnymi stadami, więc chyba nikt do nich nie strzela

Kakadu łączą się w trwałe pary, często na całe życie. Sonia mówi, że jeśli jeden z ptaków zginie na drodze, potrącony przez samochód, drugi potrafi godzinami przesiadywać przy zwłokach partnera… zwykle aż do chwili, gdy go też coś rozjedzie… niemniej, to bardzo wzruszające

201182863054www.atblackberry.com dla odmiany te kakadu wyglądają w locie bardzo zgrabnie

birds Galahs on Cooper Creek Innamincka South Australia

IMG_9058pamiętacie wachlarzówkę białogardłą z Fraser’s Hill? to wachlarzówka posępna (ah ta polska nomenklatura)… kuzynka z Australii jest tak samo wojowniczym, nadpobudliwym, małym złoczyńcą. 

P1050009

A na koniec kilka ptaków które były zbyt szybkie, zbyt małe, zbyt płochliwe, zbyt odległe żeby je sfotografować. Niewspółpracujące dziady. Jednak na tyle piękne, że nie sposób ich pominąć.

127608293www.free-pet-wallpapers.com; rozella, odmiana Adelaide- dzikie ptaki, a nie odmiana barwna hodowlana; każda część Australii ma własną, inną rozellę

8163851323_7ec503988f_cwww.flickr.com 

Rainbow-Lorikeetlorysa górska; bardziej kolorowa być nie mogła

imageshttp://www.bushpea.com nektarynka piżmowa

MuskLorikeet_BellsSwamp3smissen.blogspot.com 

Firetail_Diamond4_Dabbkraśniczek diamentowy photogallery.canberrabirds.org.au 

A poza tym, widziałam tu największe stado szczygłów w życiu! Ok. 150 ptaków. W zwartej chmarze, frunące w strugach deszczu. Piękny widok. Choć smutny, bo szczygły wielkimi stadami powinny latać po Europie, gdzie ich dom i miejsce, a nie Australii, na końcu świata. Ale to przepiękne ptaki!

1229643824Szczygieł_001_LE9I7177www.pawelwaclawik.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s