Great Ocean Road

Mam niepokojące wrażenie, że już od bardzo, bardzo długiego czasu świat usiłuje mnie przekonać, że Paulo Koeljo jednak ma rację i jeśli czegoś się bardzo chce, to „cały wszechświat postara się nam to załatwić” (nie jest to najzgrabniejsza parafraza, ale i proza wspomnianego artysty nie należy do moich ulubionych). Albo może po prostu „głupi ma szczęście”. Zdecydowanie nie jest to powód do zmartwień 🙂 Tylko koliduje z moim racjonalizmem pesymistycznym.

W Oz wszystko jest możliwe.

IMG_9377wschód- o dziwo!

Tym sposobem kolega naszej najnowszej koleżanki pożyczył nam swój samochód! Wyobrażacie sobie, że obcy facet (albo ściślej pan, z którym łączy was znajomość długości dwóch kolacji i woltażu trzech butelek wina) sam z siebie oferuje Wam samochód….! (w sumie po dwóch wieczorach wspólnego picia jestem w stanie to sobie wyobrazić 🙂 )… ale wciąż jestem zaskoczona 🙂

I tak właśnie dostaliśmy samochód! Na ponad tydzień podróży!

A żeby absurdowi sytuacji stało się za dość, Brian zostawił go nam przed swoim domem… przy jednej z głównych ulic w mieście, z otwartymi drzwiami i kluczykami na siedzeniu kierowcy! I tak całkiem ładna i sprawna Toyotka czekała na nas ponad dobę! Czekała!!!! NIKT JEJ NIE UKRADŁ!!!!! Niewiarygodne 😛

IMG_9345„nasza” 🙂

W obliczu tak niesamowitej, fantastycznej i przytłaczającej ogromem równie fantastycznych możliwości szansy- stworzyliśmy plan!

I był to dobry plan! 🙂

Plan zakładał, że najpierw pojedziemy w Grampiany (czyli pobliskie góry). Pierwszego dnia mieliśmy zdobyć jakiś szczycik razem z Jennie (naszą dobrodziejką i przewodniczką) oraz jej chłopakiem, a kolejne kilka wędrować samotnie. Potem mieliśmy ruszyć na południe i przejechać Great Ocean Road, tak abym mogła sobie strzelić pretensjonalną fotkę moich wymarzonych 12 Apostołów (formacja skalna, a nie nowy religijny fetysz) o zachodzie słońca; a potem zobaczyć wszystkie inne możliwe klify, skały i zatoczki, kończąc na wizycie w koloni fok! Ah!

baby-seal-1024x561to niestety nie moja fotka 🙂 www.greatoceanroad.info 

Jak zawsze…. nie wyszło… Zupełnie! Chyba nigdy nie zrealizowaliśmy żadnego z naszych planów! I zawsze było super!

Pierwszego dnia lało. Lało totalnie. Hamilton tonęło. Grampiany płynęły… Twardo załadowaliśmy się do samochodu. Okazało się, że w okoliczności posiadania całego bagażnika na własny użytek, nasze graty dążą do entropii tak silnie, że nie da się ich spakować w plecaki… chociaż przez ostatnie 5 miesięcy się to udawało.

Pojechaliśmy. Przeszliśmy. Zdobyliśmy, Wróciliśmy.

Zmokliśmy.

P1050208

„Zmokliśmy” nie oddaje skali zjawiska. Przemokło nam wszystko, od przeciwdeszczowych kurtek po staniki (tzn. Tomaszowi i Peterowi raczej staniki nie zamokły). Ale szlak był bardzo ładny. A zwierzaki tak mokre, smutne i zrezygnowane, że nawet nie chciało im się uciekać.

P1050204To nie jest kangur! 🙂 To jest wallaby! Podróżując po Australii można nabrać mylnego przekonania, że matka natura stworzyła tu wszystkich roślinożerców na kształt kangura, i różnią się one jedynie masą i rozmiarem. Otóż nie. Naukowcy są innego zdania. Kangury są duże. Wallaby są małe. Wallaroo są pośrednie… a gdzieś pomiędzy nimi są jeszcze Euro 🙂 To jest biedny, mokry, smutny, puchaty wallaby 🙂

U stóp deszczowej góry pożegnaliśmy się z Jennie i Peterem. Oni pojechali grzać się przed kominkiem, a my…. zrobiliśmy sobie wycieczkę wróżbiarsko-objazdową, dywagując ile jeszcze może padać, a że nigdy w żadnej sprawie nie możemy dojść do konsensusu, uznaliśmy, że uciekamy na południe. Co prawda Oz to nie „normalna”Europa, i południe jeśli już z czymś ma się kojarzyć, to z zimnem, a nie śródziemnomorskimi upałami, ale tam przynajmniej nie padało.

great-ocean-road1-2www.bikenow.com.au

Informacje turystyczne tytułują drogę stanową B100 „Spectatular Great Ocean Road”. Brzmi to zdecydowanie lepiej. I wyjątkowo nie jedynie chwytem marketingowym i kolejnym dzieckiem australijskiego koloryzowania rzeczywistości (Australii naprawdę nie trzeba koloryzować- jest genialna, ale Australijczycy uwielbiają zmyślać i przesadzać 🙂 ).  Great Ocean Road jest naprawdę spektakularna.

12-apostles-along-the-great-ocean-road-in-victoria1www.tigermothworld.com.au 

I to właśnie na tej trasie znajduje się jedna z australijskich ikon- 12 Apostołów. Samotne, wapienne skały wynurzające się z oceanu, u stóp wysokiego klifu.

Mój „plan” zakładał, że zwiedzanie Great Ocean Road zaczniemy od tamtego miejsca. Nie żebym żyła według filozofii Hitchcocka, ale tą wycieczkę chciałam zacząć od „trzęsienia ziemi”… a potem spokojnie oglądać pozostałe nadmorskie atrakcje. Z niewiadomych mi powodów 12 Apostołów zobaczyliśmy na samym końcu… i czy naprawdę ikona, „widok światowej sławy”, „gwiazdka z Lonely Planet” jest najpiękniejszym miejscem wybrzeża? Zobaczcie sami…

zlfmdmf1www.visitgreatoceanroad.org.au

(Na wstępie trzeba zaznaczyć iż zdjęcia nie są w pełni obiektywne, ze względu na „zmienne warunki oświetleniowe”… Można je raczej potraktować jako bogato ilustrowaną przypowiastkę o roli światła w amatorskim pstrykaniu widoczków. Światło zmienia wszystko).

Nasza przygoda zaczyna się więc w Warrnamboll. Walczymy z Tomaszem o kontrolę nad ogrzewaniem w samochodzie. Mokre bluzy, jeansy, kurtki i skarpetki parują na tylnym siedzeniu. Wjeżdżamy na Great Ocean Road. W złotych promieniach popołudniowego słońca.

IMG_9331

IMG_9334

IMG_9346

A w pobliskiej zatoce…… pływały WIELORYBY!!!! Po raz kolejny mogliśmy podziwiać wieloryby biskajskie południowe (wcześniej myślałam, że to kaszaloty… ale to był wieloryby biskajskie). Tym razem nie robiliśmy im jednak zdjęć 🙂 Za to otaczały nas dziesiątki fotografów!

IMG_9350-001

Uważam, że podejście ludzi (jako ogółu) do ochrony przyrody i bioróżnorodności zmienia się zbyt wolno… jednak to cudowne, że teraz na wpływające do zatoki wielorybie mamy z maluchami czekają faceci uzbrojeni w teleobiektywy, a nie harpuny.

IMG_9349-001

IMG_9354

A potem pojechaliśmy dalej. Do pierwszych dzikich klifów Great Ocean Road.

P1050246

Wyrastające z wody skały wyglądają jak rzeźby. I tak naprawdę są rzeźbami. Deszcze, wody gruntowe i oczywiście ocean kształtują wybrzeże rozpuszczając i rozmywając wapienne skały.

IMG_9358Spędziliśmy noc na parkingu przy Bay of Island. W samochodzie.

A tak wyglądał świat przed wschodem słońca.

IMG_9365i tuż po…

P1050266

P1050255

Po nocy graty z bagażnika skolonizowały tylne siedzenia, i mimo prób upchnięcia ich na właściwym ich miejscu utrzymały pozycję. Niewiarygodne.

Pojechaliśmy dalej. W końcu nie po to pożyczono nam samochód, żebyśmy martwili się o logistykę pakowania.

IMG_9416

Bay of Martyr.

To miejsce zrobiło na mnie chyba największe wrażenie… choć niestety zdjęcia tego nie oddają.

IMG_9394

IMG_9427

IMG_9431

IMG_9436-001wielkie „glony”

IMG_9434tu ze skalą z mojej „stópki Gejszy”

IMG_9449

Malowniczo położone miasteczko Peterborough posiada bardzo ładną, szeroką plażę.  Jennie twierdzi, że jej znajomy przez kilka lat,co dzień, o świcie zażywał w tej zatoce kąpieli. Wniosek z tego taki, że najwyraźniej nie jest to miejsce odwiedzane przez rekiny 🙂 Zimą temperatura wody oscyluje w granicach +14 stC, wg mnie taka woda nadaje się tylko do fotografowania; zdecydowanie nie do pływania 🙂

P1050317

IMG_9453

IMG_9456Tu schodzimy w czeluście The Grotto…

IMG_9459The Grotto!!! Fajna nazwa, fajne miejsce 🙂

IMG_9467Kolejny przystanek- London Bridge.

IMG_9469Jeszcze w latach 90 aktualny „most-wyspa” był połączony ze stałym lądem, a turyści mogli po nim swobodnie spacerować. Dla jednej z par skończyło się to przygodą życia 😀 Pewnego nieszczęśliwego dnia fragment mostu runął do wody, A odcięci od świata zwiedzający czekali kilka godzin marznąc na nowo powstałej wyspie na helikopter ratunkowy 🙂

IMG_9473My nie mieliśmy żadnych przygód 😛

IMG_9481Hmmmm…. nie pamiętam jak ten przybytek nazwano.

P1050376….

IMG_9484

IMG_9487A to już Loch Ard Gorge. 

IMG_9504

Z monumentalnymi skałami Loch Ard Gorge wiąże się bardzo „romantyczna” historia. Jak można się łatwo domyślić- ten fragment australijskiego wybrzeża nie należał do ulubionych miejsc żeglarzy. Wraki słały się na dnie oceanu gęsto. Podczas jednej z morskich katastrof zginęła cała załoga oraz pasażerowie roztrzaskanego o skały okrętu. Na plażę Loch Ard Gorge morze wyrzuciło tylko dwóch, półprzytomnych rozbitków- Toma i Ann (serio! 😀 tak się nazywali). Ann była arystokratką z Londynu. Tom był… Tomem. Razem wspięli się na strome skały klifu, razem wędrowali przez busz szukając schronienia i pomocy. Razem, po wielu dniach tułaczki tą pomoc odnaleźli… Łączyło ich już tak wiele… I w tym momencie, gdy słuchacze i czytelnicy oczekują „i żyli długo i szczęśliwie” Ann popłynęła z powrotem do Londynu 😀 Koniec bajki 🙂

IMG_9507

IMG_9512-001A to już Blowhole panorama 🙂

IMG_9491Mi przypomina trochę turecką Kapadocję 🙂

IMG_9492-001Blowhole nie jest najzgrabniejszą nazwą, ale Blowhole to na południu Australii zjawiska względnie popularne. W wapiennych skałach znajduje się bardzo wiele jaskiń, połączonych ze sobą tunelami. Z powodów pozornie magicznych, a w praktyce związanych z nagrzewaniem i ochładzaniem się powietrza oraz jego cyrkulacją w korytarzach jaskiń niektóre dziury (czyli wejścia do jaskini) dmuchają, a inne zasysają powietrze.

Niedaleko Blowhole, znajduje się Thunder Cave (to już nazwa bardziej w moim klimacie… coś na kształt Jaskini Gromów)IMG_9522

Thunder Cave to jaskinia w której rozbijają się fale oceanu. Nie można tam wejść. Można tylko posłuchać.

IMG_9520Tomek twierdzi, że te dwa wielkie kamienie włożono do jaskini używając dźwigu, żeby turyści mogli robić ładne zdjęcia.

IMG_9530Praktycznie nikt nie zapuszcza się w okolice Sherbrook River. Tym lepiej dla nas 🙂

IMG_9537

IMG_9541-001

P1050454A to „ptak dnia”. Z tak krwistoczerwonym zadkiem nawet dla nas oczywistym było, że jest to jakiś firetail. A że był przepiękny, opowiadaliśmy później naszym znajomym, że widzieliśmy absolutnie „beautiful firetail”… po sprawdzeniu z leksykonie okazało się, że „beautiful firetail” to obowiązująca nazwa gatunkowa 🙂

P1050473kraśniczek falisty

P1050494Gibson Steps… jesteśmy już tylko kilkaset metrów od 12 Apostołów.

IMG_9552Gibson Steps naprawdę zapewnia konkretne schody do pokonania. Nie będę się silić na szacowanie, jak wysokie są te klify… ale są wysokie 🙂

IMG_9575

IMG_9559To już widok Gibson Steps z „deptaku widokowego” 12 Apostołów. Po prawej stronie znajduje się…

IMG_9574najsłynniejsza pocztówka z australijskiego wybrzeża.

IMG_9570Aktualnie 12 Apostołów z 12 apostołami nie ma nic wspólnego, bo ani skały nie przypominają świętych, ani nawet nie ma ich 12… Już nawet zaczynałam dopatrywać się w tej nazwie jakiegoś watykańskiego spisku, albo silnego katolickiego lobby, ale rzekomo kilkadziesiąt lat temu skał faktycznie było 12. Zabiera je woda.

IMG_9580Czy rzeczywiście 12 Apostołów jest tym najbardziej spektakularnym, „ikonowym” fragmentem wybrzeża… Być może.

Niewątpliwie jednak wiele traci. Gigantyczny, zatłoczony parking. „Szlak” tak szeroki, że aż dziw, że na dystansie tych kilkudziesięciu metrów nie puścili jeszcze autobusu wahadłowego 🙂 Dwupiętrowego najlepiej 🙂 Ciągły szum helikoptera kursującego wzdłuż wybrzeża- oferta dla zwiedzających z biznes-klasy.  I tłumy turystów. Prawdziwe tłumy. Aż ciężko się poruszać, bo co chwila ktoś gdzieś, w kogoś mierzy swoim iPhonem, smartfonem, Tabletem, kompaktem czy gigantyczną lustrzanką, i gdzie by człowiek nie poszedł- zawsze wejdzie komuś w kadr.

Inne miejsca są ciche, praktycznie puste 🙂

Dobrze, że przynajmniej i tu wejście jest za darmo.

P1050509

Pstryknęliśmy ostatnie zdjęcie i zaczęło padać 🙂

W międzyczasie Brian napisał nam, że niespodziewanie nawiedziła go mama, i potrzebuje pożyczonego nam samochodu.

Pojechaliśmy więc do Hamilton. Lało całą drogę 🙂

Cudownie jest mieć samochód!

Reklamy

3 thoughts on “Great Ocean Road

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s