Firebird, przyjaciel Duchów

Rudziki …. towarzyszą nam niemal od początku australijskiej wyprawy. Lubimy je. Ciężko takiego stworzenia nie lubić, zwłaszcza że zamiast uciekać w popłochu zwykle pozuje nam cierpliwie do zdjęć, łypiąc na nas ciekawie, ciekawskim oczkiem. W ogóle się nie boją ludzi. I jak się okazuje, mają do tego wszelkie prawo. Rudzik jest bowiem, (a może BYŁ) w Australii ptakiem świętym.

IMG_7066
Było to bardzo, bardzo dawno temu, jeszcze w Czasach Snów. Przodkowie najstarszych przodków dopiero dotarli do brzegów Australii i wędrowali przez busz po raz pierwszy poznając i nazywając zwierzęta i rośliny. W tych trudnych dniach nauki największym sprzymierzeńcem ludzi był ogień, jednak pomimo pożarów pustoszących ziemię ciężko było go okiełznać i zatrzymać. Jedynie klan kobiet z wysokich gór posiadał ogień, palący się dniem i nocą równym płomieniem w ich obozowisku. Mimo wielu próśb nie chciały się jednak nim podzielić z plemionami z doliny.

Aboriginal_art_2_by_beewenheadwww.actnow.com.au 

Pewnego popołudnia klany z równin zebrały się u stóp góry. Musieli zdobyć ogień. Potrzebowali planu. Mimo długich rozmów nic jednak nie wymyślili. Górę otaczał bardzo gęsty, pełen jadowitych węży busz. Stoki góry były niezwykle wysokie i strome. Na szczycie zaś czekały wartowniczki strzegące ognia dniem i nocą.
Zrezygnowani już mieli się rozejść, gdy nagle po między nimi wylądował malutki rudzik. Rudzik przysłuchiwał się całej rozmowie, i wzruszyła go niedola plemion. Postanowił więc, że przyniesie im ogień.

P1030172
Jeszcze tej samej nocy poleciał na szczyt góry. Całe plemię pogrążone było w głębokim, spokojnym śnie. Nawet wartowniczki, przekonane, że nikt nie zaryzykuje wspinaczki po skalistych zboczach ciemną nocą, drzemały wsparte o włócznie. Rudzik niepostrzeżenie wylądował przy ognisku, chwycił kilka żarzących się węgielków i wrócił do doliny.
Powitano go z ogromną radością! Dzięki niemu ludzie otrzymali ogień! Ciepło, światło i bezpieczeństwo nocą.

fire_dreaming_1_photo_s1Fire Dreaming Maureen Huson Nampijinpa gallery.aboriginalartdirectory.com

Tego dnia rudzik stał się totemem, zwierzęciem świętym, którego nikt nie może skrzywdzić, schwytać ani dotknąć. Nazwano go „ptakiem ognia” (firebird), a na pamiątkę jego odwagi i dobroci Duchy naznaczyły go płomieniami. Rudzik nie jest już niepozornym, szarym ptaszkiem- ma szkarłatny brzuszek przypominający wszystkim o jego wielkim czynie.*

IMG_6889

Taką legendę Aborygenów opowiedział nam Patric, nasz nowy autostopowy znajomy, a potem pokazał nam Gadadżię. Gadadżia to święte drzewo (lub skała, źródło, wodospad) w którym żyją duchy przodków. Skąd Aborygeni wiedzą, które drzewo jest Gadadżią? Czasami jest to drzewo, na którym gniazdują ich zwierzęta-totemy (każdy klan ma swój totem, przedstawiający zwierzę. Dla przedstawicieli danego klanu jest to wówczas zwierzę święte, na które nie można polować, nie można ich straszyć, płoszyć czy dotykać. Jeśli złamiesz ten zakaz-jesteś wyklęty. Nikt nie będzie z tobą rozmawiać, wędrować, nikt nie udzieli ci pomocy. Totem to świętość). Jedno z plemion z okolic Kavendish za swój totem obrało kakadu żółtoczube, dlatego też wszystkie eukaliptusy kamaldulskie, na których gnieżdżą się kakadu stają się Gadadżią.

IMG_9175chorda świętych ptaków

IMG_9174

Gadadżia zostają też drzewa, wokół których skupia się życie buszu. Drzewa posiadające ogromną energię. Nie pamiętam kto ma prawo nadać drzewu tytuł Gadadżia, ale gdy klan znajdzie swoją Gadadżię jest to dla nich miejsce gdzie mogą usłyszeć ich głosy (coś na kształt święcących wierzb z „Avatara”). Takie miejsce muszą chronić. Są bezbronni wobec pożarów i błyskawic, jednak nigdy nie powinni dopuścić, by takie drzewo zostały ścięte czy uszkodzone przez innych ludzi.

IMG_9635To jest Gadadżia z farmy Patrica. Na pierwszy rzut oka, zwykłe drzewo. Ani zbyt stare, ani zbyt urodziwe, jeden z setek stringybark tree** w tym lesie. Z daleka jednak nie widać, że rozwidlony pień drzewa tworzy naturalny kielich, który po deszczach napełnia się wodą. Wokół drzewa zbiega się wiele zwierzęcych ścieżek przecinających busz, a kora wytarta jest przez ciała wielu zwierząt, które przychodziły tu gasić pragnienie.

IMG_9634
Patric jest niezwykłym farmerem. Jest ekologiem i architektem. Co prawda mieszka w szopie, przerobionej na skromny domek, w żaden sposób nie zachwycający stylem i architekturą, za to farma nazywa się Pucharrima, czyli „Najpiękniejsza”- tak jak jedna z zachwycających (niegdyś) posiadłości Juliusza Cezara we Włoszech. To zaś, co najbardziej zachwyca mnie, to fakt, że poza kilkoma pastwiskami Patric dzierżawi niemal połowę samotnej góry, porośniętej pierwotnym,dzikim lasem. Druga połowa objęta jest urzędową ochroną, jednak teren leżący w obrębie farmy niczym się nie różni. Patric nie prowadzi, i nie zamierza prowadzić tam żadnej gospodarki. Cała jego aktywność ogranicza się do utrzymania wąskiej gruntowej ścieżki w stanie umożliwiającym przejazd jej samochodem z napędem na 4 koła. Poza tym obserwuje stada kangrów i wallabi, zachwyca się, że w jego lesie rośnie banskia- jedna z najstarszych roślin na świecie, i kilka innych cennych gatunków australijskiej flory; czasami prowadzi zajęcia ze studentami- o botanice i ochronie przyrody.

IMG_9631banksia marginata, przedstawicielka jednej z najstarszych rodzin roślin na świecie. Jak często bywa w przypadkach takich gwiazd… nic specjalnego 🙂

Patric jest fantastycznym nauczycielem. Pasjonatem. Nasza wspólna podróż, zaledwie 20 km, skończyła się kilkugodzinną wycieczką przez jego prywatny górski las i niesamowitą, bezcenną lekcją o tamtejszych roślinach i zwyczajach zwierząt.

IMG_9639walabia zza krzaka; NIE kangur

O tym, jak niezwykłym człowiekiem jest Patric świadczy też fakt, że wie, gdzie pośrodku jego dzikiego lasu rośnie Gadadżia. To dowód dużego zaufania. Co więcej, miejscowi Aborygeni oddali mu to miejsce w opiekę. Aborygeni nie znają (a przynajmniej nie znali) pojęcia prywatnej własności. Dawniej cały dobytek wojownika składał się z tarczy, włóczni i tego, co aktualnie miał na sobie, reszta była wspólna (nota bene niewiele tej „reszty” było do dzielenia). Ziemia nigdy nie była czyjąś własnością. Patric jednak przeszedł rytuał, w czasie którego oddano mu ziemię jego farmy pod opiekę, na swój sposób zgodzili się i zaakceptowali go w tym miejscu. Niezwykłe wyróżnienie.

A dla nas niesamowite spotkanie. Mogę jeszcze tylko dodać, że Patric o historii Polski i Europy wie więcej, niż niejeden Polak. Wspaniale jest spotykać takich ludzi. To właśnie dlatego uwielbiam jeździć autostope. I coś mi mówi, że nawet jeśli już za kilka miesięcy zbijemy majątek zbierając kiwi w krainie kiwi, to i tak nie kupimy tego samochodu. Widoki widokami… ale gdzie usłyszę takie historie, jeśli nie w autostopie?

IMG_9644Walabie z reguły są dużo mniej płochliwe niż kangury. Zwykle pozwalają podejść do siebie na ok 20 m zanim zaczną uciekać (kangury zwiewają na widok człowieka). Ten zwierzak pozwolił mi podejść do siebie na jakieś 10 metrów… i ostatecznie to ja się wycofałam, a nie on… Bardzo, bardzo dziwne uczucie stać tak blisko dzikiego zwierzaka, w dzikich górach; zwłaszcza w kraju, gdzie nie ma wścieklizny i nie da się takiego zachowania niczym wytłumaczyć 🙂

IMG_9626

* Nie wiem czy jest to prawdziwa legenda. Być może. A być może Patric ją zmyślił. Wciąż jednak jest ładna.
** Stringybark tree to nie jest jeden konkretny gatunek eukaliptusa, ale wszystkie drzewa o bardzo grubej, suchej, włóknistej korze. Taka kora zaprojektowana jest po to, żeby palić się szybko i łatwo- w ten sposób drzewa mają szansę przetrwać szybko przemieszczający się pożar buszu- poświęcają tylko korę. Aborygeni wykorzystywali ją zaś jako rozpałkę do ognisk.


One thought on “Firebird, przyjaciel Duchów

  1. Pingback: Irak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s