Nowa Zelandia!!!!! ♥ odc.1

Wiedziałam, że tak będzie!!! Zawsze marzyła mi się Nowa Zelandia! Zawsze wydawała mi się najpiękniejszym krajem na świecie (nawet na długo przed „Władcą Pierścieni” :P) I zawsze chciałam tu przyjechać! I oczywiście NIGDY nie wierzyłam, że mi się uda! I tak! Nowa Zelandia jest przecudownie przewspaniała…

IMG_9850

Powinnam zacząć chronologicznie; o lotnisku obstawionym posągami królów Gondoru (i o tym nieświadomie przemyciłam owsiankę z suszonymi poziomkami i mlekiem w proszku, i całkiem świadomie czterolistną koniczynkę :P); o Auckland, które jest urodziwym i przyjemnym miastem, choć regularne ulewy i gradobicia trochę utrudniają zwiedzanie, o moim niedoszłym stażu w jednej z lecznic, który rozbił się o ceny pokoi do wynajęcia i brak entuzjazmu couchsurfigowców; w końcu o pobycie u PussyHuntera, gdzie pojechaliśmy w akcie bezgranicznej noclegowej desperacji, zastanawiając się, czy i w jakim stanie obudzimy się rano (i nawet Quantin Tarrantino nie byłby w stanie wymyślić tego, co moja przestraszona wyobraźnia), ale oprócz Jet (pies) skaczącej po mnie o świcie nic złego nas nie spotkało.

IMG_9791(w miastach najbardziej lubię parki 😛 Auckland- Rose Garden)

Zacznę jednak od naszej pierwszej wycieczki poza miasto.

Tak się szczęśliwie złożyło, że kilka dni temu PussyHunter miał urodziny, a że jego kolega sprezentował mu na weekend campervana, Collin postanowił spędzić ów czas mocząc się w gorących źródłach na plaży (!!!), w towarzystwie swojego potomstwa, i niezwiązanej z tymi stworzeniami konkubiny. A że campervan zaprojektowany był dla 8 osób, z bliżej niewiadomych nam przyczyn, dostaliśmy zaproszenie na wspólny wyjazd, jak wielka, szczęśliwa rodzina. Nie pałam przesadną sympatią ani do Collina, ani całej reszty stada męskich, szowinistycznych świń o wypaczonym poczuciu humoru… ale nie często dostaje się propozycje wyjazdu do gorących źródeł z widokiem na ocean! (ah! ta wyrachowana bezinteresowność :)) Poza tym tylko dwa razy w życiu zdarzyło mi się jeździć campervanem, a nad Auckland przewalały się apokaliptyczne burze i ulewy… W skrócie, nie mogliśmy odmówić!

IMG_9871

Cały piątek lało. Wieczorem zapakowaliśmy się do wozu i ruszyliśmy, po drodze zamieniając nadpobudliwego szczeniaka, na dzieciaki. Po 5 minutach wspólnej podróży Tomasz uznał, że Collin dorobił się sympatycznych chłopaków. 10 minut później zmienił zdanie. Na zawsze.

Jechaliśmy przez ciemność, wiatr, burzę i mrok. Dzieciaki piszczały, krzyczały,mlaskały i śmierdziały. Campervan bujał się dziko na zakrętach i wybojach. A ja po raz kolejny na tym wyjeździe umierałam na chorobę morską.

IMG_9907

Rozbiliśmy się w strugach deszczu na poboczu parkingu. Nie ma takiego zimna, ulew i klęsk żywiołowych, które zmusiłyby nas do spania pod jednym, niewielkim dachem, z pomiotem PussyHuntera.

Obudziliśmy się o świcie. W promieniach wschodzącego słońca. W raju na ziemi. Cyknęliśmy kilka zdjęć, i poszliśmy spać dalej.

IMG_9829(widok z naszego namiotu! o 6 rano był jeszcze piękniejszy… ale o 6 rano nie zorientowałam się, że fotografowanie z ISO 1600 nie jest najlepszym pomysłem :P)

O 7 obudził nas pracownik Departamentu Ochrony Przyrody, uprzejmie informując, że obozowanie w miejscu do tego celu nie wyznaczonym kosztuje 300 NZD. 🙂 Na szczęście Tomaszowa oskarowa rola pt. „jestem zaspanym, nieświadomym niewiniątkiem o czystym sercu i dobrych intencjach” (sic!) po raz kolejny załatwiła sprawę polubownie. Pierwszy dzień podróży, i już pouczenie 😛

Po tej życiowej lekcji pojechaliśmy na Hot Water Beach, czyli plażę z gorącymi źródłami.

IMG_9839

P1050811

P1050787(jeszcze neizidentyfikowany siewkulec… najprawdopodobniej sieweczka nowozelandzka, ale nie jestem pewna.)

Okazuje się, że Nowa Zelandia to nie Bajkał, gdzie gorące źródła na plaży mają oparcia i ławeczki. Tu, żeby pomoczyć tyłek we wrzątku geotermalnym najpierw trzeba namachać się łopatą (absolutnie idealne SPA dla Tomasza- szpadel i ciepła woda). Kopać należy w strefie, gdzie docierają fale. Żaden więc rodzinny grajdołek nie trwa zbyt długo- gorące kąpiele kończy zimny przypływ.

IMG_9841

P1050806dla mnie zbyt tłumnie, ale co kto lubi

A potem pojechaliśmy do Cathedral Cove, jednej z ikon Nowej Zelandii.

IMG_9844

W tle zatkany kibel, śmierdzący campervan, wrzeszczące dzieci, wkurzeni rodzice i pełen wachlarz patologii familijnych wyjazdów, a przed nami cudowne nowozelandzkie wybrzeże!!!

P1050817

Kilka tygodni temu przejeżdżaliśmy zachwyceni przez australijską Great Ocean Road. Cathedral Cove, moim zdaniem, jest bez porównania piękniejsza!

IMG_9845

IMG_9864

P1050842

Liz mówi, że na tych plażach opalał się książę Kaspian 🙂 Witamy w Narni!

IMG_9878

Brama do innego świata 🙂 Dużo ciekawszy portal, niż stara szafa 🙂

IMG_9886

P1050849

IMG_9891

P1050846Przepiękna skała. Będzie jej Nowej Zelandii brakowało, gdy w końcu zabierze ją morze.

P1050864

P1050866

P1050862

Skały jak zamki… a przy tym wszystkim naprawdę niewielu turystów!

IMG_9894

IMG_9867modelka 🙂

IMG_9901

Wodospady 🙂 A ponad tym wszystkim gęsty, zielony las, pełen drzewiastych paproci! I pastwiska szczęśliwych krów 🙂

  • IMG_9875

IMG_9872

Ah i oh! Nowa Zelandia! ♥ ♥ ♥ a to dopiero początek 😀

IMG_9857

Reklamy

One thought on “Nowa Zelandia!!!!! ♥ odc.1

  1. Pingback: Irak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s