Blond, blond!!!!!

Pozostając w poczytnym, lekkim, łatwym i przyjemnym temacie kobiet, głupoty i podróży, a także starając się zadośćuczynić williamowym zarzutom, jakobym nabijała się tylko z niego- dziś notka autobiograficzna. Wpadki zdarzają się nawet najlepszym 😛

Historia ta wydarzyła się bardzo, bardzo dawno temu… gdzieś w okolicach Auckland, bo tylko tam w Nowej Zelandii przebiegają autostrady z prawdziwego zdarzenia (tzn czteropasmowe, z zajazdami z McDonaldem).

Był piękny, wietrzny poranek. Zatrzymaliśmy się w jednym z przydrożnych centrów wypasu i odpoczynku, aby odstawić nasz codzienny performance w postaci parzenia kawy z włoskiego ekspresu na cuchnącym palniku benzynowym, a następnie popijania nią „makaronu z cebulo”… W tzw międzyczasie wszyscy rozpełzli się załatwiać sprawy dla nich osobiście priorytetowe- tzn Tomasz pobiegł porównać ceny paliwa na wszystkich okolicznych stacjach benzynowych, ja wyprosić podładowanie laptopa w którejś z kawiarni, a William popodrywać podstarzałe sprzedawczynie sklepów z pamiątkami (wrócił z siatką awokado); przy okazji odkryłam, że w tutejszych łazienkach mają ciepłą wodę.

Wróciłam na parking idąc z nonszalancją turystki, która właśnie wzięła prysznic w toalecie dla niepełnosprawnych (ściślej-umywalce). Rozwiane mokre włosy pachnące odżywką, czyste paznokcie, makijaż! Cudownie!!! Tylko właśnie przez mokre włosy było mi cholernie zimno. Lekkim krokiem kobiety, która raz na miesiąc czuje się piękna, i właśnie nadeszła ta chwila podeszłam do Kalinki. O dziwo drzwi były zamknięte.Wyciągnęłam klucz z torebki i… nie pasował… Spróbowałam jeszcze raz…. WTF!? Popatrzyłam na klucz, czy to aby na pewno ten (chociaż nie posiadam żadnego innego) i przetarłam go rękawem, jakby miało mu to w czymś pomóc. Spróbowałam jeszcze raz, ostrożnie żeby nic nie porysować, ale zdecydowanie, żeby w końcu cholerstwo zadziałało!!!!

I wtedy usłyszałam rechot Williama, który między „o kur*a”, „o ja pierdole” i „o za*ebiście” usiłował zapytać mnie co robię. Za nim szedł Tomasz z wyrazem absolutnej dezorientacji i niezrozumienia na swojej pięknej twarzy.

I wtedy dotarło do mnie, że drzwi Kalinki są jakieś takie bardziej srebrne niż zwykle, i być może nie jest to zasługa korzystnego oświetlenia.

A potem zrozumiałam, że usiłuję włamać się do srebrnego BMW m5 F10… sedan, nie combi.

Dla wszystkich, którzy jeszcze się nie śmieją, a tak jak ja samochody dzielą na małe, duże, ładne i brzydkie, z uwzględnieniem koloru lakieru- 

to jest Kalinka:

P1060437

to jest BMW m5

06194953-dd3e-496f-9c98-2ded56e6fc60

też było srebrne 😀

Kurtyna!!!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s