Matamata Hakuna Matata

Tak osobistymi informacjami jak stan zdrowia psychicznego czy kondycja  domniemanego związku partnerskiego, dzielę się tylko na Facebooku, więc nie wszyscy więc wiedzą, że od ponad dwóch tygodni przechodzę coś na kształt ostrej niechęci do życia. Może mój chory umysł uznał, że skoro nadszedł grudzień, to czas na zimową depresję, i nawet upalne nowozelandzkie lato nie będzie w stanie mu przeszkodzić. Może dwumiesięczne zapieprzanie na polu szparagów przekracza granice mojej psychofizycznej wytrzymałości…. Ostatecznie może ponadprzeciętna podaż asparaginy zaburza metabolizm serotoniny… kto wie?

P1080467

Faktem jednak jest, że pierwszy raz odkąd wyjechaliśmy mam totalnie dosyć. I rzucenie pracy w trybie niemal natychmiastowym niewiele zmieniło, zakończyło jedynie roboczy terror wstawania o 5 rano… i tym samym zabrało mi ostatnią motywację, żeby w ogóle wychodzić ze śpiwora.

Jestem zmęczona. Tak bardzo, że nagle cały ten wyjazd zaczął wydawać mi się jednym wielkim błędem, który pogrzebał moje szanse na jakąkolwiek karierę w weterynarii,uniemożliwił znalezienie i uwiedzenie „tego jedynego” i odebrał ostatnią radość życia jaką było tango. Bo w czasie, gdy moi znajomi operują skręty żołądka, znajdują nowotwory węzłów chłonnych krezkowych podczas przeglądowego USG yorka, jeżdżą na konferencje i LECZĄ, ja włóczę się po ostatnich lasach Nowej Zelandii. Gdy moje koleżanki zaręczają się, wybierają sukienki i zakładają obrączki… ja marnuję resztki swojej wątpliwej urody sadząc szparagi albo rozpylając herbicydy nad morzami chwastów. Gdy w Warszawie trwają niekończące się milongi- ja od roku chodzę w jednej parze ciężkich, aseksualnych buciorów i jeśli gdziekolwiek tańczę, to w krzakach po zmroku…

„Normalne” życie ma bardzo wiele zalet. I bardzo, bardzo za nim tęsknię.

P1080568

W tym miejscu chciałabym bardzo, bardzo mocno podziękować Drombi, za przypomnienie mi, jak bardzo cuchnie wydzielina z  gruczołów okołoodbytowych, zwłaszcza gdy wyciska się ją w niedogrzanym gabinecie, a potem do końca dyżuru pozostaje się z dylematem, czy lepiej wywietrzyć i zamarznąć, czy nie wietrzyć i się udusić; oraz jak urocze podejście do leczenia potrafią reprezentować właściciele pacjenta. A także przypomnienie, że kot to nie najlepszy przyjaciel samotnej kobiety, tylko liniejąca zmora sikająca do butów, sierściuch drący się o 5 rano, że chce śniadanie i cholerna zaraza wpieprzająca patyczki do uszu w ramach manifestacji swojego oburzenia, że nikt go jednak o 5 rano nie nakarmił. (jak widać Drombi ma wybitnie paskudnego kota. Sybirek nigdy tak nie robił… Sybir jest autystycznym stworzeniem z ograniczonym kontaktem z rzeczywistością… może dlatego jest taki grzeczny).

IMG_3695

Ta rozmowa nico przyhamowała moje rozpaczliwe poszukiwania lotu „Auclkand- Warszawa last minute extra price”. Poza tym, po raz kolejny rehabilituję się w Matamata, bardziej znanym jako Hobbiton, u naszych Kiwi-przyjaciół, i z perspektywy wygodnego łóżka w domu z klimatyzacją, truskawkami na tarasie i profesjonalnej pracowni artystycznej- świat powoli przestaje być szaro-szary (szaro-szaro-szparagowy).

Poza tym, widać cały wszechświat chce, żebym znów była radosna (Paulo Koeljo)! Zapraszam na wycieczkę po Matamata! Świat bywa przezabawny.

Miejsce nr 1

IMG_1739

bez komentarza 🙂

Miejsce 2:

IMG_1740pełen emocji i nieukrytego przekazu pomnik „Embrace”, kochająca się rodzina 🙂

Miejsce nr 3:

IMG_1745Chiński supermarket- dział „dom/wystrój wnętrz/upominki i pamiątki”- przysięgam, że nic nie przestawialiśmy 🙂

A teraz już nic śmiesznego:

IMG_1747gdyby ktoś chciał mi kupić coś na gwiazdkę 🙂 

IMG_1749jak tylko wymyślę, jak wstawić w nią stelaż…. to by był autostopowy hit 😀

IMG_1750

a to już mój ulubiony trunek 😀 (zaraz po rumie i tanim winie); kupiony pierwszy raz „dla butelki”, a okazał się tak śliczny jak smaczny i tak uroczy jak drogi (niestety)

IMG_1752cydr z kiwi i mandarynką! 

IMG_1754są też inne smaki i zwierzaki… ale nie próbowaliśmy… trochę nas cena zniechęca, a super promocje są rzadko

IMG_1753

A na koniec hit dnia z innej kategorii:

Tomaszowi nie sprzedano dziś alkoholu w supermarkecie 😀 Mimo pokazania dowodu, prawa jazdy, międzynarodowego prawa jazdy i karty ubezpieczenia zdrowia 😀 Ojoj :PPPPPP

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s