Rotorua, najbardziej śmierdzące miasto Nowej Zelandii

Rotorua leży niemal w centrum Północnej Wyspy, więc dzięki naszej ulubionej strategii zwiedzania i autostopowania- pod kryptonimem „pijany zając” przejeżdżaliśmy przez nią bodaj 5 razy. Rotorua praktycznie zawsze jest po drodze.

P1060385

I między innymi dlatego jest ważnym centrum nowozelandzkiej turystyki. W Rotarua można praktycznie wszystko. Przejść się po dzikich lasach, wspiąć na okoliczne pagórki, popływać w jeziorze wpław, łódką czy kajakiem, zaliczyć nowozelandzkie „must do” w postaci white water raftingu i skoku na bungee, pośmigać na gokartach, stoczyć się w zorbie ze stoku, postraszyć owce i kurczaki w turystycznej farmie, a nawet poprzytulać lwiątka w ZOO (serio). Nade wszystko jednak, można obejrzeć gejzery, dymiące jeziora, parujące jeziora i bulgoczące błota, powcierać w siebie lokalne szlamy serwowane w ośrodkach SPA i uzdrowiskach, oraz nawdychać siarkowodoru.

IMG_0192

Z powyższych przyczyn dotychczas przemykaliśmy przez Rotoruę, obserwując spektakularną aktywność geotermalną okolicy zza szyby samochodu. Raz tylko, zaraz po zakupie Kalinki skusiliśmy się na spacer po miejskim parku, spowitym malowniczą mgłą, bogatą w tlenki siarki i inne substancje żrące.

IMG_0185

Nocą Rotorua bez zbędnych charakteryzacji może grać Gotham City, albo być planem filmowym horrorów. Gęste opary kłębią się nad ulicami, unoszą z zarośli w parkach i skwerach, a nawet wylewają ze studzienek kanalizacyjnych. Widok jest niesamowity. A rzeczywistość tak samo niesamowicie cuchnąca.

IMG_0191

Mimo wszystko śmierdzące miasta nie są zjawiskiem unikatowym, więc uważałam moje zwiedzanie Rotorua za zakończone, zwłaszcza, że naprawdę interesujące, okoliczne atrakcje inkasowały za zwiedzanie zdecydowanie nieatrakcyjne pieniądze.

New-Zealand-Waiotapu-Champagne-PoolWai-o-tapu- przepiękne, gorące jezioro! Ile jesteście w stanie zapłacić za obejrzenie dymiącego bajora? Tu należy 32,5 NZD. Zdjęcie ze strony www.lovethesepics.com (my nie skusiliśmy się na zwiedzanie)

Byłam w błędzie. Wszystko zmieniło się za sprawą Daniela, jego pięknych zdjęć i jeszcze piękniejszej mapki, którą naniósł na nasz, jak widać niedokładny atlas drogowy. Daniel obdarował nas przeuroczą mapką, na której brakowało tylko stópek, czaszek, rycin palemek i kufrów z talarami, oraz wielkiego X w miejscu zakopanego skarbu. Były za to „duże drzewa”, maleńkie parkingi i zatoczki, strumyczki, wodospady, oraz „great white barrier”, z której nabijaliśmy się bezlitośnie, aż do momentu, gdy okazało się, że to nie nowozelandzki odpowiednik great reef barrier, tylko naprawdę duży szlaban na malutkiej drodze. Z taką mapą Tomasz musiał tam wrócić. Ja też. A że przy okazji nieopatrznie zautostopowała nas para francuskich turystów- oni również przejechali się po geotermalnych, bezpłatnych atrakcjach. Znaleźliśmy nawet darmowy, gorący basen! I, o cudowna ironio, był tak gorący, że nikt nie był w stanie się w nim wykąpać 🙂

IMG_1772I tak trafiliśmy do  Mud Pool- bylgoczace błota!

IMG_177170-80 stopni C; unosząc się nad powierzchnią opary to para wodna i gazy, w głównej mierze siarkowodór i tlenki siarki. Uroczo.

IMG_1783

IMG_1779plujące błoto

IMG_1773eksplodujące błoto

IMG_1775

A to już miejsce, z którego cieszyłam się szczególnie. Ciche, cieniste, ustronne, ZAMKNIĘTE dla turystów. Nie wiem jak znalazł je Daniel, ale na podstawie jego przepięknej mapki nie sposób było tam trafić. Przy wejściu na szlak do gejzeru, który akurat wykonał już wszystkie wybuchy przewidziane na jeden dzień, zapytaliśmy pracownika parku, czy słyszał o jakimś niewielkim wodospadzie wpadającym do gorącego źródła. Kiwi oświadczył, że oczywiście, że wie, gdzie piękny wodospad się znajduje, ale to nie jest już miejsce udostępniane turystom, bo ludzie je rujnują. Po czym uznał, że dobrze nam z oczu patrzy, więc nas tam zaprowadzi 🙂

IMG_1785

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s