Fjordland odc 1

Dotarliśmy do Fjordlandu.

IMG_3386
W obliczu tego spektakularnego w życiu każdego podróżnika- zdjęć pstrykacza wydarzenia, porzućmy na moment chronologię.
Fjordland, Shadowland, rzekomo jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Rzekomo i całkiem słusznie.

IMG_3312
Jesteśmy tu od 3 dni. Nie widzieliśmy jeszcze wiele. Przeszliśmy Kepler Track. Najpiękniejsze dopiero przed nami, a już osiągnęliśmy górną granicę tolerancji na kicz matki natury i piękno dzikiej przyrody, rodem z filmów o kucykach pony.

IMG_3405(bez fotoshopa!) dzisiejszy, późny, poranek

Żeby nie było zbyt słodko, mdląco i niestrawnie, wlejmy w ten ocean miodu wiadro dziegciu. Jak wielokrotnie już pisałam, i czym słynie Nowa Zelandia w świecie szerokim- Kiwi są mili. Czego już nie dowiemy się z folderów reklamowych, a dość konsekwentnie staram się nakreślić na moim blogu- Kiwi są tępi. Zaskakująco. Początkowo to śmieszy, później boli.
Zarówno bycie miłym, jak i uczynnym i pomocnym, jest cechą, która choć codzienna i powszechna na prowincji i zapadłych wsiach, zanika na obszarach turystycznie atrakcyjnych i często przez spragnionych nowości obcokrajowców odwiedzanych. W końcu turysta to pieniądz, a nie człowiek. Z Kiwi nie jest inaczej. A Te Anau jest wiochą na wskroś turystyczną. My tanie-podróżowanie i strategie nie karmienia turystycznego biznesu opanowaliśmy w calkiem niezłym stopniu. Wciąż jednak w pozostają tematy, w których, zwłaszcza ja, jesteśmy od autochtonów zależni. W regionie takim jak Fjordland, gdzie zdjęć robię tyle, na ile migawka pozwala, najtrudniejszą kwestią pozostaje ładowanie baterii do aparatu. W końcu śpimy na dziko po krzakach (oficjalnie- na campingach bez prądu).. Zwykle nie ma z tym problemu. Człowiek zaszywa się w bibliotece z relatywnie szybkim, darmowym internetem i surfując ładuje wszystkie gadżety. Niestety na Południowej Wyspie od Wanaki, przez Queenstown i dalej praktycznie wszystkie biblioteki za dostęp do sieci liczą sobie śmieszne pieniądze- w końcu leżą w miastach nawiedzanych przez turystów. W odwodzie pozostaje wujek McDonald (z raczej beznadziejnym łączem) i Burger King (z szybkim internetem), gdzie w porywach bezczelności można kupić sobie loda za 90 centów i przesiedzieć na necie kilka godzin.

IMG_3301
W bibliotece Te Anau z internetu można korzystać przez godzinę i to nie codziennie, a ładowanie jakichkolwiek sprzętów poza komputerem jest ściśle zabronione. Ktoś zadał sobie trud naklejenia stosownej informacji nad absolutnie każdym gniazdkiem. Dziś dostęp do internetu był zablokowany.
– I co teraz?- zapytała skonsternowana Żuli.
– Nie wiem- odparł Tomek.
– Myślę, że powinniśmy znaleźć jakieś grube albumy z ładnymi zdjęciami fjordów i ptaków, rozsiąść się wygodnie, podłączyć wszystko i ładować, aż nas stąd wyproszą- oświadczył Bunik, źródło wszelkiego zła w naszej ekipie.
– Hmmmmm……- Żuli wodził swoimi wielkimi, czarnymi oczętami po pracownikach biblioteki (odzianych w szpiczaste kapelusze i spódnice z srebrnym wzorem pajęczyn)- Nie wiem, czy to będzie uprzejme- stwierdziła w końcu.
– Ludzie w tym mieście nie są uprzejmi, więc ja też nie czuję potrzeby by być uprzejma- oświadczyłam z prastarą logiką zasad Hammurabiego.
Wlepiłyśmy spojrzenie w wodza.
….. – Kupmy po prostu jakąś kawę- skapitulował Marchewka, mimo moich wysiłków wciąż pod wpływem małoletniej Szwajcarki.
Oczywiście nie poddalibyśmy się tak szybko, gdyby nie moje wcześniejsze doświadczenia w poszukiwaniu przyjaznego gnaizdka (elektrycznego). W końcu coś musiało obudzić we mnie „ZŁO”, ogólnie jestem bardzo pokojowym człowiekiem 😛 Miejsca do podładowania baterii szukałam cały wczorajszy wieczór. To 3 najlepsze dialogi. Z bodaj 7 przeprowadzonych.

IMG_3309
1. Sklep spożywczy.
– Dzień dobry! Jak się masz!- powitała mnie standardowo młoda, i iwybitnie szpetna sprzedawczyni.
– Dzień dobry! Świetnie, dziękuję! A jak ty się masz?- rozpromieniłam się zgodnie z konwencją, i niepotrzebnie.
– Super, dziękuję, jak mogę pomóc?
– Szukam miejsca, gdzie mogłabym podładować baterię. Mogłabym podłączyć się pod jakiś kontakt w sklepie?- wciąż swobodna i uśmiechnięta.
– ……- cisza.
– Tylko na godzinkę?
– ……- cisza.
– ?
– NIE. DO WIDZENIA- obraziło się na mnie dziewczę i uciekło na zaplecze.
Kilka podobnych prób skończyło się podobnym fiaskiem, więc zmieniłam taktykę. Kolejny dialog jest po angielsku, bo taka ilość pytań i zwrotów grzecznościowych w języku polskim w stanie naturalnym raczej nie występuje.

IMG_3373Kepler Track

2. Informacja turystyczna (to też zwykle świetne miejsce na ładowanie baterii i komuptera).
– Hi, how are you?- rozpromieniłam się przykładnie.
– Hi! Fine! Thank you, and you?- pani rozpromieniła się służbowo.
– Good, thank you!- odpowiedziałam najbardziej uroczo i nieśmiało jak potrafię, czekając na przejęcie inicjatywy przez babkę za biurkiem.
– How can I help you?
– May I ask you a favour?- ociekając grzecznością.
– Yes, of course, that’s why we are here- oświadczyła babeczka. Początek był dobry.
– So kind of you. I want to ask….- powoli- if you would mind, if I charge my camera battery somewhere here?
-……- kobieta wlepiła we mnie zdezorientowane spojrzenie. Być może ona również ma problem z odpowiedzią na tak postawione pytanie, i musiała poważnie przeanalizować jego strukturę. Czy grzeczność wymaga potwierdzenia, czy zaprzeczenia.
– No- zdecydowała- You can not charge battery here- dodała dla pewności.
– Do you know, where can I do it?
– No- popisała się kompetecją i uciekła na zaplecze.

IMG_3359
3. Informacja turystyczna (wciąż ta sama, ponieważ jest bardzo dużym przybydkiem wyposażonym w 2 biurka do obsługi interesantów, oraz małe muzeum z trupami kakapo w gablotkach).
– Dzień dobry, jak się masz!
(…. tu starnadrowe 3 minuty uprzejmości i uśmiechów)
– Chciałam zapytać, czy wie pani, gdzie w Te Anau mogłabym podładować baterię do aparatu? Nocuję na campingu bez prądu- zmieniłam strategię, wciąż licząc na błyskotliwość kobiety i „oh jej, możesz ją podłączyć za moim biurkiem”, jak to na Północnej Wyspie bywało.
– Hmmmmm…. a co to za bateria?- zainteresowała się kobieta
– (??????)- yyyyyyy, do Eosa 400D- tu mnie zaskoczyła.
– Hmmmmm…. niech pomyślę……
(to trwało)
– Mamy w Te Anau sklep fotograficzny, może tam Pani spróbuje?
– Proszę Pani, ja mam ładowarkę do tej baterii, i nie potrzebuję żadnego specjalnego rodzaju prądu, żeby ją naładować.
– Ah,tak…. to faktycznie w sklepie fotograficznym nie byłoby problemu!- ucieszyła się kobieta.- Dam pani mapkę! Sklep jest przy głównej ulicy (jakrze by inaczej- Te Anau składa się jedynie z głównej ulicy, na której jest wszystko, od restauracji i „centrów handlowych” po odstawówkę, bibliotekę, sklep z wiertarkami, supermarket i apteke. Ulica ma kilkaset metrów).
– Nie, dziękuję, nie potrzebuję mapki.
– Na pewno?- zatroskała się pani.- Powodzenia! I do widzenia- uśmiechnęła się uprzejmie.

Koniec.

Niemniej, Fjordland jest piękny! Choć właśnie ładuję baterię, pijąc najohydniejsze cappuchino w moim życiu 🙂

IMG_3404


One thought on “Fjordland odc 1

  1. Nieźle się uśmiałam czytając dialogi ze świadomością przepełniających Cię emocji! 😀 Masakra, że nie pozwolą nawet podładować baterii – chyba nikomu od tego nie ubędzie, prawda?
    A co z przykładami tępoty? Czekam 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s