O drodze do Fiordlandu i raju przypadkowo odnalezionym :)

Cofnijmy się w czasie.

Porzućmy na moment zachwycające piękno Milfordsound. Odpocznijmy przez chwilę od setek zdjęć ośnieżonych gór, jezior i lasów. Mimo wszystko istnieje w Nowej Zelandii życie „pozafiordlandowe”.

IMG_3413

Zanim dojechaliśmy do widokowego raju na ziemi, minęliśmy kilka miejsc godnych uwagi.

sthisland

Rozpocznijmy od nowej tradycji- czyli tradycyjnie szpetnej mapki orientacyjnej! W dzisiejszym odcinku przejedziemy od punkty 1 do 4, kilkakrotnie zahaczając o punkt 3, by ostatecznie potoczyć się do Milforsound.

1- Haast

2- Wanaka, a 40 km na zachód Lodowiec Rob Roy i inne atrakcje Parku Narodowego Mt Aspiring National

3- Queenstown i Skippers Canyon

4- Routeburn Track, Diamentowe Jezioro i wiocha Raj.

Drogę do Fiordlandu zamyka (bądź otwiera) Haast, sądząc z szyldów zdobiących nieliczne budynki- nowozelandzkie centrum handlu i obrotu futrami paskudnych (na wyspach) pałanek.  Jak przystało na jedyne w promieniu ponad stu kilometrów miasteczko w regionie turystycznym- nie ma tu żadnego publicznego kosza na śmieci. Jest jednak uprzejma informacja, gdzie swoje odpadki można wyrzucić😀

IMG_2817Turysto! Naprodukowałeś wór śmieci- najbliższy kosz który je pomieści: Wanaka 150 km na południowy-wschód, Franz Jozef- 150 km na północ. Decyzja należy do ciebie🙂

Ponadto, informację turystyczną- większą od haastowego kościoła, szkoły i baru razem wziętych- należy uznać za perełkę nowozelandzkiej architektury! Estetyczne wysiłki epoki Gierka nie poszły na marne!

IMG_2816konstrukcja w całości obita i wykończona blachą falistą, nawiązującą do wzburzonych fal pobliskiego morza

Absurdu tego ośrodka dopełniają puszyste od glonów baseny/sadzawki(?) w których pływają ogromne węgorze! Oczywiście widok rosłych węgorzy wijących się w zielonych bajorach z wodą do kolan spowodował obudził w Tomaszu pierwotny instynkt łowiecki, ale nawet o świcie ruch na pobliskim parkingu nie pozwalał na, nieistotny dla przegęszczonej populacji, odłów. Dodam, że plan ten zrodził się jeszcze przed obejrzeniem wszystkich, najbardziej rozszerzonej opcji, części „Władcy Pierścieni” i Smeagol nie miał nic wspólnego z marchewkowym ślinotokiem nad brzegiem węgorzowej kałuży. Wszelkie skojarzenia są przypadkowe.

IMG_2815z innych atrakcji

Niezmiennie zasłuchani w Riders of Rohan przejechaliśmy malowniczy i tonący w ulewie Gillespie Pass,odwiedzając wszystkie mijane wodospady, utrzymując stały, tropikalny i cuchnący poziom zawilgocenia ciuchów i wnętrza samochodu.

IMG_2822Gillespie Pass

P1090548

P1090557wodospad fantail- czyli nazwany na cześć wachlarzówki ponurej

P1090552kolejny wodospad

Zobaczyliśmy lodowiec Rob Roy, o czym już pisałam przy okazji innych lodowców.

IMG_2998

Spróbowaliśmy przejść i inne szlaki w tej części Mt Aspiring National Park, ale niemiłosiernie, nieustanne deszcze zmusiły nas do odwrotu (a może raczej sinoniebieska, dygocząca z zimna Żuli zmąciła pewność Marchewkowe przekonanie, że warunki atmosferyczne podczas chodzenia po górach nie mają najmniejszego znaczenia i obudziła w nim dawno zapomniane poczucie litoości. Dzięki Ci losie-chaosie za Żuli! Gdyby nie jej 19letnia zmiennocieplność i delikatna sugestia, że chodzenie po górach, które są… gdzieś tam za chmurami i deszczem nie ma większego znaczenia, pewnie ciągnęlibyśmy się doliną rzeki Matukituki (ah!) wśród błot i nieszczęśliwych owiec cały dzień🙂 Przez jakiś czas miałam nawet nadzieję, że uda jej się obudzić w Tomaszu resztki rozsądku… ale wyraźnie przeceniłam jej możliwości.

IMG_3017Rzeka Matukituki  :D

IMG_3028gnom marchewkowy

Kilka dni koczowaliśmy w okolicach Queenstown, turystycznej stolicy Południowej Wyspy. Nie jest to miasto ani ciekawe, ani przyjazne turystom (bulwersujacy i skandaliczny brak Free WiFi w bibliotece! Jak w większości bardzo turystycznych miasteczek południa.), acz przepięknie położone, nad lazurowym jeziorem .Wakatipu.

IMG_3059jezioro Wakatipu

IMG_3063

Kilka dni w tym wioskowym Babilonie to o kilka dni za dużo, pośrednio jednak zostaliśmy do tego zmuszeni logistyką i sprawnością działania nowozelandzkiej poczty, którą porównać można jedynie do… efektywności poczty polskiej w okresie bożonarodzeniowym. O ile jednak Queenstown obfituje w wątpliwej klasy i jakości rozrywki typu „najsłynniejsze hamburgery w Nowej Zelandii” (przed budą z którymi nieustannie wije się śmiesznie długa kolejka, odgrywająca zapewne kluczową rolę w rozkoszowaniu się smakiem buły z kotletem. W końcu nikt, po półgodzinnym czekaniu nie powie, żeby było drogo i niesmacznie. Zwłaszcza, jeśli Lonely Planet twierdzi, że jest smacznie.), to szeroko pojęte okolice Queenstown są bardzo ciekawe. To tu zaczyna się Routeburn Track, który osobiście uważam za najpiękniejszy szlak na wyspach, i niedługo wypuszczę całą, niezmiernie obrazkową notkę o tej trasie.

IMG_3190Routburn Track

Tu też jest Skippers Canyon po którym nie można jeździć wynajętymi samochodami🙂 Co jest dosyć zabawne, bo co to za offroad z którym radzi sobie Kalinka🙂 W Skippers Canyon można skakać na bungee, spłynąć white water raftingiem, albo w innym stylu, pojeździć na quadzie, rowerze albo crossie (to akurat wyglądało całkiem fajnie) albo przejść się pieszo wśród martwych lasów. Szlak mija zabytkowe ruiny prastarego hotelu (chyba z początku XX wieku). W ramach dwóch okien wciąż zachowały się oryginalne szyby, stanowiące unikatowy przykład antycznego szklarstwa użytkowego. O losach budynku można przeczytać na poświęconych mu tablicach informacyjnych. Niczym na Via Apia w Rzymie, idąc tą ścieżką możemy poczuć we włosach wiatr historii i oddech minionych stuleci😀

IMG_3223martwe lasy Skippers Canyon, nie wiemy dlaczego umierają; teren podlega ochronie przyrody

IMG_3226

Niezaprzeczalną zaletą Queenstown, a raczej Frankton jest również posiadanie przyjaznego freeganom śmietnika😀, z którego dobrodziejstw skwapliwie korzystaliśmy przez kilka dni, oportunistycznie przerzucając się na monodietę truskawkowo-babanową😀 Łażenie po śmietnikach rozpieszcza😀 (zwłaszcza jeśli my podajemy tylko siatki, a kontenery zwiedza Marchewka :P)
Z truskawkami czy bez… z Queenstown blisko jest do raju😀

P1090746i dojechaliśmy!

Droga do raju nieco kluczy, i w ramach czyśćca, pokuty i odkupienia przez większą część czasu jest szutrowa (niemniej w wiosce Paradise położono asfalt. Na odcinku jakiś… 300 metrów. W końcu tytuł Raju zobowiązuje). Po drodze mija się Diamentowe Jezioro (tu wyraźnie widać Kiwi wrócili do swojego ulubionego-poetycko-elfickiego nazewnictwa), które warto odwiedzić, gdyż niebrzydkie jest.

IMG_3204Diamentowe Jezioro

IMG_3206

Poza tym, pijąc kawę w tak uroczym miejscu, zwiększamy swoje szanse na przeprowadzenie jednej z bardziej absurdalnych rozmów w naszym życiu. Nam zdarzyło się to dwa razy; ponieważ jest to okolica lubiana przez Japończyków.
– Dzień dobry, przepraszam, czy to jest Raj, czy muszę jechać jeszcze dalej?
– To jest Diamentowe Jezioro, Raj jest kilka km dalej.
– Ale tą samą drogą?
– Tak, tą samą.
– A muszę gdzieś skręcać?
– Nie wiem, wg mojej mapy nie.
– A przepraszam, wie Pani co tam będzie? (widać wyglądam na eksperta w temacie zaświatów dla błogosławionych)
– Nie wiem…. pewnie tablica Raj.
– Aha, dziękuję. Do zobaczenia.
😀 Japońscy turyści są uroczy.

IMG_2841okolice miasta Wanaka

Co zaś, w tym świecie niekończących się atrakcji, działo się w załodze Kalinki?
Beate porzuciliśmy u stóp lodowca Fox (z rozkazu Tomasza Okrutnego), zaskoczoną, samotną i nie rozumiejącą (to pewnie nie była dla niej nowość), wciąż jednak w towarzystwie swej niewyjaśnionej fascynacji lodowcami. Jak widać szczupła, niemiecka blondynka, przy odpowiednio niskim, acz fenotypowo charakterystycznym IQ, nie powinna być spędzającym mi sen z powiek problemem. Co innego szwajcarska, ciemnooka brunetka. Co urocza 19-latka może wnieść do związku starzejącej się, neurotycznej szatynki, z pierwszą zmarszczką i Marchewki z kryzysem wieku średniego? Flirt, zdradę, zemstę, krew i pożogę! Tak!😀 Żuli jest ładna, bystra i zabawna. Sytuacja wymagała czujności😀 I przedsięwzięcia środków prewencyjnych.

IMG_2854
Zaprzyjaźnienie się z potencjalną wielbicielką własnego niby-(eks-permanentnie-skomplikowanie-)chłopaka jest taktyką być może logiczną, niemniej naiwną. Nie można przecież wierzyć w nieskalaną szlachetność i moralność naszej nowej koleżanki. Ponadto, jak dowodzą amerykańskie komedie, dramaty i seriale- najlepsza przyjaciółka jest „kochanką z wyboru” dla „naszego” znudzonego, podstarzałego partnera. Niemniej, warto było to uczynić🙂 W końcu podróżujemy razem w dość ciasnym (po uwzględnieniu tony gratów i ich naturalnej ekspansji) samochodzie, jemy razem wszystkie posiłki, chodzimy razem po szlakach, sklepach i śmietnikach, golimy razem nogi w górskich rzekach, a ona śpi w moim namiocie. To są zbliżające doświadczenia (zwłaszcza golenie nóg w wodzie ścinającej krew w żyłach).Ponadto, w przypadku Żuli nie wymagało to większych wysilków woli. Nie aż tak często spotyka się ludzi, którzy uwielbiają czytać (i wybiarają podobne książki co ja… a nie Zmierzchy i inne półmroki), trochę rysują, dużo fotografują, lubią Irish cobby, pasjami piszą dzienniczki pamiętniczki i „kolekcjonują” ładne słowa. Dobrze jest móc dojść z kimś do wniosku, że Emil Zola to taki Chuck Palahniuk XIX wieku, bo każdemu czytelnikowi chce się w trakcie lektury rzygać z obrzydzenia, ale i tak ciężko się od tych historii oderwać. Mistrzowie odrazy. Dobrze jest rozmaiwiać sobie w ten sposób, koczując na dziko przy bocznych drogach. Momentami doprowadzay tym Tomasza do szału🙂 Zwłaszcza naszym zacięciem do wzbogacania angielskiego.

IMG_2860

*
– Czytałam dziś wywiad z Emma Watson, i ona powiedziała „witty” i tak się ucieszyłam, że już to znam!Haha! Czytanie słownika synonimów serio ma sens :D- rozćwierkała się Żuli.
– Co znaczy witty?- zainteresował się Tomasz.
– Jocular :D- wypaliłam błyskotliwie.
– Sardonic!- pomogła Żuli.
– Hilarious!
– Waggish!

– Droll!

– Dzęki- obraził się Tomek.
– Ludicrous!
– Amusing!- obniżyła poziom Żuli.
– Oh, weź! Amusing nie jest wystarczajaco machiavellic!
– :DDDDDDDDDDDDD

Biedny, biedny Marchewka.

IMG_2843

Oczywiście nasze językowe ekstrawagancje nie przeszkadzają Tomaszowi roztaczać wokół Żuli swojego samczego czaru. Zmiany są uderzające. Tomasz zaczął się golić. A nawet czesać🙂 Napisałabym, że ograniczył noszenie swoich obleśnych dresów do minimum, ale na to nie wpadł. Można jednak napisać, że przez pewien czas „obsypywał Julie podarunkami”. Cudowna komedia! Obserwuję więc ich sobie, z wyżyn mojej sarkastycznej obojętności, i zaprawdę, dziewczyna zjawiskowo radzi sobie z ostrołęckimi zalotami😀
*
– Julie…. Mam coś dla Ciebie :)- zamruczał Marchewka.
– Oh, jej, tak, co?- zapytała Żuli, ani na sekundę nie odrywając wzroku od wizjera aparatu.
– Prezent!- Tomasz wyciągnął zamaszyście lizaka w kształcie serduszka… niezjedzoną resztkę wigilijnej kolacji.
– Oh, lizak, jak miło! Gdzie go znalazłeś? W śmietniku czy na ulicy?

IMG_3015
**
…. rozmawiałyśmy w kołysanym sztormowym wiatrem samochodzie, a Tomasz błądził gdzieś samotnie i ponuro po szarych piaskach plaży. Szum morza i wiatru przerwało pukanie. Po czym w oknie samochodu zamajaczyło ścierwo morskiego ptaka, nadziane na patyk. To był burzyk. Jakiś, od dawna martwy burzyk.
– Przyniosłem wam coś!- oświadczył z dumą Marchewka.
Dar spotkał się z martwą jak on sam ciszą.
– Podoba wam się? Zobaczcie, jaki ma ładny nosek!
– Wiesz, ty jesteś jak kot, przynosisz nam zdechłe rzeczy i myślisz, że to jest fajne- podsumowała go Żuli.
– A nie jest fajne?- wyprężył się kocio Marchewka.
– Yyyyy, nie, jeśli śmierdzą.
IMG_2984

Ów błyskotliwy dialog nie kończy pełnej niespodziewanych zwrotów akcji wspólnej historii naszej podróży! Nie musnął nawet mojego szatańskiego planu przyjemnego, przyjacielskiego  i prewencyjnego zdyskredytowania Żuli w oczach Tomasza😛

Zapada zmrok, barista zaczyna spoglądać coraz częściej na zegarek, pozostali klienci kawiarni zbierają się do wyjścia. Najwyższy czas kończyć notkę. Makiaweliczne🙂 strategie pojawią się więc w następnym wpisie🙂 A także destrukcyjny wpływ Żulie na moją wrodzoną spolegliwość i łagodność😛

IMG_2722


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s