Krótka historia przełomowego tryumfu

Został nam jeszcze tylko tydzień na nowozelandzkiej ziemi, więc mam zakaz „marnowania czasu w bibliotekach”- co jest równoznaczne z pisaniem bloga- bo przecież nie oglądaniu fotek znajomych na Facebooku. Jeździmy. Zwiedzamy. Można zaryzykować stwierdzenie, że trochę się spieszymy. I widzieliśmy PINGWINY!!!! I ALBATROSY!!!! Jednak o tym w kolejnych odcinkach, dziś jedynie zaskakująca historia Marchewkowego eksperymentu!

IMG_3958
Z wrodzoną sobie subtelnością staram się zbywać milczenienem krzywdzące mnie decyzje i strategie podróżniczo-ekonomiczne Tomasza, głęboko zakorzenione w jego wąsatym szowinizmie chłopa z Ostrołęki. Nie można jednak nie zauważyć, że pobyt na antypodach w tajemniczy sposób wpływa na zaostrzenie tego światopoglądowego prymitywizmu. Tym sposobem po kilku miesiącach musiałam pogodzić się z faktem, że bycie współwłaścicielką samochodu bynajmniej nie przekłada się na możliwość prowadzenia rzeczonego pojazdu. Trochę to trwało i wymagało kilku poważnych awantur, barykadowania się na miejscu kierowcy, przykuwania do wycieraczek i jeżdżenia na masce, próśb, gróźb, szantaży, a także tradycyjnie kobiecych środków niebezpośredniej perswazji, których aktualnie się wstydzę i brzydzę. Ostatecznie jednak musiałam się poddać i była to naprawdę łamiąca serce kapitulacja, bo ja uwielbiam prowadzić, a póki co jest to miłość raczej nie spełniona.

IMG_2862

Co prawda tak się niefortunnie złożyło, że akurat egzaminatorzy prawa jazdy nigdy nie darzyli mnie sympatią, a gdy już ostatecznie któryś z nich potraktował mnie ze zbawienną dozą pobłażliwości, moi rodzice zabrali mnie na jazdę próbną,która prawdopodobnie dożywotnio pozbawiła mnie prawa do kierowania ich samochodem. Osobiście niezłomnie uważam, że jak na tak małe doświadczenie jeżdżę całkiem przyzwoicie, przynajmniej do momentu, gdy trzeba zaparkować tyłem.

IMG_3222
W przypadku Kalinki i Marchewki bynajmniej nie chodziło o zagrożenie zdrowia i życia naszego, bądź obywateli Nowej Zelandii. Tomasz lubi „emocje”, a nie lubi Kiwi, więc ich ewentualna śmierć pod kołami nie zepsułaby mu wakacji… o ile nie wgnietli by zbyt mocno maski samochodu. Powód, dla którego nie mogłam prowadzić był dużo poważniejszy. Chodziło o pieniądze. Pod wodzą Tomasza Kalina spalała 7,3-7,8 l na 100 km. Malutko!Taki kochany samochód! Taki mistrz kierownicy! Jeśli podzielić wachę na 3 osoby, to jazda jak za darmo!

IMG_3364

„Czy ty wiesz, ile ona by paliła przy twoim piłowaniu??? Pewnie z 10 na 100! I kto będzie za to płacić? Ty???” Nawet przez jakiś czas się zastanawiałam, czy w ramach nauki nie zapłacić ekstra za te dodatkowe litry… ale i tak nie mogłam dostać pozwolenia.
I gdy straciłam już wszelkie nadzieje, a także ochotę na karczemne awantury i jeżdżenie w ramach protestu na masce, Tomasz wpadł na nowy, szatański plan. Uznał, że w ramach eksperymentu pozwoli mi wyjeździć cały bak, po czym zobaczymy ile samochód naprawdę spalił. Nie był to akt dobrej woli. Nieee 😀 To miał być ostateczny cios i koronny argument w ewentualnych kłótniach w bliższej i dalszej przyszłości. Miażdżące zwycięstwo.
Oczywiście jeśli Tomasz coś postanowi, to nie ma zmiłuj i nie mogłam nagle uznać, że nie mam ochoty siedzieć za kierownicą.

IMG_3035
Dużo ostatnimi dniami jeździmy, eksperyment trwał więc jedynie 2 dni.
Prowadziłam więc, a Marchewka konstruktywnie krytykował moje nadużywanie gazu, oraz nadużywanie hamulca (to się wcale nie wyklucza), przyspieszanie, zwalnianie, wchodzenie w zakręty i jazdę po prostej, syczał przy cofaniu, warczał z powodu nieodpowiedniej zmiany biegów (taaaaak! Kalina jest w automacie… jak widać to nie ma znaczenia), rwał włosy z głowy przy parkowaniu i regularnie wkurzał* (cenzura), że katuję silnik.
Po czym dotoczyliśmy się na stację benzynową.
Zatankowaliśmy.
Policzyliśmy.
Jakby nie liczyć, na jakimkolwiek kalkulatorze- zawsze wychodziło 6,3 l na 100!!!!

IMG_3048
Absolutnie bezprecedendowo rekordowy wynik!
Czy ponad litr mniej może być dziełem przypadku? I nieistotnym odchyleniem statystycznym?
Dlaczego takie przypadek nigdy nie przydarzył się Tomaszowi?
Werble, fanfary, oklaski… najekonomiczniejszy przejazd w historii wyprawy!!!
To było upojne 5 minut napawania się sukcesem.

P1080557
A potem Marchewka oświadczył, że nie ma się z czego cieszyć, bo wynik jest niemiarodajny, ponieważ przez ostatnie 4 miesiące jeździliśmy cały czas pod górkę, nocą, na światłach, słuchając głośno muzyki i ładując komórkę, dlatego samochód palił więcej.
Nie ma się co kłócić. Ja jechałam na południe Południowej Wyspy, a wiadomo, że jak się jedzie na południe ma się cały czas z górki 😀

IMG_3397

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s