Trójstronne rozmowy międzynarodowe

Wraz z tematem kupienia nowego samochodu (czyt. nowego dla nas, nie dla świata) do zwiedzania Australii powróciła kwestia znalezienia kogoś do objazdowego trójkąta. Tacy z nas szparagowi bogacze, że wozić się czterema kółkami nam fajnie, a już tankować je niekoniecznie. Za to rachunki dzielone na trzy, albo cztery, bolą proporcjonalnie mniej, a jak nasze doświadczenia wskazują, im więcej osób w samochodzie tym śmieszniej… albo złośliwiej i jest o czym na blogu pisać🙂

P1100743nasza absolutnie pięky i nowy bunikowóz!!!! Utargowaliśmy z 6 tys do 3200 ze wszystkimi opłatami, przeglądami i rejestracjami… i teraz jeżdżąc zastanawiamy się, co w niej jest aż tak ukrytą wadą, że dealer dał się aż tak urobić😛 mój złoty luksus😀

Tym razem osoba trzecia znalazła się na długo przed naszą Złotą Strzałą/Złotą Pszczołą/ Złotym Szerszeniem (nazwy robocze), Złotym Maggotem (od muszej larwy, bo Tomaszowi się nasz cudony wóz kojarzy z larwą lub poczwarą) absolutnie najpiękniejszą na świecie Kią Rio (Rio Grande). Znalazł ją Tomasz (osobę trzecią, nie Kię), a że akurat wtedy nasza skomplikowana relacja opierała się na nieskomplikowanej żądzy mordu i odliczania dni, kiedy to szczęśliwie rozstaniemy się na lotnisku w Melbourne, oficjalnie i wyniośle nie obchodziło mnie, kto zacz i skąd. Nieoficjalnie sprawdziłam jej profil. W trosce o przyszłe szczęście Tomasza.

IMG_8976żeby nie było wątpliwości- cyknięte w Australii

A gdy po raz kolejny wino i… niewyjaśnione koleje losu, splotły nasze drogi i znów zachciało nam się podróżować razem było już trochę zbyt późno, by Marchewkową znajdę porzucić. Nasza nowa koleżanka zwać się będzie Dagmara. Jest młodsza ode mnie, co się będzie coraz częściej zdarzać. Prawdopodobnie ładniejsza, bo o to również nie trudno. Skończyła zarządzanie zasobami ludzkimi, co jeży mi nieco włosy na karku, bo ja na wszelkie próby zarządzania mną reaguję alergicznie… (pomijając szefów, „mistrzów” i Tomasza oczywiście :P). Jak wskazuje Facebook- uwielbia Pałla Koeljo, co akurat doskonale rokuje dla naszej przyjaźni i bloga. Co jednak najgorsze- jest z Polski!!! I nie chodzi mi tu o żadną dyskryminację naszego wspaniałego narodu🙂 Wcale nie zakładam, że gdzie się nie pojawi będzie najgłośniejszą turystką wstyd przynoszącą, że nie będzie się myła, a będzie zionęla „schabowym z cebulo”… Nieeee, powód jest dużo bardziej wysublimowany i artystyczny. Tomasz oczywiście nie mógł go uwzględnić.Chodzi o to, że….. Jak ja ją będę obgadywać????? Cudowną zaletą Żuli i Williama był absolutny brak znajomości polskiego😀 Mogłam o nich pisać, co chciałam i nawet jeśli żaden z moich wpisów nie był tak wredny jak William goniący mnie do garów, to i tak sytuacja była komfortowa. A teraz? Pisanie bloga jest wbrew pozorom zajęciem czasochłonnym (zwłaszcza jeśli mamy do dyspozycji tylko mega wolny internet) i raczej nie da się go ukryć. Zwykle za to budzi pewne zainteresowanie znajomych. I jak ja teraz będę opisywać towarzyszkę Dagmarę? Skoro lubi Pałla Koeljo, to na pewno będę miała o czym pisać😀

PC (2)zamoimidrzwiami.blogspot.com (nie znam tego bloga, tylko obrazek pożyczam)

Kolejne dwa powody są jednak poważniejsze i dużo ważniejsze: chciałam dokoptować kogoś z zagranicy, bo to wymusza ciągłe ćwiczenie angielskiego, poza tym- poznaje się, przynajmniej z opowiadań, inne kultury. W ramach dowodów- kilka międzynarodowych rozmów z dalekiej przeszłości.

AUSTRALIA
o kombinatorstwie i prostych rozwiązaniach
– Cześć kochani! Jak się macie? Co robicie? Co robiliście? Jak leci? Robimy kolacje? Może najpierw wino?- rozćwierkała się w drzwiach Jenny. 65-letnie ADHD.- Co wy tak kombinujecie?
– Mamy problem- oświadczyłam poważnie.
– Oh! Jej! Co się stało???
– Widzisz, dałaś Tomkowi fancy smartfona, i teraz ma problem:D
–😀
– Ten telefon ma Simlocka- przemówił Tomasz, odrywając się ostatecznie od swojej nowej zabawki- i nie będziemy mogli go używać w Nowej Zelandii, bo tam musimy kupić inną kartę. Sprawdziłem w sieci gdzie można zdjąć w Australii Simlocka i jakoś mało jest takich ofert. Poza tym to by kosztowało koło 70 AUD, strasznie dużo.
– Aha. A nie moglibyście pójść do salonu Telstry, powiedzieć, że wyjeżdżacie do Nowej Zelandii i musicie tam kupić kartę innego operatora i poprosić, żeby wam tego Simlocka zdjęli?
– Yyyyyy, nie pomyśleliśmy o tym… no w sumie możemy.
(….kilka godzin później)
– I co?
– Zrobione😀 Za darmo😀

IMG_9134

FRANCJA
o kraju miłości, niekoniecznie francuskiej
Jedziemy sobie Kalinką przez szerokie ulice New Plymonth, w wyborowym składzie Tomasz, William, Daniel i ja. W głośnikach Beatelsi pieją, że chcieliby potrzymać jakąś laskę za rękę (I wanna hold your haaaaaaand, I wanna hold your hand).
– Patrzcie jak to się wszystko szybko zmieniło, co? – przerwałam Beatelsom- Niby tylko jakieś 20 lat i piosenki przeszly od „chcę trzymać cię za rączkę” do „I wanna fuck you like an animal”- zafałszowałam szlagier Nine Inch Nails.
– Oł jeeeeeaaah- zgodzili się Tomasz z Dawidem.
– Nooooo- zgodził się William.- Teraz mamy tylko „I wanna fuck you like a bitch on the pavement”- zaryczał, a w Kalince zaległa krępująca cisza.
Wymieniliśmy pytające spojrzenia.
– Yyyyy, William?- odezwał się w końcu Dawid- Żadne z nas nie zna takiej piosenki.

IMG_0687William, gdyby któraś była jednak zainteresowana

SZWAJCARIA
– Żuli, a co się w zasadzie mówiło w Szwajcarii o tym akceleratorze cząstek?
– Wiesz, ja się nie interesują fizyką, więc dużo ci nie powiem, pewnie tyle co już wiesz… że znaleźli cząstkę Higgsa i takie tam.
– Nie, nie… o tym też prawie nic nie wiem, ale chodziło mi o to, co mówili zwykli ludzie.
– Yyyy, no… nic nie mówili chyba, co niby mieli by mówić?
– Opinia społeczna? Społeczeństwo musiało mieć przecież jakieś zdanie na ten temat?- drążyłam.
– Anka się pyta- wyjaśnił Tomasz- czy Szwajcarzy są też na tyle głupi, że bali się, że np. otworzycie tym jakąś czarną dziurę, albo wyemitujecie jakieś zabójcze promieniowanie.
– No chociażby!- skapitulowałam, choć nie o to mi chodziło.- Poza tym, to nie byłoby takie głupie, przecież mogli coś nieznanego tym uwolnić, albo zapoczątkować.
– W zasadzie, to jakaś dziewczynka z Indii popełniła samobójstwo, tak się bała, że tymi eksperymentami ściągniemy na świat zagładę. To była u nas bardzo głośna sprawa. Oczywiście nie na tyle głośna, żeby przerwać budowę.
– Wiesz, mi bardziej chodziło o jakieś protesty społeczne, że marnujecie kasę na takie dziwactwa.
– Przecież to jest nauka!- zdziwiła się Żuli.
– No tak, ale w Polsce zaraz by było, że budujemy akselerator cząstek, a emeryci i renciści głodują.
– Że nie ma na szpitale i służbę zdrowia- załapał ostatecznie Tomek.
– Że nie mamy autostrad, a budują akselerator.
– Że nie ma na oświatę i pielęgniarki.
– I na górników.P1100279
– I na absolwentów polonistyki.
– I na budowę Świątyni Opatrzności Bożej.
– Na to zawsze jest kasa- słusznie przerwał Tomek.
– Poza tym- w Afryce ludzie umierają z głodu.
– Kurcze, wiecie…. my uznaliśmy, że skoro to budują, to niech budują i tyle.- szepnęła Żuli.
– Widzisz, u nas nawet gdyby wybudowali, to i tak później przez pół roku debatowaliby,czy w środku ma wisieć krzyż, czy nie- wypalił ostatecznie Tomasz.
– Hmmmm…. W Szwajcarii…życie nie jest tak skomplikowane- poddała się Żuli.

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s