Gondwana Rainforest

Nawet z naszą silną awersją do robienia jakichkolwiek planów (czyt. wrodzoną spontanicznością :P), zawsze w każdym kraju mamy kilka miejsc, które koniecznie chcemy zobaczyć. OK, to ja te miejsca znajduję i wyznaczam, a potem kusząco reklamuje Tomaszowi… okazjonalnie wprowadzając terror i dyktaturę. Zwykle jednak moje „chcę-tam-pojechać-miejsca” spotykają się przychylnym zainteresowaniem. W tej jednej kwestii widać Marchewka mi ufa. Nie ma zresztą wyboru, bo jakiś azymut włócząc się po świecie mieć trzeba, a w jego rzeczywistosci pojęcie „planu” nie istnieje. Przyszłość jest dla Tomasza przestrzenią czysto abstrakcyjną, imperium ślepego losu, którego niezawisłości i niezależności nie należy naruszać żadnymi pomysłami na życie. Carpe diem, panta rei i hakunamatata.

IMG_4601

Bez dodatkowych filozoficznych dywagacji- Gondwana Rainforest był naszym punktem „musimy zobaczyć”. Już sama nazwa jest magiczna! Las deszczowy Gondwany! To dopiero musi być stary las! Jakby nie patrzeć Gondwana- matka kontynentów połkuli południowej- jest stara niemal jak sam świat… albo byłaby, bo przecież dryf kontynentalny rozerwał ją na strzępy. Poza tym- nasza niezastąpiona mapa głosiła, że jest to World Heritage Area. Z naszych doświadczeń wynika, że UNESCO nie szasta bez powodu swoimi wyróżnieniami- przynajmniej w kategrii przyrodniczej, więc zawsze staramy się je odwiedzać. Ponadto kompleks połączonych parków narodowych wydawał się być całkiem rozległym obszarem, co zawsze tym lepiej rokuje możliwości zobaczenia czegoś ciekawego. Dzicz potrzebuje przestrzeni, więc im większy park narodowy, tym więcej lepiej.

P1110050

Wielkość tego leśnego kompleksu jest kwestią względną. Patrząc na Gondwana Rain Forest ze zdjęć satelitarnych można pomyśleć, że to smutne, nieistotne już resztki i ekosystem skazany na zagładę. Wąski pas lasów, w które wżerają się jasnozielone pustki pastwisk i tysiące krów przerabiające zielsko w mięso i dolary. Gondwana Rainforest miała pecha wyrosnąć na żyznych, wulkanicznych glebach, wciąż jednak jest największym na świecie subtropikalnym lasem deszczowym. Rozciąga się na obszarze 3,6 tys km2 i po epoce bezrefleksyjnego niszczenia doczekała się ochrony w postaci ponad 50 Parków Narodowych i honorowego wyróżnienia UNESCO.

IMG_4575

Dlaczego zaś nazywa się Las Deszczowy Gondwany, a nie … Las Deszczowy pogranicza Qeensland? Nie z powodu lirycznego polotu Australijczyków, takowe raczej nie istnieją. Gondwana Rainforest to bardzo stary las. BARDZO stary. Można w nim znaleźć rośliny znane paleontologom z wykopalisk w czasach, gdy Ziemia była jednym wielkim oceanem oblewającym dwa zwinięte w kłębek kontynenty. Historia tego lasu siąga czasów Gondwany.

To jest niesamowite!!!!

Co tam piramidy Egipcjan, Majów czy Azteków! Stonhage, Koloseum czy Chiński Mur! Ten las pamięta czasy, gdy na świecie nie było nawet homonidów! Pamięta czasy, gdy nie było Europy!

IMG_4596

My pojechaliśmy do Main Range National Park. Bez szczególnego powodu- po prostu tak nam było najbardziej po drodze. Spędziliśmy tam 2 dni, i było cudownie! Tropikalne, czy subtropikalne lasy to jest coś, co naprawdę warto zobaczyć.

IMG_4578gdyby ktos szukal inspiracji na ozdoby choinkowe😀

W ramach informacji turystycznych i dobrych rad- zarówno za wjazd do parku jak i nocowanie jest płatne, ale nie są to ceny na warunki australijskie zaporowe. Nie pamiętam dokładnie ile musieliśmy za tą wycieczke zapłacić, ale kopcenie samochodem kosztowało nas bodajże 10 AUD, a nocleg w Światowym Dziedzictwie Biosfery 7 AUD od osoby. Camping wyposażony był w elektryczne grille, zadaszone stoliki, kominek/miejsce na ognisko z dużym, również zadaszonym miejscem „socjalnym”, toalety, zbiorniki na wodę i tablice informacyjne. Nie można marudzić. Zwłaszcza jeśli nie wychodząc z namiotu możemy obserwować cytrynowożółte „rudziki” (eastern australian robin) buszujące na skraju lasu.

P1110071

 

P1110066

 

P1110076

Dotychczas nasze towarzyskie klęski i travelmate’owe porażki trochę mnie smuciły, tu jednak cieszyłam się, że jesteśmy sami! Turystów też było jak na lekarstwo, a im mniej ludzi w lesie, tym więcej można zobaczyć! Nieważne, że brzmi to aspołecznie.

Dzień zaczęliśmy od zabaw z „wielkim rakiem”. Jedliśmy sobie śniadanie za niekomfortowoomszałym stoliku, na jak najbardziej czarującej polance nad strumykiem, gdy z kałuży wyszedł rak. Raczysko. Trochę jak stwór z innej planety, bo co taki wielki rak robił niby w przydrożnej kałuży? Potem okazało się, że tutejsze raki spacerują sobie w najlepsze po turystycznych ścieżkach i niczego się nie boją. I słusznie. Tomasz usiłował nauczyć raki respektu do Marchewek (a może zaprzyjaźnić się, albo pokiziać jepo odnóżach- kto tam go wie?), ale nauczył się jedynie respektu do raków😀

IMG_4570

 

IMG_4571

 

IMG_4584

Przede wszystkim obserwowaliśmy jednak ptaki. I oto, co udało nam się wypatrzyć!

(Niestety mój obiektyw nie nadaje się do fotografowania ptaków (chyba że martwych), więc wszystkie poniższe zdjęcia nie są moje. Niestety.)

flat,550x550,075,f

www.redbubble.com

Wachlarzówka białosterna, bliska kuzynka mojego ulubionego, szalonego fantaila z Nowej Zelandii. Zdecydowanie piękniejsza… ale raczej nie tak komicznie ciekawska i narwana jak wachlarzówka ponura (kto ją tak nazwał???)

rbwren1000reIMG_5995

 ytotony.blogspot.com

Chwostka czerwonogrzbieta- kolejny ptaszek z mojego ornitologicznego wygaszacza ekranu. W swojej ignorancji nawet nie zainteresowałam się, gdzie to cudo żyje… a żyje w Australii i widzieliśmy go na własne oczy.

Eastern-Yellow-Robin-0828

amatteroflight.com

Eastern australian robin- niby rudzik, a trochę jak sikorka, czyli gwizdacz żółty.

crested-shrike-tit_13-08-17_9-crop

geoffpark.wordpress.com

Shrike-tit  w dosłownym tłumaczeniu dzierzbo-sikorka. Bardzo trafione imię. Jeśli oddaje też charakter paskudy, to widać matka natura stworzyła kolejnego ptasiego potwora. Po polsku czubiec białobrzuchy.

cuckoo-dove-brown-32192
cuckoo_dove_700

Cockoo-dove- turkweczka-kukułeczka. Polskie ptaki są najpiękniejsze na świecie, trzeba jednak przyznać, że tropikalne gołębie są bardzo atrakcyjne. Kasztanówka cienkodzioba.

Leucosarcia_melanoleuca_Snowy100406-6815_hero_xl

 

oceans.wildiaries.com

Gołąb wonga

Emerald_Dove

 www.lifescapes.org.in

Miedzianka szmaragdowa. cudo, które można też spotkać w Malezji.

Pheasant Coucal - Australia - 11-29-2007 - 041

www.herpindiego.com  kukal bażanci

pheasant_coucal_04901

birdway.com.au

Kukal bażanci… nasze odkrycie sezonu! Wcześniej nie wiedzieliśmy, że coś takiego istnieje. Przebiegło nam to swtorzenie drogę… „widziałeś tą monstrualną kukułkę?”-zapytałam. „Kukułkę??? To miało ogon jak bażant”- rzachnął się Tomasz… A to był kukal bażanci😀

Yellow-throated_Scrubwren_0585-ct580-580x308

http://www.birdsaustralia.com.au/

 Solnik żółtogardły kolejny uroczy, i bardzo hałaśliwy ptaszek.

jcw_20130511_0175doiinr

l-RED-BROWED-FINCH

 www.cutestpaw.com

 Kraśniczek czerwonobrewy- astryld wojownik! Najbardziej uroczo wygladaja w momencie, gdy usiluja energicznie, acz wdziecznie wyladowac na lodydze trawy, ktora zamiast dorosnac do roli lamie sie pod ciezarem  kraśniczka i lekko zdezorientowany ptaszek spada na ziemie😀

A na koniec coś, o czym nigdy nie marzyłam (przynajmniej do czasu, gdy nie zaczęło mi się coś śnić o locie na Papuę Nową Gwineę). Rajskie ptaki! Ozdobnik rajski! Nie widzieliśmy jego tańca godowego, zachowywał się jak większość „normalnych” ptaków, ale i tak był cudowny.

BOP-090823-230-V2-1

timlaman.com

tumblr_lp7dupOTws1qeeqk5o1_r1_500

animalworld.tumblr.com

maxresdefault

www.youtube.com

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s