Great Sandy National Park

Ale dużo piachu! Pomyśl, cały wielki półwysep…. i wyspa… i to wszystko sam piach!- zadziwil sie Marchewka.

– Nooooo- trzeba wydm albo pustyni, żeby mnie ogrom piachu zachwycił- trochę jak Słowiński Park Narodowy- dodałam patriotycznie- tyle, że bezwydm.

– Popatrz na ten las! Sam piach!

– Nooooo- lasy na piachu zdecydowanie mnie nie zachwycają- nawet drzewa takie trochę sosnowate.

– Ej! Masz rację! W ogóle ten las…. prawie jak Kurpie!

– No i widzisz chłopie, było tak daleko od domu odjeżdżać?!

Tyle na temat Parku Narodowego Great Sandy. Jest naprawdę „great sandy” i z jakiś powodów uważany jest za jedną z największych atrakcji zachodniego wybrzeża.

Map-Australia

mapka orientacyjna

IMG_4617

zdjęcie poglądowe

Pojechali my więc, zjedli śniadanie na złotej plaży z widokiem na mangrowce, pokarmili komary idąc 10 minut przez lichy las, nawiedzili informację turystyczną, doinformować się co jest za darmo (niemal nic), ile kosztuje prom na wyspę (dużo) i gdzie można wjechać bez napędu na cztery koła (praktycznie nigdzie).  Tak optymityczny początek dnia skłonił nas do zastosowania naszej przesprytnej strategii „oszczędnościowej”, czyli powłóczenia się po darmowej okolicy, poczucia klimatu miejsca i zdecydowania, czy oczarowało nas na tyle, by bulić ciężko zarobione dolary na więcej. Strategia jest o tyle dobra, co nieskuteczna, bo zwykle i tak kończymy w kolejce po bilet. Tym razem było inaczej.

IMG_4604

widok śniadaniowy

IMG_4610

tap madl Marchewka

W katalogch reklamowych można zobaczyć opalone turystki kłusujące wzdłuż olśniewających,jasnych, gładkich i szerokich plaż, mocząc swoje smukłe łydki w lazurowych wodach oceanu. Widok jest ładny. Nie na tyle jednak, żeby płacić jakieś grube pieniądze za prom na Fraser Island. Dużo już w czasie tej podróży plaż widzieliśmy, niektóre spektakularnie piękne… ostatecznie jednak plaża, zawsze pozostaje tylko plażą… co można na niej robić? Przecież nie będziemy leżeć i się opalać. Drugim filarem turystycznych atrakcji są włóczące się po wspomnianych plażach dingo. Trochę już dingo widzieliśmy, pies jak pies, całkiem ładny… gdyby na wyspie Fraser biegały ostatnie na świecie wilki workowate sprawa wyglądałaby inaczej. Poza tym można tam spotkać krokodyle różańcowe, pochodzić po lesie, popływać, pocieszyć się przyrodą, słońcem, wakacjami, po”eksplorować Australię”, przeżyć dzikie przygody… itp (zief).

IMG_4618

Rainbow Beach

Wybraliśmy wersję „econom-fast” i przespacerowaliśmy się wzdłuż darmowych plaż. Są piękne. Rainbow Beach jest naprawdę cudowna. Nie jej wina, że my jakoś nie potrafimy się na plaży odnaleźć. Po plaży przyjemnie się biega, ale niekoniecznie w 35stopniowym upale; jeszcze lepiej jeździ się konno… ale do tego trzeba konia. Najnaturalniejszą aktywnością byłoby pływanie, ale z jakiś tajemniczych powodów wszyscy wczasowicze trzymali się z dala od chłodnych fal oceanu, woleliśmy więc nie sprawdzać, czy ich wodowstręt nie jest przypadkiem uzasadniony plagą meduz czy ośmiorniczek grasujących wzdłuż wybrzeża.

IMG_4614

Okazało się jednak, że tutejsze plaże oferują fantastyczną atrakcję, o jakich nie rozwodzą się żadne foldery reklamowe. Po piaskach Great Sandy biegają stada siewek! Siewki to zwykle długonogie i długodziobe (dużo wyjątków) ptaki ganiające po piaszczysto-błotnistych brzegach rzek/jezior/mórz i oceanów, żywiące się wyciąganymi z błocka robalami. Ani nie są zbyt kolorowe, ani okazałe, śpiewające czy widowiskowe (pomijając bataliony- są ewidentnie widowiskowe… ale nie śpiewają), gnieżdżą się na bagnach i nikomu nie przeszkadzają, dlatego też niewiele osób się nimi interesuje. Ja tak. Siewki są przepiękne i fascynujące; na dodatek mają dla mnie gigantyczną wartość sentymentalną (:P) bo pierwszy obozu ornitologicznego w moim życiu byl „siewkowy”. Jaka więc była moja radość, gdy okazało się, że po słynnych piaskach Great Sandy NP spacerują kuliki! Odpoczywa stado szlamników. Drepczą sieweczki, i pomykają biegusy!

P1110083

P1110085

Kuliki można zobaczyć i usłyszeć (polecam) również w Polsce, gdy późnym latem ciągną wzdłuż wybrzeża i Wisły, w czasie swojej corocznej wielkiej wędrówki do ciepłych krajów, oraz wczesną wiosną, gdy lecą na daleką północ płodzić wśród bagnisk tundry małe kuliczątka. Co prawda migrujące nad Polską kuliki należą do innych gatunków niż kuliki odpoczywające w Australii… ale wszystkie są do siebie podobne.

Barge rousse Limosa lapponica Bar-tailed Godwit

Szlamniki nie grzeszą urodą, ale jaka to przyjemność zobaczyć dzikie (i nieintrodukowane) ptaki znane z kraju n antypodach! Tu z kolei należy zaznaczyć, że nad Polską przelatują ptaki gnieżdżące się na północy Europy i części Syberii, a do Australii wybierają się na wakacje ptaki m.in z Alaski!

A rufous-necked stint / red-necked stint (Calidris ruficollis) foraging on the shoreline ofthe Bering Sea in Russia.

biegus rdzawoszyi (www.lifeonthinice.org)

Nie będę udawać, że porafię rozpoznawać australijską drobnicę, ale pędzące między szlamnikami „maluszki” mogły być biegusy rdzawoszyje.

2946049469_d960b7949a_o

sieweczka rdzawogłowa  (www.flickriver.com)

Sieweczka rdzawogłowa jest chyba najpopularniejszą sieweczką.

A poza tym słońce, mewy i rybitwy!

Ostatecznie nie popłynęliśmy na wielką wyspę Great Sandy National Park i dziwnie mi było ze świadomością, że oto odpuściliśmy sobie wycieczkę w tak modne, znane i reklamowane miejsce. Życie jednak, to sztuka wyboru, z pewnością będą jeszcze przed nami miejsca i wydarzenia, na które lżej i chętniej wybulimy 160 AUD.

Dwa dni później Złotko oberwało kamieniem spod kół TIRa, a my spojrzeliśmy na świat przez rozbitą przednią szybę.

IMG_4621


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s