Graj i zabijaj!

Agama kołnierzasta (Chlamydosaurus kingii) jest jedną z najsłynniejszych jaszczurek Australii. I jedną z największych gadzich gwiazd telewizji. Gdy byłam mała (czyt. młoda, bo w kwestii wzrostu niewiele się zmieniło) i marzyłam o byciu przyrodnikiem, uwielbiałam oglądać filmy o agamach. Przestraszone syczą i rozkładają szeroki kołnierz w okół szyi. Jeżeli ostrzeżenie nie działa, stają na tylnych łapach i uciekają! Pokracznie, jak stare baby albo tłuste kwoki. Żadne z tych porównań nie jest jednak godne agamy kołnierzastej. Należą do elitarnej rodziny ekscentrycznych i niesamowitych jaszczurek, zwanych po angielsku small dragons. Są więc małymi smokami.

ckingiigroote

Agama kołnierzasta trafiła do Kimberley Wildlife Rescue drugiego dnia naszego stażu. W profesjonalnym, służbowym worku, kolorystycznie dopasowanym do firmowych koszul pracowników Departamentu Ochrony Środowiska, z Oddziału Do Spraw Dzikich Zwierząt. Chłopcy byli zatroskani, jak nigdy. Nie byli za to pogryzieni, podrapani, ani podekscytowani łapaniem jaszczurki, jak zauważyła Desanka, co bez jakichkolwiek oględzin gada kazało jej założyć, że rokowanie jest złe. Miała rację.

flat,550x550,075,fwww.redbubble.com

Agama od długiego czasu była regularnie obserwowanym mieszkańcem buszu w okolicy kununnurskiej szkoły podstawowej. Ona, jak i jej partner/ka. Strażnicy znaleźli ją półprzytomną, leżącą bez ruchu na kamieniach w upalnym słońcu południa. (Tu należy zaznaczyć, że gadzi zwyczaj wygrzewania się na słońcu ma swoje granice przyzwoitości i ponad 40 stopniowy żar lejący się z nieba i zamieniający ziemię w patelnię jest jedną z nich- w Kimberley większość dziennych jaszczurek wygrzewa się o świcie, a potem „płowieje” i unika słońca. Większość węży (w tym jadowitych) jest aktywna w nocy- to ważna informcja dla amatorów romantycznych spacerów pod gwiazdami, a bez latarki. Spora część gekonów wykorzystuje ciepło nie słońca, a nagrzanych za dnia kamieni. Tak więc zachowanie agamy należało uznać za patologiczne).
Była przegrzana, odwodniona i dramatycznie wychudzona. Skóra oblepiająca sterczące kości kręgosłupa; wisząca na niegdyś muskularnych łapach. Wyglądała jak zmumifokowana za życia. Oddychała nieregularnie.

P1110669
Pierwsze dwie godziny spędziła zawinięta w ciepły wilgotny ręcznik, leżąc na dnie wypełnionej wodą umywalki. Pod łebek wsunęliśmy jej „poduszkę”, żeby się nie przytopiła. Wszyscy zostaliśmy pouczeni, żeby zachowywać się przy pacjencie ostrożnie i uważnie, bo flora jaszczurczej paszczy zapewnia długie i niezpomniane gojenie się ran kąsanych, nawet jeśli ząbki agamy wydają się być drobne i nieliczne.Uwaga ta była jednak, tym razem, niepotrzebna. Jaszczurka leżała w wodzie kompletnie bez siły. Nawadniała się. Agamy kołnierzaste potrafią resorbować wodę z kloaki- jak większość gadów jałowych środowisk podchodząc do kwestii gospodarki wodnej organizmu niezwykle oszczędnie. Zakwaterowanie w umywalce było bez porównania mniej stresującym rozwiązaniem niż nawadnianie doszpikowe, a nikt nie czuł się na siłach by zakładać venflon w zapadnięte gadzie żyły.
Po kilku godzinach oddech jaszczurki stał się regularny. Nakarmiona przez sądę dożołądkową została przeniesiona do swojej nowej klatki.
Nikt z personelu nie dawał jej większych szans.

P1110675
Następnego dnia agama przywitała mnie widokiem swojego pięknego profilu uniesionego na przednich łapach. Nie jadła sama, nie interesowała się otoczeniem, nie ruszała się- ale była w stanie dźwignąć swój niesamowity pysk nad ziemię.
Trzeciego dnia, wciąż dumnie wyprostowana, wodziła za mną oczami. Obserwowała wszystkich, zbliżających się do klatki. Desanka zaczynała marzyć, że już niedługo przywita ją rozłożonym kołnierzem.
– To takie piękne, prawda? Ten moment, w którym zaczynają cię nienawidzić!- pisnęła. Widać leczenie gadów ma pewne punkty zbieżne z leczeniem kotów.

Frilled-Lizard-Imageswww.australiananimallearningzone.com

Czwartego dnia agama leżała na dnie klatki, bez ruchu.
Piątego dnia nic się nie zmieniło.
Szóstego dnia również. Według złotej myśli „nic nie powinno umrzeć bez sterydu” agama dostała swój zastrzyk ostatniej szansy. Wieczorem została poddana eutanazji.
Sekcja zwłok, oprócz ogromnych zaników mięśniowych, zgazowanych jelit i typowych zmian po nieprecyzyjnym podaniu morbitalu dosercowo nie wykazała większych zmian. Tomek podjął się zaopiekowania zwłokami w największym dziele swojego życia- wypchania agamy kołnierzastej.

P1110796

Ku zdziwieniu wszystkich, łącznie z pracownikami Departamentu Ochrony Środowiska, podczas zdejmownia skóry na stół wypadł microchip. Jaszczurka nie była anonimowa. Miała swój numer. Co więcej- miała swoje imię! Nazywał się Biff, i został zachipowany w grudniu, 3 lata wcześniej, już jako dorosły osobnik, w okolicach tej samej szkoły.
Tomek pracował wolno, gdyż precyzyjnie, Bell, Desanka i ja, fotografując na bierząco jego postępy zastanawialiśmy się, co takiego mogło spowodować śmierć Buffa.

P1110832

P1110835
Odpowiedź stała się oczywista, gdy Tomasz wygotował czaszkę i odpreprował jej ścięgniste mięśnie.

P1110854

P1110857
Kości okolicy lewego stawy skroniowego były zmiażdżone. Stare, wieloodłamowe złamanie. Buff nie mógł wyzdrowieć. Uraz uniemożliwiał mu polowanie, czy nawet samodzielne jedzenie. Ból był zbyt silny by poruszać żuchwą. Głodował. Opadał z sił. Ostatecznie nie był nawet w stanie schować się przed słońcem.

P1110818
Poinformowani o naszym rozpoznaniu strażnicy nie byli zaskoczeni. Wielokrotnie zwracali uwagę dzieciom, których ulubioną rozrywką w przerwach między lekcjami było rzucanie kamieniami do celu. Celem zwykle były jaszczurki, czasami ptaki. Zapytali za to, czy mogą porzyczyć od nas czaszkę Buffa, zrobią w szkole prelekcję, o tym, że dzieciaki zabiły swoimi zabawami agamę.
– A czy ja też mogę pójść, i trochę z tymi dzieciakami porozmaiwać- zapytała podejrzanie przymilnie Desanka.
– Oczywiście!- ucieszył się Ben-strażnik- to by dużo wniosło, do tej prelekcji….
– Tylko wiesz- spoważniała Desanka- jak ja tam pójdę, to oprócz czaszki wezmę też wór kamieni! I pokarzę tym gówniarzom, co robią!

P1110826
Ostatecznie prelekcja odbyła się bez wsparcia żadnego pracownika KWR, jak i bez kamienowania podejrzanych. Ben wrócił zadowolony. Pełen nadziei. Mówił przez 20 minut. I przez całe 20 minut na sali panowała śmiertelna cisza. Żaden dzieciak się nie odezwał. Nie wiercił. Nie gadał. Wszystkie słuchały. Przejęte.
Tomasz po kilku dniach prób i intensywnego myślenia poddał się, i oprawił jedynie kołnierz agamy. Pięknie i perfekcyjnie, jak zawsze.
A  ja na nowo zaczęłam się zastanawiać, co z nami jest nie tak? Co takiego siedzi w ludziach, że nawet 8-letnie dzieci zabiją, skrzywdzą, albo okaleczą tylko dla tego, że mogą i potrafią.

P1120586


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s