ZOO zło

Czekałam na ten staż, jak… na spełnienie kolejnych marzeń! Niemal rok. Do końca nie wierząc, że się uda. Zbyt piękne, aby było prawdziwe. Staż w ZOO. Jedynym indonezyjskim ZOO w europejskim standardzie. 1000 zwierząt. Ponad 200 gatunków. Tygrysy. Gepardy. Orangutany. Dlaczego ja? Dlaczego wybrali mnie? Na pewno zgłosiło się więcej chętnych! Na pewno mądrzejszych i bardziej doświadczonych. Może już zmienili zdanie i wcale mnie nie chcą. Może to taka ściema, że wyślą mi szofera na dworzec. Na pewno wysiądę z pociągu w Malang i obudzę się… bez stażu, sama w wielkim, cuchnącym, azjatyckim mieście… Zaufanie nie jest mocną stroną.
Udało się. Od dwóch tygodni jestem weterynarzem-wolontariuszem Batu Secret ZOO na Jawie. Mam własne mieszkanie, darmowy internet, służbowy skuter, firmową koszulkę, obiady w weekendy i owocowe śniadania z małpiarni. Wszyscy są dla mnie mili. Lubię ich i oni mnie chyba też. I jest strasznie. Jest naprawdę strasznie. Żaden tam sen, azjatycka jawa.
IMG_6216-001
Mam tak, że jak już się za coś wezmę, czuję się odpowiedzialna. To ZOO mnie przerasta. Chciałam się uczyć… a tak naprawdę na to tutejsza kadra potrzebuje nauczyciela i doświadczonego lidera. Każdy spacer po ogrodzie kończy się znalezieniem co najmniej kilku nowych pacjentów. Przeprowadzenie jednej prostej konsultacji trwa całe wieki. W końcu jesteśmy w tropikalnym kraju z tropikalnym poczuciem czasu.
IMG_6162
(Nie, nie mogę teraz zbadać wielbłąda, bo jego opiekun je lunch. A kiedy opiekun skończy lunch pójdzie się pomodlić. Zanim on wróci, drugi opiekun zacznie jeść lunch, chyba nie będę od nich wymagać, żeby samotnie ryzykowali życie próbując poskromić wredną wielbłądzicę? Czy mają jodynę, żeby od razu zdezynfekować jej ranę? Nie, ale opiekun lam powinien mieć. Więc ktoś idzie, do opiekuna lam, który akurat poszedł poplotkować do opiekuna jeleni. W związku z tym jodyny należy szukać 400 metrów dalej, w gabinecie weterynaryjnym. Iluż opiekun wielbłądów spotka znajomych po drodze? Wielu. Każdemu musi się wyżalić, że zła Ana z Polandii zmusza go do pracy w porze obiadowej. A kiedy już dojdzie do gabinetu, poplotkuje z sekretarką i dziewczynkami-Pokahontas, musi przedstawić swój wniosek i zaręczyć, że pożyczoną jodynę odniesie, którego wydrukowanie również zabiera trochę czasu, ponieważ drukarka jest w budynku obok. Dzięki Ci chaosie, że po drodze nie spotka dr Pristy, która zawsze wszystko chce wiedzieć, a i tak niczego nie jest w stanie zrozumieć… Ostatecznie więc 3 wielbłądzich opiekunów, po krótkim poszukiwaniu liny, z dumą łapie wielbłąda i uwiązuje go do barierki boksu. Czas oczekiwania 1 godzina 45 minut)
IMG_6090
Profilaktyka nie istnieje. Diagnostyka również. Brak podstawowych leków, a w przypadku 2/3 lekarzy- podstawowej wiedzy i umiejętności.
Jedyną iskierką nadziei jest fakt, że mimo wszystko się nas słuchają. Tomka i mnie. I gdy mówimy im, że trzeba tygrysowi zabrać oponę z wybiegu, bo tak się nudzi, że ją zgryza i zżera, to trochę pomarudzą, trochę poniedowiarkują, ale następnego dnia opony nie ma… a i tygrys wciąż żyje.
P1130467
Nie zmienia to jednak faktu, że takich ogrodów być nie powinno. I nie chodzi tu o nafaszerowany litością i taryfami ulgowymi tytuł „ZOO z trzeciego świata”, za którym widzimy wygłodzone niedźwiedzie krążące lunatycznie po klepisku wybiegu 2*2m, albo smutnie patrzące zza krat ciasnej klatki małpki. Zwierzaki z Batu Secret ZOO z reguły mają przyzwoite wybiegi i nadwagę. Mają też widownię. W słoneczny, świąteczny dzień przez wąskie scieżki ZOO przewalają się dziesiątki tysięcy ludzi. Bóg raczy wiedzieć, ilu z nich przytula się za 5 dolców do orangutana, albo robi głupie miny obok tygrysicy Rai (Raja jest za 10 USD). Tu jest kasa. To jest maszyna do robienia poważnych pieniędzy. Tylko opieka weterynaryjna nie wydaje się być interesującą inwestycją i na nią nigdy nie ma pieniędzy.
IMG_6148
Dlatego też chciałabym strzelić tu apel społeczny. Ludzie!!! Nie chodźcie do byle jakich ogrodów zoologicznych!!! (chodźcie do tych, które mają sens, i czynnie chronią zagrożone gatunki dzikich zwierząt- a takich nie ma wiele). Przeciętne ZOO to cyrkopodobny relikt! Przemysł. Biznes. Tania rozrywka, w którym zwierzęta mają najmniejsze znaczenie.
Wiem, że publikując wszystkie zdjęcia tu, czy na funpagu robię Batu Secret ZOO całkiem niezłą reklamę. Nie dziwię się. Dla mnie każda konsultacja i każdy spacer po ZOO to niekończący się zachwyt nad pięknem i różnorodnością przyrody. O ile jednak piękniej jest zobaczyć je w naturze! A jeśli przeciętny obywatel K. nie może sobie pozwolić na wyjazd do Afryki i podziwianie słoni- czy naprawdę musi je widzieć „na żywo”? Na marnym wybiegu? Znudzone, zestresowane albo zdenerwowane tłumami wrzeszczących zwiedzających? Nie wystarczy mu film w telewizji? Z dużo lepszymi zdjęciami, pięknymi widokami i znacznie ciekawszymi zachowaniami zwierząt niż spanie, przeżuwanie i neurotyczne krążenie po klatce? Ile tak naprawdę jest w stanie nauczyć nas wycieczka do ZOO? Co takiego jest w ZOO, czego nie można sobie zgooglać? Albo obejrzeć na you-tubie?
P1130022
Dlaczego więc marzył mi się staż w ZOO? Bo zawsze chciałam pracować z dzikimi zwierzętami. A taka praktyka, to dobra lekcja. Gorzka, ale skuteczna. Poza tym, ogrody zoologiczne potrzebują lekarzy weterynarii. Protest weterynarzy nie zmienił by nic. Zwierze można odkupić, zamienić. Martwe wypchać i sprzedać. Nie tu, to tam. Każdy słyszał, co w Chinach mówią, o proszku z kości tygrysa.
Jeśli więc ta chora rozrywka ma dobiec końca, ludzie muszą przestać się nią interesować. Uciąć popyt, by zlikwidować podaż. Bo takie ogrody, to tylko przemysł rozrywkowy, a nie ochrona przyrody. Cętkowana umieralnia.
IMG_5932


One thought on “ZOO zło

  1. Hmm w zoo byłam może ze dwa razy (Zoo w Warszawie) i nie jest to miejsce, do którego chciałabym jakoś często wracać. Owszem, miło jest popatrzeć na dzikie zwierzęta, których pewnie nigdy nie będę mogła zobaczyć w ich naturalnym środowisku. Z drugiej strony, od dziecka mam swoistą traumę związaną z cyrkiem i mini zoo jaki kiedyś, przed występami, jeden z cyrków zorganizował w moim rodzinnym mieście. Popłakałam sie, gdy zobaczyłam niedźwiedzia walącego łbem w kraty mikro klatki, gdy ujrzałam tygrysy schowane w rogu klatki i trzęsące się z nerwów? zimna? strachu? Od tamtej pory, a minęło sporo lat, nienawidzę cyrków, a do zoo, krat i klatek mam mocno ambiwalentny stosunek. I rozumiem ideę, że w zoo można ocalić niektóre gatunki i w ogóle, ale jednak zwierzę, które biega swobodnie po sawanie czy dżungli jest w pełni szczęśliwe i wolne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s