Sekretne cuda Batu- Wielbłądy bezgarbne

(Drogi czytelniku, jeśli nie interesuje cię leczenie wielbłądów- na dole notki są słitfocie wielbłądziątka :))
O istnieniu chorej Merry dowiedzieliśmy się dosyć późno, ponieważ w Batu Secret ZOO zwierzęta leczy się wtedy, gdy przybytek ten nawiedza szef, i trzeba pokazać, że jest się pracowitym weterynarzem, lub gdy zaczyna zdychać coś wielkiego lub bardzo drogiego. Wielbłądy słyną ze swojej wytrzymałości, więc zanim Merry doczekała się czyjejś uwagi minął rok.
IMG_6279
Prawdę mówiąc przez ostatnie 12 miesięcy była kilkakrotnie „leczona”, zwykle nie dłużej niż pięć dni, antybiotykami „z wyboru” co w Batu niewiele znaczy, bo nigdy nie wiem czyj to był wybór- chwili, estetyki, przypadku czy posiewu z antybiogramem. Po krótkotrwałych remisjach (w które nie powinnam wierzyć) następował nawrót choroby, więc dr Susan dała sobie z niewspółpracującym pacjentem spokój.
Do czasu gdy Dorty wróciła ze swojej wielkiej edukacyjnej wyprawy do Australii. Dorty jest najmłodszą lekarką ZOO, z najkrótszym stażem, największą wiedzą, ambicjami i zaangażowaniem oraz najbardziej krnąbrnym charakterem, co w tutejszym świecie niezmąconej ignorancji i nieszczerej uprzejmości nie jest najlepszym połączeniem. W Australii dzikich wielbłądów jest od groma, udomowionych nieco mniej, Dorty w jakiejś wielbłądziej lecznicy stażowała, więc parchata Merry była jej powitalnym prezentem.
IMG_6090
Merry jest przyjazną i cierpliwą, wychudzoną wielbłądzicą, bez garbu, z guzowatymi, krwawiącymi ropniami skóry nóg i szyi. Zdaniem Dorty wygląda to na bakteriofitozę (bacteriofitosis- jeśli nie mogę sobie bezkarnie spolszczać), zaordynowała więc antybiotyk przez min. 2 tygodnie + codzienną dezynfekcję ran jodyną. Brzmiało to rozsądnie.
Nadgorliwie zrobiłam preparat odciskowy z jednej ze zmian skórnych, który nie wniósł nic nowego do tematu: bakterie, nabłonki,leukocyty, bród i paskudztwo. Po czym dr Susan pokusiło, żeby zbadać Merry krew. Okazało się, że Merry ma poważną anemię, leukopenię, proteinemię, a także zbyt niski poziom ALAT, ASPAT i kreatyniny w surowicy. Czy wyniki krwi wielbłąda, badanej w ludzkim, szpitalnym laboratorium są wiarygodne- nie wiadomo. Zrobiliśmy z Tomkiem rozmaz krwi, oczywiście nie mają tu w lecznicy komory Thoma coby sobie dziwne eliptyczne krwinki zliczać. Przynajmniej przypomnieliśmy sobie, jak się barwi rozmazy, po czym przez godzinę nieśmiało cieszyliśmy się, że oto postawiliśmy pierwszą poważną egzotyczną diagnozę- Merry ma Anaplazmę, albo inne pasożytnicze cholerstwo. Cieszyliśmy się nieśmiało, bo „cholerstwo” było trochę dziwne. Zrobiliśmy więc próbę kontrolną= Tomek poświęcił się w imię diagnostyki, pokrwawił na szkiełko- i okazało się, że albo Tomek też ma anaplazmę, albo w przeterminowanym barwniku wytrąciły się jakieś grudy.
IMG_6092
Nie pozostawało nam nic innego jak szukać dalej. Poprosiliśmy grzecznie dr Susan, żeby poprosiła grzecznie opiekunów wielbłądów, żeby nam przynieśli Merrowe wydaliny. Na kał czekaliśmy 2 dni. Na mocz 3, przy czym przemilczę sposób jego analizy, bo i tak zbyt wiele rzeczy mnie w tym cyrku denerwuje. W kale znaleźlismy jaja tęgoryjców. Ponieważ nikt z nas nie ma rozległej wiedzy na temat przyczyn anemii u wielbłądów, a tęgoryjce brzmią rozsądnie, stanęło na tym, że Merry (i cała reszta) zostanie odrobaczona, do antybiotyku dorzuci się Catsal (a jakże) i inne witaminy (ah) i poczekamy, co będzie dalej.
Po 10 dniach terapii Merry wciaż żyje, a jodynowane, bądź spreyowane oxytetracykliną (bo wśród lekarzy nie może być jednomyślności) rany nieco przysychają.
IMG_6280
Opiekunowie wielbłądów należą do najbardziej religijnych pracowników ZOO, albo najbezczelniej mnie nie lubiących. Praktycznie zawsze gdy przychodzę z zastrzykami dla Merry muszę odczekać min. pół godziny, bo któryś się modli (albo je lunch). Merry jest grzeczną dziewuchą, ale nie na tyle, żeby znosić bez protestów dźganie igłami i zastrzyki domięśniowe, więc muszę czekać, aż ktoś mi ją uwiąrze na postronku. Czekam więc, bawię się z młodymi wielbłądami, a raczej one bawią się ze mną, i patrzę.
– Co jest nie tak z tym wielbłądem?- pytam Susan.
– Którym wielbłądem?-pyta niewinnie Susan.
– Tym paskudnym!- mówię.
– Ah, ona chuda jest, bo karmi- wyjaśnia Susan.
– Aż tak chuda??? Nie można jej więcej karmić???
– Można, ale trzeba by ją wprowadzić do innego boksu, bo tak to inny wielbłąd zeżre więcej i przytyje- wyjaśnia fachowo Susan. Wszystko można powiedzieć o tutejszych wielbłądzicach, ale grube na pewno nie są.
– Naprawdę nie sądzisz, że może warto ją przeprowadzić do innego boksu?- pytam milutko.
– No może.
IMG_6290
– Super! A co się stało z jej pyskiem?
– A co jest nie tak z jej pyskiem?
– Yyyyy, no czarny jest, liszajowaty, wyłysiały, okropny- mówię- hiper pigmentation, hiper keratinisation i alopecia.
– Aaaaa… alopecia.
(dr Susan nawiązuje pełną śmiechów i wykrzykników rozmowę z jednym z opiekunów)
– Opiekun mówi, ze ona ma czarny ryj, bo jest wredna- wyjaśnia dr Susan.
– Aha… – kapituluję na sekundę.- A mogłabym pobrać zeskrobinę i sprawdzić, czy nic tam nie siedzi? Bo, dr Susan, mi to wygląda jak świerzba, albo grzyba.
(kolejna rozmowa z opiekunem)
– Możesz przyjść- wyraża zgodę dr Susan.- Pojutrze o 13, pasuje Ci?
IMG_6276
Beta, bo tak nazywa się podła wielbłądzica, karmi Trichophytona. Tak jak połowa tutejszych antylop, daniele, jelenie timorskie i zebra. Ponieważ jest zwierzakiem trudnym w obejściu wybór leczenia był problematyczny. Nikt nie będzie ryzykować zdrowia i życia próbując smarować ją codziennie jodyną czy ketokonazolem, a o stosowaniu u wielbłądów leków doustnych nie ma zbyt wiele danych, zwłaszcza u karmiących matek. Padło na opryskiwanie Bety Imaverolem- po raz kolejny dzięki nieocenionym radom mojej koleżanki z Łódzkiego ZOO, bez której byłabym na tym stażu jeszcze głupsza, niż jestem. Po czym okazało się, że Imaverol w Indonezji jest i można go kupić- przywiozą go już za miesiąc.
Wróciliśmy więc do początkowego pomysłu- kąpania Bety w szamponie z ketokonazolem. Szykowałam się na to, jak na wojnę. Wielbłądy kopią w każdą stronę. I gryzą.I są wielkie. Nie lubię, gdy pacjent patrzy na mnie aż tak bardzo z góry.
IMG_6292
Będzie zło i masakra. Jak do niej bezpiecznie podejść i ją wyszorować? Sprzętu do wyboru nie było wiele. Na dobrą sprawę tylko miotła nadawała się do mycia cielska zdystansu, a szczotka do paznokci do zdrapywania pyska.
Oblaliśmy Betę wodą z szamponem, zaczęliśmy szorować… i stara Beta doczekała się swojego SPA i odnowy biologicznej. Podobało jej się! W końcu ktoś ją pożądnie podrapał po swędzącym garbie. Oblał chłodną wodą. Stała grzecznie, jak zaczarowana!
IMG_6294
Jeszcze nie wiemy, czy leczenie zadziała. Dziś w ZOO chorowało tak wiele zwierząt, że nie mieliśmy czasu na kąpanie wielbłądów, więc oficjalnie zrobili to opiekunowie. Co zrobili nieoficjalnie- nigdy się nie dowiem. Możliwe, że cały dzień jedli lunche i chodzili się modlić.
Leczenia naszych wielbłądów to żadna przyjemność. Nie mam w tym temacie żadnego doświadczenia, tutejsi weterynarze również, a zwierzęta są wychudzone, zaniedbane i schorowane. Do szału doprowadza mnie również „współpraca” ze wszystkimi „opiekunami”, na których zawsze trzeba czekać. To jednak dzięki nim przez kilka dni sporo czasu przesiadywałam na wybiegu dla wielbłądów. Sama bym na to nie wpadła. Gdybym miała czas wolny przesiadywałabym przy klatkach z tygrysami, lampartami albo żyrafami. Tymczasem wielbłądy są niesamowite!
IMG_6287
Młode wielbłądy są jak małe koty! Cały czas sobie nawzajem dokuczają, ganiają, brykają, albo dręczą swoje matki. Gdy już uznają, że nie ziejesz ogniem ani nie rzucasz kamieniami- przychodzą sprawdzić, czy ciebie też można dla zabawy ugryźć, albo walnąć szyją. Są strasznie ciekawskie. I strasznie urocze. Gdy już zakodują sobie, że drapiesz miło po nosie albo targasz za uszka- gdy wchodzisz na wybieg, pierwsze, co cię przywita, to biegnące do ciebie młode wielbłądy.
IMG_6285

A jeśli małe wielbłądy zaczynają być zbyt nieznośne, lub zbyt brutalne- zawsze gdzieś tam, pod opieką mamy, czeka mały Justinek!
IMG_6317

IMG_6323

IMG_6307

IMG_6300


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s