Ms Grumpy bez zęba na przedzie

Złamany kieł i zapalenie przyzębia, w każdej normalnej lecznicy byłoby wskazaniem, do usunięcia pozostałości zęba w najbliższym wolnym terminie. My nie pracujemy jednak w normalnej klinice- my pracujemy na Jawie. Dlatego też, zanim przystąpimy do jakiegokolwiek zabiegu, najpierw musimy ustalić- co mamy.
Jeszcze kilka tygodni temu takie rozmowy do złudzenia przypominały skecz kabaretu Tey, o kliencie i sprzedawcy. U nas również ostatecznie okazywało się, że w szpitalu jest dr Susa, jodyna i gaziki. Prąd jest zmienny.

IMG_6634Tomek i spis ludności

Dlatego też jaguarzyca Ms Grumpy musiała czekać. Zarząd Batu Secret ZOO kieruje się tylko sobie zrozumiałą logiką. Rok temu kupili ładniutką, zgrabniutką, przenośną wziewkę. Kupili nawet izofluan. Rurki intubacyjne okazały się jednak zbyt drogie, a w zasadzie niepotrzebne. Ostatecznie i tak nikt nie potrafił ISO-maszyny złożyć w całość.
Na nasze zakupy czekaliśmy jedynie 2 tygodnie. Zestaw narzędzi wspaniałomyślnie pożyczyła nam ciotka szefa- dentystka.
Już wieczorem przygotowaliśmy salę chirurgiczną, i wszystko co może nam być podczas zabiegu potrzebne. Opiekunowie poinfomowani. Grumpy wściekła, bo bez kolacji. Pierwsza rzecz rano- rwiemy.

jaguarskullczaszka jaguara, zdjęcie poglądowe www.nhc.ed.ac.uk

Wieczorem po raz ostatni przeglądałam obrazki o tym jak się kły usuwa, i jak obluzowuje korzenie w zębodołach, i gdzie dokładnie wbić igłę, żeby znieczulić nerw bródkowy (leki anelgetyczne to wciąż słaby punkt wyposażenia). Usuwanie kła prawdę mówiąc wyglądało na poważną operację.
Miałam jednak jakieś absurdalne przekonanie, że będzie inaczej. W końcu to 5miesięczy kociak, a ząb jest mleczny. Bez przesady.

ząbki

Miałam swojego prywatnego stracha. Anestezjologię. Nie wiem skąd mi się to bierze i dlaczego- nigdy (odpukać) nic nie zmarło mi na stole, ani na skutek lżejszej sedacji, ale niecierpię znieczulać zwierząt. Na dodatek Grumpy trzeba będzie zaintubować, a moje doświadczenie w temacie intubowania kotów jest raczej skromne (za to wspomnienie wykładu na temat skórczu kociej krtani i uduszenia pacjenta wiecznie żywe). Nawet zaczynałam snuć alternatywne plany o ułożeniu Grumpy głową lekko w dół, zapchaniu jej paszczy wacikami i znieczuleniu infuzyjnie. Na szczęście przyjaciółka Zofia Fraś, najlepszy anestezjolog jakiego znam🙂 udzieliła mi fejsbukowego techniczno-merytorycznego wsparcia i wybiła wszystkie głupie pomysły z głowy.

Jakoś umknął mi uwadze fakt, że nadchodził piątek 13.

P1130988
O 9 rano wpadł do naszego pokoju opiekun kangurów, z wiadomością, że jedna z indonezyjskich walabii (dusky wallaby/dusky pademelon/Thylogale brunii- nie mogłam znaleźć po polsku, ale chodzi o małego, szarego kangurka) pieni się, dusi i umiera. To był trafny opis sytuacji. Uspokoiliśmy biedactwo (farmakologicznie), położyliśmy pod tlenem, zbadaliśmy, oczyściliśmy i zdezynfekowaliśmy ewidentnie popażony czymś pyszczek… po kilkunastu minutach stworzenie zacząło oddychać równo i spokojnie, a po pół godzinie skończył nam się tlen. Przenieśliśmy wciąż komicznie zrelaksowanego kangura do izolatki (po tygodniu wrócił na swój wybieg, zdrowy) i rozpoczęliśmy szukanie butli z tlenem. Co prawda zamawialiśmy zapasową dawno temu, ale widać zaginęła w drodze. Ostatecznie dział techniczny zaoferował się, że napełni nam naszą butlę, ale o 13. Nie ma, że boli, i miałeś plany. W Indonezji jeśli coś chcesz, to musisz czekać. Inżynierowie też lubią czuć się ważni.

IMG_6635
O 13 dostarczyli nam butlę z tlenem. Nie mogliśmy jednak zaczynać. Ktoś musiał nam Grumpy złapać w klatkę i donieść na chirurgię, a był piątek. W piątek wszyscy panowie się modlą. Teoretycznie godzinę. Teoretycznie od 12 do 13. W praktyce jednak najpierw muszą zakończyć swoje obowiązki, wziąć prysznic, przebrać się, dojść do sali modlitw… po powrocie zaś przebrać się, zjeść lunch, wypić herbatę, zapalić… w skrócie, w piątki, między 11.30 a 15 nikt nie pracuje.
Biedna Grumpy, mogła spokojnie zjeść i kolację i śniadanie.
O 15 przynieśli nam ofiarę. W klatce ściskowej. Mała waży niecałe 13kg, ale potrafi jednak wyprodukować ryk godny królowej dżunglii.

P1140001
Spremedykowaliśmy. Przysnęła lekko, wciąż warcząc groźnie.
Trzeba uczciwie przyznać, że pierwszy etap poszedł nam szybko i sprawnie. Venflon. Indukcja. Płyny. Intubacja. Jak zawsze dużo strachu o nic. Niby Grumpy miała kawał paszczy i bez laryngoskopu widok do najlepszych nie należał, nie był to jednak warte nie spania po nocy🙂

Znieczuliliśmy nerw bródkowy, bo tolfedyna sama mogła nie dać sobie rady, wydłubaliśmy całe paskudztwo z popękanych resztek zęba i okolic… i zaczęło się.

IMG_6642
Korzeń był cały potrzaskany. Wyciagnęłam kilka luźnych fragmentów. Kilka mniej luźnych fragmentów. W ruch poszła dźwignia korzeniowa. Cośtam jeszcze udalo się usunąć. Rozcięłam dziąsło i odsłoniłam ścianę zębodołu. Dłubię, i dłubię… fragment się rusza.. ciagnę… i nic. Dorty chciała spróbować- podłubała, powalczyła… i nic. Pisnęłyśmy „Tooooomek”. Tomek przyszedł i wyciągnął🙂 Tak jak pozostałe 150 kawałków.

IMG_6638
Ostatecznie okazało się, że mleczny kieł, to wciąż poważny kieł… i musieliśmy wyrwać go tak, jak pokazano na poglądowym obrazku. Jedyna różnica, że usunęliśmy mniej kości zębodołu.
Sprawdziliśmy kilka razy, czy usunęliśmy wszystko. Głęboko na dnie pozostał jedynie wierzchołek nowego, rosnącego już kła.
Zszyliśmy dziąsło.
Podaliśmy antybiotyk.
Obcielismy pazury.
Grumpy obudziła się błyskawicznie. I wróciła do swojej klatki.
Jedynym, co nie pozwalało nam się w pełni cieszyć, był rosnący na dnie, stały kieł. Zanim zorientowaliśmy się, że to nowy ząb chcieliśmy oczywiście go usunąć, zakładajac, że to kolejny odłamek nieszczęsnego kła. Nawet trochę udało się go Tomkowi ruszyć. I co teraz? Grumpy będzie szczerbata do końca życia? Dziewczyna bez zęba na przedzie.

IMG_6645tu widać rosnący stały kieł

Nasze strachy tym razem spacyfikowała Tomka siostra- dentystka. Kasi pewnie nie często zdarza się konsultowanie młodych jaguarów, ale że leczy głównie dzieci z wyrywaniem mleczaków ma pewnie aż za często do czynienia. Zgodnie z jej wiedzą i doświadczeniem rosnące zęby są tak dobrze ukrwione i odżywione, że nawet jeśli się je w zębodole poruszy- i tak będą rosły prawidłowo. Mam nadzieję, że choć w tym przypadku dzieciaki są jak koty.

IMG_6643
Odwiedziliśmy Grumpy koło północy- dać jej kolację, bo ile ma biedna głodować.
Zjadła wszystko ładnie. Łapczywie.
Przez kilka kolejnych dni odwiedzaliśmy ją codziennie, zaglądając w pysk i szukając jakiś niepokojących objawów, ale wszystko goiło się ładnie. Mamy nawet wrażenie, że bez swojego bolącego zęba Ms Grumpy jest mniej grumpy.

P1130533


One thought on “Ms Grumpy bez zęba na przedzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s