Tygrysiątka

3 lipca w XY ZOO urodziły się tygrysiątka.

Pierwszego dnia wyglądały tak🙂

P1140604

Małe, puchate, ślepe kapcioszki.

P1140605

Ciąża Sory, tradycyjnie, była dla wszystkich zaskoczeniem. Pracownicy XY ZOO żyją w niekończącym się zdumieniu. Gdy więc ostatecznie doszli do wniosku, że może tygrysica wcale nie jest gruba, tylko kotna- zbliżał się termin porodu.

Bez niczyjej wiedzy, asysty i pomocy, a co najważniejsze, bez żadnych komplikacji, w nocy przyszły na świat dwie tygrysiczki sumatrzańskie. Sari i Rotri.

Przez pierwsze dwa tygodnie moja „opieka weterynaryjna” nad maleństwami ograniczała się do zaglądania przez okno tygrysiej klatki-izolatki i mówienia „przepraszam, już nie przeszkadzam” do Sory, która na widok każdego podglądacza syczała ostrzegawczo, przekonując, że ma ładne, wielkie kły i nie zawaha się ich użyć.

Kociaki na przemian jadły, spały,spały, jadły, pełzały i piszczały gdy matka wychodziła na kolację, czy do toalety. Wyglądały zdrowo. Opiekunowie, z wyżyn swojego zawodowego doświadczenia twierdzili, że są zdrowe. Pozostawało cieszyć się tym faktem i nie wyszukiwać problemów.

IMG_7445

Problemy zawsze znajdują się same. Temat kociąt wrócił po dwóch tygodniach, gdy w opinii Batu-ekspertów, maluchy należało odebrać matce i przestawić na karmienie butelką, co gwarantuje odchowanie miłych, łagodnych, oswojonych tygrysków wdzięcznie do zdjęć pozujących. W świecie zoo-biznesu tygrysy rodzą się tylko po to, by pozować do zdjęć.

IMG_7447

Nie wiem jakim cudem udało mi się przekonać panie „doktor”, by tym razem nie odkarmiać tygrysów krowim mlekiem. Dotychczas zawsze się sprawdzało!

ZOO pełne jest dziwolągów dowodzących, że kocięta to nie cielęta, tudzież że kotki to nie krowy i fakt, że mleko ma ten sam kolor, nie znaczy od razu, że i skład chemiczny jest jednaki. Ms Grumpy- jaguar karłowaty, Bella- jamnik tygrysi,  Radża- jaguar jednogarbny. Mimo takiej galerii osobliwości dla tutejszych pracowników wniosek był jeden- piły krowie mleko- i żyją. Żyją- jest dobrze. Nikt tu nie będzie podważać atrakcyjności ich kotów.

IMG_7545

Dlatego też decyzja dr Pristy, by poczekać z karmieniem tygrysiątek do czasu, aż sprowadzimy z Singapuru preparat mlekozastępczy dla kotów (co zajmie m.in 1,5 miesiąca :D) był dla mnie niewiarygodnym zaskoczeniem. Oczywiście było jedno „ale”. Kociaki trzeba zacząć oswajać. Z karmieniem czy bez, jakoś trzeba je przyzwyczajać do ludzi, bo szef nam nie wybaczy, jeśli za kilka tygodni nie będzie mógł trzepać kasy w ramach promocji „dolar za fotkę z tygrysiątkiem”.

IMG_7566

Postanowiliśmy więc spróbować wykorzystać na oswajanie czas, który Sora spędza na porannym spacerze. Bałam się, że tygrysica nie będzie chciała opiekować się dłużej córeczkami cuchnącymi ludźmi (co gorsza- opiekunami), ale nie miałam wyboru (ani lepszego pomysłu). O godzinie zero Rori i Dedi wypuścili matkę na zewnątrz, wzięli małe na kolana i przez godzinę głaskali najpierw syczące, a potem śpiące kluski. Okazało się, że Sora w naszym planie nie widzi żadnego problemu. Jest doświadczoną matką, to nie jej pierwszy miot i najwyraźniej nie panikuje, gdy musi zlizać z dzieci smród człowieka. Może nawet docenia tą odrobinę wolności od bachorów, którą jej podarowaliśmy.

IMG_7572

Od tego czasu opiekunowie tygrysów, z asystą bandy pracowników z całego sektoru, co dzień przez godzinę niańczą Sari i Rotri i pstrykają sobie sweet selfie, coby przyzwyczajać maluchy do ich przyszłego zawodu przymusowych modelek.

„Weterynaryjna kontrola” odbywa się co tydzień. I tak… robienie zdjęć jest jej elementarną składową. Dziewczynki rosną w oczach. Już nie są „tygrysami dywanowymi” leżącymi na ziemi płasko jak naleśnik, i syczącymi, że są bardzo groźnym plackiem. Już pełzają. Tylko czekać, aż zaczną chodzić.

IMG_7557ważenie kota w worku

IMG_7561

IMG_7431-001

Najwspanialsze w tej historii jest to, że Rori i Sari są tygrysicami sumatrzańskimi. Choć szef patrzy na nie tylko przez pryzmat maszynki do robienia kasy za fotki- mam nadzieję, że ich życiowa rola będzie dużo ważniejsza.

Tygrysy sumatrzańskie to ostatnie z ocalałych tygrysów żyjących na wyspach Indonezji. Tygrysy jawajskie i balijskie „wyginęły”. Wymordowano je dla sportu, rozrywki i potrzeb „medycyny naturalnej”, zniszczono lasy, w których żyły i wytłuczono zwierzęta, na które polowały. Nikt, nigdy więcej ich nie zobaczy. Tygrysy sumatrzańskie są skrajnie zagrożone wyginięciem. Z dokładnie tych samych, niezmiennych przyczyn. Na wolności pozostało ich zaledwie 400.

tygrys-jawajskitygrys jawajski

bali-tigertygrys balijski

Fullsize-Damai

Tygrys sumatrzański- dużo, gęsto, grubych pręg. „Najmniejszy tygrys świata” znaczy 240 cm długości i 120 kg (dla kocura, samice są mniejsze i lżejsze)

A tu, w takim XY, urodziły się dwie, śliczne, zdrowe tygrysice. I może kiedyś, już niekoniecznie na Jawie, któraś z nich odegra ważną rolę w ratowaniu najmniejszego tygrysa na świecie.

IMG_7570-001

 

IMG_7577


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s