Łowcy krokodyli

Dwa tygodnie temu w XYZOO nastąpiło wielkie wydarzenie!

Krokodyle gawialowe zmieniły dom!

Rzecz bezprecedensowa, ponieważ w przekonaniu tutejszych pracowników krokodyl jest obiektem stacjonarnym i żyć winien na swoim wybiegu, aż do śmierci. (Na szczęście krokodyle to odporny wynalazek ewolucji, przeżyły w niemal niezmienionej formie już dobre 150 mln lat, więc skoro przetrwały wielkie wymieranie dinozaurów i epokę lodowcową, indonezyjskość prawdopodobnie też są wstanie przetrzymać i póki co „śmierć” przytrafia się innym zwierzakom).

„Zmieniły dom” nieco wprowadza w błąd, bo tomistomy (Tomistoma schlegelii=krokodyl gawialowy) zostały zesłane na małą, ciasną, bezludną wyspę. Mają za to do dyspozycji ogromny basen. Z ogromnymi rybami. Na poprzednim wybiegu miały dla odmiany kawał klepiska, cień drzew i małą, wybetonowaną kałużę. Teraz powinny być bardziej szczęśliwe.

images

Pomysł przeniesienia krokodyli powstał jako odpowiedź kierownika M na jego fundamentalne zadanie zawodowe, czyli- „upchnij w ZOO JESZCZE WIĘCEJ zwierzątek”. Co znaczy, że to co jest trzeba umiejętnie sparować, zmieszać, zaprzyjaźnić, żeby zwolnić ekspozycję na kolejne ofiary ZOObiznesu. Wpuszczenie krokodyli do ogromnego akwarium z sumami, pangami i diabli wiedzą jakimi innymi rybami (moja wiedza o rybach nie wybiega daleko poza skalary, gupiki, neonki, karpie i śledzie) wydawało się być logicznym i atrakcyjnym posunięciem.

– A co jeśli krokodyle będą zjadać te ryby?- zapytał rezolutnie szef.

– Ah no, one są raczej za duże, żeby je zjadały… ale możmy wpuścić najpierw jednego i zobaczymy, jeśli zje jakąś rybę… to oddam ci za nią kasę- popisał się gestem kierownik M.

– OK. A ty wiesz, ile taka jedna ryba kosztuje?- upewnił się szef. Taki uczciwy człowiek.

Kierownik nie wiedział.

– &^%$#- tu padła zaskakująco okrągła suma.

– O_0 …. aha… to może jak zje jakąś rybę, to ja go odłowię z powrotem 😛

 

Przygotowania trwały krótko. Widać nic wielkiego- złapać krokodyla. 3 sznurki, bambus, kawałek szmaty, taśma McGyvera, kilka filmów poglądowych na YouTube i tyle.

Akcja przenosin zaczęła się z tradycyjnie-jawajskim godzinnym opóźnieniem, coby kierownik mógł się zdenerwować. 4 opiekunów zamknęło przejście na wąskiej ścieżce parku. 8 oparło się o płot żurawi i patrzyło z dystansu. Solikin oparł się o furtkę i patrzył z bliska. Ja na licencji fotoreportera wlazłam na skałę nad wydrami i patrzyłam z góry… a Tomek, kierownik M i Jack łapali.

Miałam piękne zdjęcia z przygotowań do polowania… ale nie byłabym sobą, gdybym od czasu do czasu nie skasowała z karty jeszcze nie zgranych zdjęć.

Fotostory zaczyna się więc w gdy krokodyl jest już złapany na lasso 🙂

Po kolei.

1. Kierownik M wolno i wyraźnie wytłumaczył zebranym, że łapanie krokodyla to poważna i niebezpieczna sprawa i wszystkie jego polecenia muszą być wykonywane natychmiast. Ci którzy rozumieli coś po angielsku wspólnymi siłami przełożyli wypowiedź na indonezyjski, ostatecznie nikt nie zastosował się do ich treści.

2. Kierownik M podstępnie założył krokodylowi pętelkę na szyję… i zacisnął.

3. Krokodyl się oburzył.

4. Kierownik M zarzucił krokodylowi szmatę na łeb… co częściowo zgasiło gadzie oburzenie.

IMG_9119

5. Po czym założył mu pętlę na pysk. (Dla studentów weterynarii… to trochę tak jak łapać na pętlę świnię 😛 )

IMG_9121

 

6. Krokodylowi tym bardziej się nie spodobało… biedak nie podejrzewał nawet, że już za chwilę…

IMG_9122

 

7. … zrobią na nim „kanapkę”.

IMG_9125

8. Kierownik siedział sobie i rozkazywał… bo w końcu to kierownicy robią najlepiej…

IMG_9124

9. A Tomek wiązał tomitomie łapki na plecach.

IMG_9128

IMG_9129

10. W tym samym czasie, żeby nieszczęście krokodyla sięgnęło apogeum- kierownik M i Jack zaklejali mu pysk taśmą. Gorzej niż filmach Tarantino.

IMG_9127

11. Tak zapakowany krokodyl nadawał się już do transportu.

IMG_9130

12. Za furtką wybiegu położono go na wózek… i asekurując przewieziono do nowego lokalu.

IMG_9132

13. Zanim uwolniono krokodyla z więzów i dano mu święty spokój miałam swoje weterynaryjne 5 minut w postaci seksowania tomistomy… co sprowadza się do wsadzenia palca (w rękawiczce) w kloakę. Na szczęście nikt nie robił zdjęć. To był Pan krokodyl.

IMG_9137

14. To była nieco ryzykowna 😛 część zadania, ponieważ trzeba było krokodyla rozwiązać, zdjąć mu taśmę z pyska, a następnie zsunąć powoli po „zjeżdżalni” ze sklejki na jego nową wyspę.

IMG_9138

15. Pysk miał być niby zabezpieczony liną, ale…. to nie mogło się udać

IMG_9141

16. Chłopaczek nie poradził sobie z komendą „trzymaj mocno”, poluzował linę. Krokodyl szarpnął łbem. Uwolnił się. Kłapnął paszczą. Kierownik poczuł gadzie zęby na swoim uchu. Opiekunowie spanikowali. Krokodyl grzmotnął o wyspę.

IMG_9142

16. Przeżył.

IMG_9146

Krokodyl zwiedzał, pływał, wygrzewał się na słońcu, leżakował na dnie, ryby przez pierwsze kilka godzin były nim (w miarę rybich możliwości) zafascynowane, krokodyl nie zainteresowany ani znajomością, ani konsumpcją i wszystko było wspaniale.

Tydzień później miał zostać przeniesiony drugi krokodyl. Godzina zero- 1 po południu. Chłopaki gotowe do akcji. Ja szczęśliwa, że porobię zdjęcia podobne do tych, które „mi się skasowały”, zachipuję pierwszego krokodyla w swoim życiu „i w ogóle”. Schodzimy do Secret A… a tam Solikin oświadcza z dumą, że krokodyl już pływa w basenie, i przenieśli go sami, bo im się rano nudziło.

To był chyba pierwszy w historii XYZOO przypadek, że opiekunowie zrobili coś szybciej, niż im kazano (zwłaszcza dlatego, „że im się nudziło”)… kierownik się wściekł, a oni nie rozumieli dlaczego.

Kierownik M, gdy już ich opierdolił/poinformował o negatywnym stosunku do niesubordynacji, rozkazał przeniesienie tabliczki informacyjnej.

IMG_9143

Tabliczkę chłopcy przenosili 3 dni. Tabliczka, to nie to samo co kilkumetrowy krokodyl. To nie jest tak, że bierzesz ją, przenosisz pod pachą, wrzucasz do basenu. Tabliczkę trzeba odkręcić=trzeba znaleźć śrubokręt… czyli iść (nie, jechać) do inżynierów. Inżynierowie zawsze jedzą lunch i piją herbatę… prawdopodobnie więc trzeba napić się z nimi. Później można wrócić i odkręcić tabliczkę. Kierownik kazał ją umyć… wszystko co związane z myciem i czyszczeniem zajmuje co najmniej dobę, ponieważ opiekunowie potrzebują czasu by pogodzić się psychicznie z myślą, że będą musieli mieć kontakt z wodą. Kto wie, może rozmawiają o tym z zakładowym psychologiem. Gdy już poradzą sobie z pierwotnym lękiem przed wodą i detergentem, trzeba tabliczkę przykręcić. Nawet jeśli wciąż mają śrubokręt muszą iść/jechać po śrubki. A u inżynierów znów przymusowy lunch i herbata… zanim wrócą już koniec pracy, a przecież nie będą przykręcać tabliczki po godzinach… Ciężka jest praca indonezyjskiego opiekuna zwierząt.

Krokodyle mają się dobrze.

IMG-20140916-00015

 

Krokodyl gawialowy (Tomistoma schlegelii) żyje (a może raczej żył) w słodkich wodach na Jawie, Sumatrze, Borneo i półwyspie Malajskim. Długi, wąski pysk jest przystosowany do łapania ryb. Populacja dziko żyjących osobników szacowana jest na 2,5 tys zwierząt. Głównym zagrożeniem (jak i dla wszystkich innych zwierząt zamieszkujących tropikalne lasy deszczowe Indonezji i Malezji) jest dewastowanie środowiska, wycinanie lasów, osuszanie bagien i zamienianie bezcennego, jednego z najbogatszych ekosystemów Ziemi w plantacje palm olejowych.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s