Głupie myśli pocyrkowe

Byłam dziś, pierwszy raz od dwudziestu paru lat, w cyrku i wyrzuty sumienia mnie zabijają.

To nawet nie był prawdziwy cyrk. „Animal free show”. Taman Safari Pringen. Kolejny wyjazd służbowy. Zwiedzanie konkurencji. Był prikaz zobaczyć wszystko. Więc zobaczyłam wszystko. Trzeba było zatrzymać się przed amfiteatrem. Przesiedzieć gdzieś pod drzewem. Potrafię sobie wyobrazić delfiny w malutkim basenie, skaczące przez kółka w rytm debilnej muzyki.

„Jak to nie bawi i nie zachwyca?”. Przecież zachwyca.

Chyba najbardziej przerażający i łamiący serce widok. Wiecznie uśmiechnięte, torturowane delfiny.

Myśli są dwie.

Jest ta męcząca świadomość moralnej schizofrenii pracy w ZOO. Pracy, którą kocham i uwielbiam. W ZOO, które jest parkiem rozrywki dla mas, a nie instytucją ochrony zwierząt. Zwierze to towar. Mniej lub bardziej cenny. Mogłabym odejść, protestować i szkalować z dystansu. I co? Żadnego ogrodu z tego powodu nie zamkną. Moje miejsce znów przejmie dr Susan. Klatki po trupach nie mogą stać puste, więc kupi się nowe zwierzęta. Jeśli nie z ZOO, to z lasu. Jest popyt, znajdzie się podaż. Lasów coraz mniej, więc ostatnie małpy i koty łatwiej znaleźć.

Wciąż jednak… gdyby nie ogrody zoologiczne świat byłby już uboższy o parę gatunków niesamowitych zwierząt.

IMG_8349

Jest też cichy wieczór przed komputerem, na drugim końcu świata, gdzie nie ma nikogo, komu można by położyć głowę na ramieniu i pomilczeć… bo przecież nie płakać w rękaw. 28 lat- nie powinno się już mieć żadnych głupich złudzeń.

A przecież jest tak dobrze. Wielka wspaniała podróż. Egzotyczny kraj. Wymarzona praca. Zwiedza się, leczy, fotografuje, operuje… jest tak, jak zawsze chciałam, żeby było.

I tylko w takie głupie wieczory uderza idiotycznie, że od dwóch lat nie było się w domu. I tak tragicznie się tęskni. Od dwóch lat nie gadało się przy winie z żadną przyjaciółką. Nie było na żadnej imprezie. Milondze. Lodowisku. Koncercie. Wszystko się rozmywa. Oddala. Zapomina i znika. Bo co to niby jest czat na Facebooku? Godzina na Skypie? Oni biorą kredyty, kupują mieszkania, zakładają lecznice, zakochują się, rozstają, żenią… a ja bujam się tropikalnej wyspie i tracę kontakt ze wszystkimi, którzy kiedyś byli bliscy. 10 tys km dystansu.

P1010360

I może lepiej, że jestem w tropikach. Na pewno lepiej. Bo co by zmieniło życie nad Wisłą? Żyło się kiedyś całymi dniami w stadninie koni… aż coś nagle pękło i się skończyło. Spędzało się kiedyś całe wakacje na obozie ornitologicznym, z załogą którą kochało się miłością wielką… aż wszyscy dorośli i przestali mieć czas, na łapanie sów w zimne październikowe noce. Była studencka grupa 13, zbiorowa patologia towarzyska, najwspanialsza na całym wydziale… aż studia się skończyły, a przyjaciele rozjechali; nagle każdy z własną rodziną. Był tango team… ale już nie tańczę.

W tropikach przynajmniej cieplej. Mieszkanie za darmo.

IMG_4223

Więc jest ten powtarzający się jak refren brak bliskich ludzi… lub tylko brak czasu, pieniędzy i możliwości, bo przecież mogłabym latać co dwa tygodnie na weekend do Polski, gdybym tylko wygrała na loterii… ale to wcale nie gwarantuje, że czułabym się mniej samotnie. I jest ta miażdżąca bezcelowość życia i obrzydzenie ludzką cywilizacją, która zniszczy, zabije, zeżre i zadepcze ostatnie tropikalne lasy deszczowe, nosorożce, delfiny i rajskie ptaki.

Może lepiej byłoby zaszyć się w lesie. Jeść w lecie eco-jagody i sałatę, ogórki kiszone zimą. Mieć kota. Czytać książki, na które nie ma teraz czasu. Dać sobie ze wszystkim spokój. Ze wszystkimi durnymi marzeniami, ambicjami, złudzeniami i nadziejami.

Oczywiście to niemożliwe. Nie ma na świecie tylu lasów, żeby można było schować się w nich na całe życie. I nie da się uciec przed światem, gdzie uśmiechnięte delfiny robią synchronicznie salta w cyrkowym basenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 


2 thoughts on “Głupie myśli pocyrkowe

  1. Wcale nie głupie. Każda, co bardziej myśląca i czująca osoba ma dokładnie takie same. Przeszłość – idealizujemy, a teraźniejszość – no cóż, zetknięcia z nie-idealistyczną rzeczywistością bolą.

    Porady? Nie uciekaj do lasu!🙂

  2. Ja uciekłam do lasu, poniekąd. Bo trochę nie z własnej woli, a za miłością.
    Nie żałuję, ale jednak tęsknie do „cywilizacji”, nie ma gdzie pracować, a żeby otworzyć swój gabinet trzeba mieć i umiejętności i kasę.
    Tak, jestem szczęśliwa, ale też tak wiele brak mi do pełni tego szczęścia.A o podróżowaniu tak mocno marzę, autostopem cały świat. Aż płaczę wewnętrznie, mimo tego szczęścia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s