ZOO Safari

W ciągu ostatnich 2 tygodni udało mi się doprowadzić do stanu, w którym gapienie się w sufit połączone z absolutnie bezrefleksyjnym paleniem (a zwykle jestem niepaląca) wydaje się być idealnym planem na każdy wieczór. Nie jest to stan, który łączy się z pisaniem bloga (ani pisaniem czegokolwiek innego, także protokołów sekcji zwłok). Na dobrą sprawę jest to stan który można by połączyć tylko z listopadową śpiączką, jesienną depresją albo urlopem zdrowotnym (chociaż nigdy nie miałam umowy o pracę zakładającej istnienie takich wynalazków jak urlop zdrowotny, więc nie jestem pewna, jak to działa i do czego służy)… ewentualnie butelką wódki i wywodami Jerofiejewa.

Najbliższy urlop wypada mi jednak w marcu; z literatury pięknej, lub aspirującej mam póki co „Reptile Medicine&Surgery” przeplatane „Husbandry Guidlines Callitrichidae” i notatkami z anatomii patologicznej.

Kończąc smęcenie- zapraszam na kolejną notatkę obrazkową, z wycieczki (czyt. wyjazdu służbowego) do naszej największej konkurencji,czyli ZOO Safari Pringen.

IMG_9642

Tym razem oprócz polskiej reprezentacji imperium braci RR pojechali z nami hiszpańscy trenerzy papug-Ana i Enric. Oczywiście każdy wyjazd służbowy jest ekspedycją na wskroś strategiczną- my mieliśmy:

1. Obczaić konkurencję.

2. Zobaczyć czy u nich faktycznie jest cieplej, a jeśli nie- to zdecydować, czy warany z Komodo przeżyłyby na naszym wulkanicznym stoku bez dachu nad głową i ogrzewania nocą.

3. Popatrzyć co by można pożyczyć albo na co się powymieniać, żeby porozmnażać nasze zwierzątka (tak tu kierownik M krzewi europejskie strategie i zwyczaje (co w jawajskich realiach będzie znaczyło przyjacielski transfer prątków gruźlicy).

Hiszpanie mieli:

1. Obejrzeć i ocenić „Bird show”.

IMG_9850

No i pojechaliśmy. Droga wiła się przez wiochy i wioseczki, oraz pięknie zielony krajobraz rolniczy, który mógłby się nawet podobać, o ile nie patrzy się na niego z myślą, że kiedyś całą wyspę porastał równikowy las deszczowy, stanowiący jeden z najbardziej złożonych ekosystemów na Ziemi.

IMG_9852

Cała droga obstawiona jest straganami z …. marchewką. Niemal wyłącznie marchewką. Widać ZOO Safari nie tylko zatrudniło kilkuset chłopów (spektakularna kariera „sadził ryż, pielił bakłażany… a tu nagle został opiekunem słoni”), ale i dało pracę połowie bab i dzieci z okolicznych wiosek.

IMG_9527

No i dojechaliśmy. Całe ZOO położone jest na górskim stoku, dość gęsto porośniętym „lasem”, w części „safari” złożonym niemal wyłącznie z lichych sosenek, co osobiście mocno mnie raziło, bo jaki jest sens sadzić sosnenki w kraju przepięknych tropikalnych drzew? Może chodziło o to, że żubry pomiędzy jakimiś dipterocarpusami z lianami i epifitami, będą wyglądać równie „dziwnie” jak sosna w tropikalnym lesie? Może o to, że sosenki szybko rosną i można je co kilka lat przerabiać na papier… nie wiem. Mimo wszystko nie wyglądało to źle.

IMG_9516

Taki polski akcent! Żubr!!!!!❤

Oprócz żubrów ZOO Safari Pringen ma oczywiście żelazny zestaw zwierzątek każdego szanującego się ZOO w Indonezji czyli- lwy, tygrysy, lamy i minikozy.

IMG_9540

Tygrysy

IMG_9545

 

IMG_9549

Lwica „kawałek samochodu” żująca.

P1150762

Przysięgam, że nawet nasze lamy nie są aż tak szpetne.

Nigdy wcześniej nie byłam w żadnym ZOO Safari i zawsze się zastanawiałam, czy taki wynalazek będzie mi się podobać. Z jednej strony fajnie- bo duże wybiegi i zwierzaki mają sporo przestrzeni… z drugiej nie przekonuje mnie idea zwiedzania czegokolwiek samochodem (to trzeba będzie zweryfikować przed wyjazdem do Afryki). Ostatecznie nie było źle. Co prawda nie można było się zatrzymać na dłużej przy żadnym ciekawszym zwierzaku (za to przy lamach, które tak słodko wpierdzielają marchewki z ręki- obwiązkowo), żeby nie robić korków, niektóre widoki były jednak całkiem ładne.

IMG_9584

IMG_9599

Jeśli zastanawiacie się, co oni robią z taką ilością jelonków… lwów i tygrysów w ZOO jest dużo; a i w lokalnej restauracji można zjeść comber jeleni.

IMG_9563

Całkiem imponujące sztuczne ruiny i sztuczne korzenie. Tylko czekać aż ktoś wpadnie na genialny pomysł wybudowania na Jawie nowego Angkor Wat

P1150878

 

Wybieg niedźwiedzi malajskich.

P1150931

Babirusy, niesamowite indonezyjskie świnie z kłami szczęki rosnącymi się do góry i zawijającymi się nad nosem. Babirusy, jak wszyscy mieszkańcy indonezyjskich lasów,  są oczywiście zagrożone wyginięciem.

d251e115e90c4a94d3cf46efa836e210

Czaszka babirusy

P1150862

Również zagrożona wyginięciem świnia brodawkowata. Można by myśleć, że skoro już wzięto się za jakiś program ochrony i odłowiono ileśtam osobników, to z ocaleniem gatunku przynajmniej w niewoli nie będzie większego problemu, w końcu świnie mnożą się relatywnie łatwo. W Indonezji niczego nie można być jednak pewnym.

P1150853

Bos javaicus, czyli banteng. Nasz banteng wyglądał całkiem inaczej:/

IMG_9665

 

IMG_9643

Nowy wymiar „zebry na drodze”

IMG_9685

Tablice informacyjne pozostawiają wiele do życzenia😛

IMG_9688

P1150911

A później okazało się, że ZOO Safari to nie tylko safari, i resztę zwierząt ogląda się chodząc pieszo.

P1150961

Sama nie wiem co to; jakaś małpiatka.

IMG_9703-001

Nosacze.

IMG_9734‚Absolutnie przepiękny puchacz sumatrzański

IMG_9697

Zaskakująco ładny wybieg dla mundżaków. Nie żebym uważała, że mundżakom nic się od życia nie należy… ale to naprawdę był wybieg godny bardziej wymagających mieszkańców.

IMG_9721

Ta część ZOO jest dość gęsto porośnięta jawajskimi drzewami i moim zdaniem ma całkiem przyjemny klimat.

IMG_9740

IMG_9741

Ptaszarnia.

IMG_9826

IMG_9756

Tutejszy Reptile Garden jest bez porównania ładniejszy od naszego🙂

IMG_9762

Podobno w Europie m2 ładnej sztucznej skały, to bardzo droga rzecz… a tutaj artyści z pól ryżowych budują całe groty i jaskinie.

IMG_9763

 

IMG_9782

Hipopotamiątko karłowate❤

P1150981

Muminek.

P1150995

Enric i Tata Muminka (i ten absurdalny ogon)

A teraz coś, co bardzo mi się podobało (bez pseudoprofesjonalnej oceny, czy basen był wystarczająco duży, czy sypialnia jak trzeba, a skały nie za strome..): pingwiny!

IMG_9798

IMG_9809

IMG_9795

„Born to be kierownik”. Niepozowane nawet😛

IMG_9808

Marchewka; też niepozowane.

IMG_9814

Oczywiście nie mogło być zbyt pięknie, i gdy już nawet zaczęło mi się to miejsce dość podobać:

IMG_9823

wybieg dla pancernika. 1m2

IMG_9728

Tygrysiątko. Całe dnie pozowania. Wyleniałe, świerzb w uszach, pewnie grzyb i pchły w sierści.

IMG_9568

Orangutan.

….

Poza tym byliśmy na wszelkich możliwych bird/doplphin/elephant/cruel/studpid/show… bo przecież sam słoń na wybiegu to żadna rozrywka i to nie mogło wprawić nas w doby nastrój.

Wizualnie jednak ZOO Safari nie było złe.

Jeśli zaś chodzi o pamiątki z wycieczki, ewentualny dylemat egzystencjalny „czy z ZOO należy przywieźć dziecku misia, bo to klasyka, czy tygryska, bo miś jest taki oklepany” rozwiązano tu zjawiskowo:

IMG_9816

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s