River Safari ZOO

Nasz kolejny pobyt w Singapurze nie mógł się obyć bez wizyty w ZOO. Taki już niezaprzeczalny urok naszych wyjazdów służbowych. O ile jednak zwiedzanie indonezyjskich ogrodów osobliwości, cyrków i tym podobnych menażerii jest słodko-gorzkim doświadczeniem, podczas którego można czasami coś ciekawego zobaczyć, coś interesującego podpatrzyć, przede wszystkim jednak usiąść i płakać, w Singapurze jest zachwyt. I żal, że pewnie nigdy nie będę tak dobra, by móc tam pracować, i że takich ogrodów jest tak mało. I że świat w nich pokazywany umiera. Wymiera.

IMG_0300

Zanim jednak pozwolą mi pognać w alejki i przykleić się do wizjera aparatu, muszę porozmawiać na tematy ważne. Widziałam się z Mr Timothym i Mr Azmirem już drugi raz w życiu, i mimo, że są bardzo mili i przyjaźni, zawsze przed spotkaniem z nimi czuję się jak przed ważnym, ustnym egzaminem. Niby wiem, że wystarczy myśleć i będzie dobrze… jednak jest strach 🙂 A ostatecznie i tak zawsze czuję się jak głupie dziecko bawiące się w ZOO, wyposażona w stek bzdur, które sprzedano mi jako oficjalne informacje (a może bracia RR sami nie wiedzą, co w jakim wieku i ilości kupili), oraz świadomość, że na Jawie nigdy nie będzie dobrze, ani nawet „tak jak trzeba”, bo to nie jest w jawajskiej naturze. Zawsze jednak jest miło. A potem mogę czmychnąć oglądać zwierzaki.

IMG_0229

Kilka miesięcy temu byliśmy w „ZOO-ZOO”, tym razem postanowiliśmy zobaczyć River Safari. Night Safari wciąż przed nami (choć nie przekonuje mnie idea oglądania zwierząt w świetle reflektorów). Wszystkie trzy ogrody leżą tuż obok siebie. Zarząd jest wspólny, nadzór weterynaryjny jest wspólny, tematyka i bilety oddzielne.

Jak sama nazwa wskazuje River Safari jest o faunie rzecznej, z naciskiem na ryby i gady. Spodziewałam się trochę więcej ptaków, ale River Safari to głównie akwaria. Nie szkodzi. I tak jest wspaniałe. I bardzo, bardzo edukacyjne.

Zdjęcia nie będą najwyższych lotów, bo mój wiekowy aparat nie najlepiej radzi sobie z błękitnymi półmrokami i refleksami na szybach, dają jednak marne wyobrażenie czym się zachwycałam.

IMG_0269

„Zatopiony las”. Nie każdy wie (ale po wizycie w River Safari na pewno zapamięta), że amazońskie lasy deszczowe co roku zalewane są wodami występującej z brzegów Amazonki i przez niemal 6 miesięcy zamieniają się w niesamowity, podwodny świat. Ariranie i delfiny szaleją, manaty opychają się na zapas, ryby trą jak szalone… nie wiem co w tym czasie dzieje się z jaguarami, pewnie mokną.

IMG_0278

Ten właśnie czas prezentowany jest w największym na świecie słodkowodnym akwarium. Świat rzecznych olbrzymów. Manaty, arapaimy (największe słodkowodne ryby na świecie), pacu (największe „roslinożerne piranie”).

IMG_0290manatomuminki

P1160255

IMG_0276

P1160270

W tym samym pawilonie mieszkają różniste glonojady, skalary, piranie i ariranie- czyli największe słodkowodne wydry na świecie (1,8 m długości), które ze względu na swój apetyt, łowność i życie w grupach, w niektórych rejonach Ameryki Południowej nazywane są wilkami rzecznymi.

IMG_0261

gracja

P1160251fantazja

P1160247

arirania

IMG_0249

Za największą atrakcję River Safari uchodzi „Las pand”- czyli klimatyzowany świat Kai Kai’a i Jai Jai- pand olbrzymich. Moim zdecydowanym faworytem jest „Zatopiony las”.

Pandy jak to pandy… są słodkie.

IMG_0387

Ale czy aż tak fascynujące?

P1160309

IMG_0381

Pandy wielkie zawsze wydają mi się smutne. Może mój chory umysł tak właśnie radzi sobie z odbiorem skondensowanej słodyczy i ohjejkuwatości.

IMG_0388

IMG_0383Coś, co mnie zszokowało 😀 20 kg gówna dziennie???! 😛  Z pandzioszki?

P1160300

Niedoceniana panda mniejsza.

Pozostała część River Safari to wycieczka „wzdłuż” 6 największych rzek świata (już z pominięciem Amazonki).

IMG_0308

Pływająca skamielina (150 mln lat stażu na Ziemi)- niszczuka krokodyla. Jak widać prymitywne konstrukcje są niezawodne. Misissipi.

IMG_0310

Ogromny, glonem porosły żółw jaszczurowaty. Misissipi.

IMG_0320

Jesiotr wiosłonosy (w tle). Wciąż Misissipi.

IMG_0325

Krokodyl krótkopyski i rzeka Kongo, którą prezentowały również piękne, kolorowe i szybkie rybki.

IMG_0341

Hydrocnus goliath/tigerfish. Potwór z Nilu.

IMG_0338

Sum żyrafi. Nil.

IMG_0300

Nie mam żadnych zdjęć z ekspozycji prezentujących Ganges… kajman wypełzł na brzeg, a jak się okazało byłam za niska, żeby wypatrzyć go ponad poziomem wody :P.

IMG_0351

Kolejne niesamowite akwarium z olbrzymami. Pangaz, ogończa słodkowodna (płaszczka), Catlocarpio siamensis- 300kg „karp”. Mekong.

IMG_0350

IMG_0363

IMG_0365Krytycznie zagrożony wyginięciem (co znaczy mniej więcej tyle, że w naturze dogorywa ostatnie pokolenie dzikich przedstawicieli gatunku, w ilości kilku-kilkudziesięciu sztuk) aligator chiński. Jangcy.

Przy okazji poznawania błyskawicznie wymierającej fauny najdłuższej rzeki Chin można też zobaczyć salamandre olbrzymią (paskudną!) i jesiotry.

IMG_0299

Jak przystało na pożądne safari, w River Safari też można przejechać się pomiędzy „dzikimi” zwierzakami… a dokładniej przepłynąć, bo to w końcu rzeczna przygoda. Za dodatkową opłatą (5SGD) można przepłynąć się łódką pomiędzy stworami z Ameryki Południowej. Jest mrówkojad olbrzymi, wilk grzywiasty, kapibary, tamaryny wąsate, wyjce, ibisy, jaguary, wodne progi i white water rafting.

IMG_0394

IMG_0398I wszystko byłoby piękne i wspaniałe, gdyby nie (podsycana intensywnie przez tablice informacyjne), świadomość, że wszystkie te rzeki umierają. Są zabijane. Razem ze wszystkimi niesamowitymi zwierzętami, dla których stanowią dom.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s