Kwiatki miejskiej dżunglii

Nie jesteśmy specjalistami od zwiedzania miast. Blog najlepszym tego dowodem. Przez ostatnie 2 lata napisałam chyba wyłącznie o pobycie w Bangkoku.. i to pewnie też tylko dlatego, że spędziliśmy tam pierwsze dni naszej „wyprawy dookoła świata”.

Oczywiście od cuchnących czasów tajskiej stolicy odwiedziliśmy kilka metropolii i pomniejszych miasteczek. Niektóre bardzo mi się podobały (Perth <3) . Inne mniej (Bangkok!). Nie pisałam o żadnym.

Lubię miasta. Tomek nie cierpi. Ten rozdźwięk estetyczny utrudnia zwiedzanie.

Zawsze jednak mamy jeden, stały punkt programu. Jeśli tylko taki istnieje- idziemy do ogrodu botanicznego! W naszej burzliwej rzeczywistości Bunika i Marchewki to szczyt kompromisu. Poza tym naprawdę lubię ogrody botaniczne.

Kiedyś powinniśmy zrobić ranking naszego Top 10. Zaczynałby się od ogrodu botanicznego w Batumi. Singapurski ogród botaniczny też byłby w pierwszej piątce. Może i Singapur jest koszmarnym państwem policyjnym, gdzie za połowę przestępstw można stracić życie, a reszta jest karana chłostą bambusowym drągiem (true story!), spotkanie grupy powyżej 5 znajomych w przestrzeni publicznej jest wykroczeniem (nielegalne zgrupowanie, prawie jak manifestacja), guma do żucia jest nielegalna, a sprawdzaniem, czy przypadkiem nie przeżuwasz skrycie zajmuje się armia policjantów w cywilu…. ale miasto mają ładne. Ogród botaniczny też jest ładny, a że był to mój ostatni wyjazd ze starym aparatem, trochę mnie poniosło 😛

IMG_0433

Te żółte kwiatki to storczyki. Tak naprawdę nie zwiedziliśmy całego ogrodu, bo Tomek spał do 10, a później nie mieliśmy już wystarczająco dużo czasu 🙂 Tomek oczywiście powiedziałby, że to wszystko dlatego, że chciałam sfotografować każdego ze 150000 storczyków… ale to nie prawda.

IMG_0406

Oczywiście to nie byłby Singapur, gdyby na wstępie nie zabronili wszystkiego, poza oddychaniem.

IMG_0415 Gwóźdź programu romantycznej randki „Jezioro Łabędzi”, a w nim- żółwie, wydry i stado karpi.

IMG_0413

IMG_0411

Tu trochę mnie poniosło z romantyzmem, ale jak już pisałam, to był pożegnalny spacer z Eoskiem, a to kochany lustrzanek.

IMG_0416Ścieżka tematyczna „Las deszczowy”

IMG_0421

IMG_0492

Szczyt bonzajowej ekstrawagancji- bonsai z bananowca.

IMG_0423A teraz „Orchid Garden”, za który trzeba zapłacić całe 5 SGD (moim zdaniem zdecydowanie warto, wg Tomka… nie warto 😛 ale był dzielny :P)

IMG_0431

IMG_0434

IMG_0439

IMG_0425

IMG_0446

IMG_0465

IMG_0478

IMG_0458

IMG_0468

IMG_0471

IMG_0463

Bardzo piękny ogród 🙂

* w tym miejscu chciałabym delikatnie zwrócić uwagę na fakt, że absolutnie wspaniały, wytrzymały (żeby nie napisać niezniszczalny), niezawodny, lekki i poręczny Eos 400D, którym wykonano powyższe zdjęcia jest na sprzedaż, w komplecie z zaledwie 11-miesięcznym obiektywem Sigma 17-70mm 1:2,8-4, szerokokątnym kitowym obiektywem do Canona, Sigmą 18-200mm, zestawem baterii, ładowarką i kartami pamięci. Aparatem wykonano miliard zdjęć i nosi ślady intensywnego użytkowania, Sigma 17-70 to dla amatora przyjemny obiektyw, w doskonałym stanie; dlatego cena (do uzgodnienia) dotyczyć będzie głównie obiektywu. Sigmę 18-200 i szeroki kąt gratis. Info na priv.

(wszystkie zdjęcia na blogu od 24 grudnia 2013 były wykonywane powyższy zestawem)

Wartość sentymentalna ogromna.

IMG_0472

Reklamy

One thought on “Kwiatki miejskiej dżunglii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s