Będąc młodą „weterynarką”

Krótki dialog obrazujący smutno, co weterynaria robi z kobietą (a przynajmniej weterynaria w ZOO na Jawie. W Warszawie wiadomo- kwiatki, czekoladki).

– Dr Ania, przywiozłem ci prezent. Z służbowej delegacji- oświadczył kierownik M i wręczył mi małą torebeczkę. Kierownikowi M coraz częściej zdarza się przemawiać ludzkim głosem, znać Wigilia coraz bliżej.

– Zgadnij co to.

Torebeczka była nieduża, na indonezyjskie możliwości nawet elegancka. Ze słonikiem.

– Relanium w ampułkach? :D- ucieszyłam się. (przysięgam, że potrzebuję do anestezji, nie na użytek własny)

– Nie.

– …..

– Zgaduj dalej.

– Resztki z obiadu??? (okolice Batu są enklawą najohydniejszej kuchni jaką w Azji można sobie wyobrazić).

– Nie no przecież pół kaczki właśnie zżera Tomek.

– Hmmmm….. Kupę do zbadania????


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s