Tupaja z ptasiego bazaru

Wklepałam w Wikipedię „tupaia” i czekałam, co mądrego wyświetli.

7785049210_bce19f8893_z(flickr.com)

Mała tupaja była skaczącą fabryką kokcydiów, a ja nie wiedziałam, czy podawać jej leki w dawce dla jeża, czy dla małpy.

„Od czasu odkrycia tej rodziny tupaje były zaliczane do rzędu Afrosoricida lub rodziny Macroscelididae. W 1920 roku Le Gros Clark na podstawie badań czaszki, mózgu i ogólnej budowy umieścił tupaje w rzędzie naczelnych (w 1945 tupaje zostały oficjalnie zaliczone do tego rzędu). W 1965 podano w wątpliwość ich dotychczasową klasyfikację ze względu na odmienny tryb życia od naczelnych. Obecnie tupaje tworzą osobny rząd i znajdują się między wysoko rozwiniętymi owadożernymi a prymitywnymi naczelnymi[3].”- oświadczyła Wikipedia.

Tupaja to małe, bure stworzenie, żyjące w Azji Południowo-Wschodniej, od Nepalu, przez południowe Chiny, po Sumatrę, Jawę i Borneo). Po polsku nazywane jest również wiewiórecznikiem, po angielsku „ryjówką drzewną”. Jak można się domyślić wygląda jak skrzyżowanie wiewiórki z ryjówką (a najbardziej jak stwór z „Epoki Lodowcowej”).

NGS Picture ID:73472Ice-age-squirrel-wallpaper

Mieliśmy ją z miejsca, które nie powinno istnieć.

Jest w Malang słynny „targ ptaków”. Reklamowany nam przez szefa, odkąd tylko wygadaliśmy się, że zdarza nam się jeździć do tego miasta. Bo taki ciekawy. Tyle ptaszków. Tyle zwierzaczków. TANIO! Wszystko można kupić! Wszystko!!!

DSC_4823

Wykręcaliśmy się od zwiedzania dość długo. Nienawidzę takich miejsc. Skumulowanego ludzkiego tępego, podłego, bezsensownego okrucieństwa. Krótkowzroczności. Podłości. Zachłanności. Pieprzonego konsumpcjonizmu, bo „chcę mieć”. Chcę mieć ptaszka. W  klateczce 30na20na50cm. Z lasu. Kanarki są nudne.

DSC_4804

Łapanie ptaków w Azji południowo-wschodniej to dramat. Ptaszki przynoszą szczęście: w życiu, w domu, w biznesie. Poza tym ładne są. Tanie. Łyżka wody, pół banana i nawet kilka miesięcy pożyje. Pośpiewa. Poskacze „wesoło” z patyka na patyk (o ile ma dwa w klatce… zwykle tylko jeden). Każdy chce mieć ptaszka. I każdy ma ptaszka. Przed każdym sklepem, w restauracji, w ogródku, na podwórku, przed warsztatem, w garażu, na werandzie, w salonie, w kiblu, w sypialni. Wszędzie. W Tajlandii i Malezji widzieliśmy wiele klatek, ale Jawa to prawdziwy koszmar.

DSC_4847

Jest popyt- jest podaż, ograniczona jedynie możliwościami rozrodczymi ostatnich ptaków kryjących się gdzieś po lasach. W Malang i Batu nie ma dzikich ptaków. Trochę gołębi i mazurków (tak, tych co w Polsce)- choć mazurki też trafiają do klatek. Dzikie ptaki zobaczyć można tylko na „targu ptaków”. Szlarniki na gęsto- po 50-100 w klatce. Astryldy upchnięte tak, że nie mogą otworzyć skrzydeł. Gołąbki zebrowane dociskane butem. Drobnica. Tania. Pospolita.

DSC_4820

A poza tym- wilgi, nektarniki i gęsi, kruki, sowy i kurczaki, krogulce, zieleniki i gęsi, kolorowe muchołówki, kolorowe sójki, kolorowe drozdy, kolorowe bilbile. Zimorodki i syczki. Sikorki (skąd u ich sikorki?)  Przepiękne turkuśniki indyjskie i skrajnie zagrożone wyginięciem szpaki czarnoskrzydłe.

DSC_4862szpak czarnoskrzydły, który już praktycznie wyginął na wolności… ładnie śpiewał

I nie, tu NIKT NIE HODUJE ptaków. Są na to zbyt durni i zbyt leniwi. Tu ptaszki trzyma się osobno, w jednej, małej, ciasnej klatce. Żywione bananem i jabłuszkiem. Wszystkie zdechną w samotności. W ciasnej klatce, wdychając wielkomiejski smog. Prędzej niż później. A wszystko to w świetle prawa. Niby niektóre ptaki są objęte ochroną gatunkową (np szpaki czarnoskrzydłe, których już praktycznie nie ma na wolności), ale kto by tam się orientował, co złapał i czym handluje?

DSC_4850

Oczywiście na ptaszkach oferta się nie kończy. Nie tylko one skaczą po krzakach. Są koty. Pytony. Chomiki. Króliki. Jeże. Cywety. Nietoperze owocowe. Ryjonosy. Polatuchy… i tu pojawia się nasza tupaja.

Tupaja siedziała w klatce gęsto wypchanej polatuchami. Częściowo martwymi polatuchami. Kosztowała 4,5 USD.

DSC_4845klatka tupai

Jest w tym dylemat. Czy kupować? Kupię- baba uzna, że tupaje schodzą- każe nałapać mężowi więcej. Nie kupię- zdechnie, sama, biedna, w stadzie zdychających polatuch. A jak ratować, to w czym te 30 konających polatuszek jest gorszych? A przecież 30 do ZOO nie przytargam.

Nie jestem do końca pewna, czy babsztyl wiedział, że to nie jest kolejna, szpetna jakaś polatucha.

Kierownik podywagował chwilę i kupił.

Żal było. (Podobnie jak tysięcy innych zwierzaków).

DSC_5055

Tupaja to bardzo ciekawe zwierze. Niby taka nadrzewna ryjówka, można by przypuszczać, że żyje szybko, umiera młodo, parzy się z kim popadnie i żre tylko owady. Tymczasem tupaje są (jak na zwierzątko swoich mizernych rozmiarów) bardzo długowieczne- dożywają 10-12 (w niewoli, w lesie pewnie szybciej coś je zjada), są monogamiczne- czyt. żyją w stałych związkach,broniąc wspólnie swojego terytorium, a oprócz owadów jedzą też owoce. Co urzekło mnie najbardziej, tupaje północne zostały opisane (Martin, R. 1990. Primate Origins and Evolution. London: Chapman & Hall.) jako najbardziej wyrodne ssacze matki na świecie- od dnia narodzin spędzają ze swoimi dziećmi czas tylko i wyłącznie podczas karmienia- a karmią je co 48 godzin! Jak małe tupajątka to przeżywają- nie wiem. Rodzą się ślepe, głuche i totalnie niedołężne. Widać mają ogromną cierpliwość i wolę życia.

DSC_5057

Nasza tupaja, początkowo, z braku lepszej klatki, została zakwaterowana w starym terrarium po pytonie.Na gazetach, bo jak można było się domyślać- jej życie wewnętrzne ograniczało się do żywienia kokcydiów i nicieni płucnych, a przy leczeniu kokcydiozy higiena to podstawa.

DSC_5060

Lek podawałam jej w świerszczach, które pożerała entuzjastycznie. Kwestia higieny pierwszego dnia wydawała mi się problemem nie do przeskoczenia. Bo jak? Ucieknie! Szybkie to. Skoczne. Zdesperowane. Zanim wyciągnę wszystkie te gałązki, domki, poidełka i gazety zwieje 10 razy… i najprawdopodobniej skończy w pazurach kwarantannowych kotów (stali mieszkańcy, wychodzący :P). Okazało się, że tupajki nie mają podzielności uwagi, albo mają w życiu silne priorytety. I tak najważniejsze są świerszcze. Gdy są świerszcze, przestaje istnieć cały świat. Nasza tupaja to urodzony morderca. Ile by jej świerszczy nie wrzucić- nie zacznie jeść, dopóki nie zabije wszystkich. Co więcej- nie ufa trupom i nie zostawia ich na ziemi- wszystko kumuluje w pyszczku. Gdy po 3 świerszczu ma już totalnie zapchany ryjek i nie może złapać w zęby ostatniej ofiary- stara się puchnąć ją łapkami w paszczy. A potem przeżuwa… z wysiłkiem. I zwykle, gdy w końcu uporała się z pożarciem wszystkich owadów, stwierdzała ze zdziwieniem, że zmieniono jej podłogę i umyto domek. Pomijając jednak łowieckie szaleństwo jest bardzo nieśmiałym i płochliwym stworzonkiem.

Tupaja wyzdrowiała bez większych problemów. Teraz mieszka w większej, ptasiej klatce z 3 sypialniami z łupin kokosa i czeka na decyzję, co tak naprawdę mamy z nią teraz zrobić.

DSC_5064


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s