Alpaczek

Oto nowy mieszkaniec naszego ZOO:)

DSC_5998

Alpaczątko! Urodził się dziś o świcie, w czasie robienia zdjęcia miał całe kilka godzin…  jak widać błoto nie jest najlepszą nawierzchnią do ćwiczenia chodzenia. Zwłaszcza, gdy ma się do ogarnięcia aż cztery ultradługie kończyny.

DSC_6016

Można było się zastanawiać, czy nie lepiej go złapać, wytrzeć i wyczyścić, ale matka małego jest wszem i wobec znana jako największa panikara w stadzie i woleliśmy nie dawać jej dodatkowych powodów do histerii. Już sam obowiązek karmienia i opieki nad dzieckiem mógł nie zmieścić się w jej przygłupim, krzywozębnym łebku.

DSC_6004

Wbrew moim obawom Dini okazała się być dobrą, wyrozumiałą i zaangażowaną matką. A mały całkiem sprytnym pokrakiem.

DSC_5976

To jest tradycyjny sposób picia mleka u alpak.

DSC_5980

To jest sposób „na leniwca”. I nie jest tak, że nie ma siły. Żadnego tam zespołu słabnącego alpaczątka, niedoboru witaminy E albo selenu nie ma. Brykać koślawo po wybiegu, trącać się noskiem z przyrodnią siostrą, uciekać przed mamą- TAK! Jeść normalnie… nieeeee, nuda.

DSC_5983

Dzisiejszy dzień upłynął małemu na zapoznawaniu się ze stadem nadgorliwych ciotek. Alpaki tak jak lamy są „cudownie stadne”. Wszystkie chciały się z nim przywitać, obwąchać, polizać i zaprzyjaźnić. Najpierw otoczyły go, a potem ustawiły się w kolejkę, zgodnie z sobie tylko znanymi zasadami. W tym czasie neurotyczna Dini wcinała siano i z łbem przy dnie żłobu w ogóle nie wiedziała, co się dzieje z jej latoroślą. Widać uznała, że nic złego ze strony krewnych nie może go spotkać. Najmniej zainteresowany nowym członkiem stada był ojciec… Pozostaje mieć nadzieję, że alpaczek jako istota o nieskomplikowanym życiu wewnętrznym nie będzie miał z tego powodu żadnych traum i skrzywionej psychiki.

Poza tym, gdy emocje już opadły- mały skoncentrował się na jedzeniu, ćwiczeniu najwyraźniej trudnej koordynacji czterech długich nóg i długiej szyi, oraz wyglądaniu „słodko”. W myśl zasady „co się wysuszy to się wykruszy” po południu błoto odpadło, a on zrobił się urczo puchaty… ale wtedy nie miałam już ze sobą aparatu😛

DSC_5986

Ryjkiem do słońca!

DSC_5990

DSC_5991

Dobrze, że raz na jakiś czas zdarza się taki mały, pokraczny cud narodzin! Pomaga🙂

DSC_5993


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s