Mount Kelud

Gunung Kelud znaczy „góra miotła”. Jest najaktywniejszym wulkanem na Jawie. Regularnie wybucha i regularnie zabija. Jak widać nadawanie adekwatnych nazw również nie jest mocną stroną Jawajczyków. takiego Kelud’u niestety nie widzieliśmy (http://www.ensonhaber.com/) Dlaczego Góra Miotła? Bo jak wybucha, to okolica wygląda tak, jakby ktoś ją zamiótł. Aha… Ostatni wybuch, w lutym 2014 roku przysypał popiołem … More Mount Kelud

Puma duma

„I mówię do swojego kolegi: słuchaj, ty weź swojego serwala, ja wezmę swoją pumę, i skoczymy sobie na onkologię.” Polandio! Nie jestem pewna, czy tęskniłam, ale nie jestem w stanie Ciebie nie doceniać! Naprawdę bałam się, że po powrocie nie będę miała o czym pisać na blogu. Ewidentnie zapomniałam, w jak bardzo szalonym kraju żyjemy. … More Puma duma

Hidżab fashion- czyli co się nosi na Jawie

Jak się okazuje powrót, to nie jest łatwa rzecz. Może gdybym bardziej go przemyślała i wróciła latem byłoby trochę łatwiej. Tymczasem zimno jest. Ciemno! Ludzie się dziwnie gapią (pewnie gapią się standardowo, ale odwykłam po 9-miesięcznym byciu Bule-pół-bogiem. Bule znaczy biały człowiek). Jedzenie pyszne, ale przerasta możliwości trawienne mojego żołądka. Tomek daleko i bliżej już … More Hidżab fashion- czyli co się nosi na Jawie

„Moje małe Himalaje”

Kochani! Zakwalifikowałam się do finału konkursu „Moje małe Himalaje”! Co prawda nigdy nie byłam w Himalajach/jeszcze nie byłam, ale organizatorom to nie przeszkadza 🙂 Konkursowe (poniższe) zdjęcie przedstawia grupkę „wesołych Niemców” szturmujących szczyt wulkanu Ngauruhoe w Tongariro National Park w Nowej Zelandii, bardziej znanego jako Mt Dum w Mordorze w Śródziemiu. Finał to w moim … More „Moje małe Himalaje”

Pożegnanie z Leonem

Inaczej wyobrażałam sobie swój ostatni dzień w Batu. Moje pożegnalne wizje optymistycznie pominęły porę monsunową. Uwzględniły jednak konieczność przeładowanego pacjentami i zadaniami dyżuru. Dlatego też miałam obudzić się o świcie. Pomalować (co od jakiegoś czasu jest odświętnym ewenementem). Pobiec do ZOO pocykać ostatnie zdjęcia, które okażą się absolutnie najpiękniejszymi ze wszystkich. Potem pracować dzielnie i … More Pożegnanie z Leonem

Moja cudowna indonezyjska grupa wsparcia

Siedzimy sobie w naszej kwarantannowej norze i spędzamy wspólny wieczór- czyli każdy siedzi z nosem we własnym komputerze, ale mniej więcej obok siebie, bo metraż lokalu wymusza bliskość. Nagle dowiaduję się, że przed rozpoczęciem pracy w Łodzi muszę iść się przepadać. – Yyyyyyyyhhhh! A co będzie, jeśli mam wąglika, albo aureusa na skórze? Albo gruźlicę!!! … More Moja cudowna indonezyjska grupa wsparcia

Zmiany, zmiany

Idą zmiany. Ogromne zmiany. Na dobrą sprawę większych nie mogłabym sobie wyobrazić. Krążyłam w okół tematu od miesiąca, jednak zwlekałam z wyjaśnieniami, czekając na rozwój sytuacji i dając czas swojemu paranoicznemu umysłowi by ostatecznie przyswoił sobie, że to nie jest wyjątkowo udana wizualizacja moich desperackich marzeń, ani okrutny żart. Wciąż nie do końca udało mi … More Zmiany, zmiany