Kesha Pesha

Jako nadworny fotograf ZOO czasami dostaję ciekawe zlecenia.

Kilka dni temu miałam sfotografować zęby tygrysów.

DSC_6248-001

Kesha i Pesha są urodzonym w Batu rodzeństwem białych tygrysów, które wygrały los na kociej loterii i już wkrótce polecą do ZOO w Singapurze (co bardzo mnie cieszy, bo życzę im jak najlepiej, a to poniekąd jest jednoznaczne z życzeniem im życia poza Indonezją). W ciągu ostatnich tygodni przeszły pomyślnie długą listę testów i badań, a wisienką na torcie, w kwestii oceny ich nienagannego stanu zdrowia, miały być foty zębów.

DSC_5084

Historia jest krótka, a morał z niej prosty- w życiu nie warto być dobrym kotem.

Wieczorem spotkaliśmy się na zapleczu Tiger Landu. Prista-lekarz prowadzący, Mariusz-kierownik, ja- fotograf i stado opiekunów. Opiekunowie wrzucili do nocnej klatki jakąś zakąskę na przynętę i zaczęli wołać tygrysy do środka. Pesha przybiegł grzecznie, szczęśliwy, że kolacja wcześniej. Natali pomarudziła chwilę i dała się skusić. Kesha uznała, że tłum gapiów od strony zaplecza to na pewno jakiś podstęp i uciekła na drugi koniec wybiegu.

IMG_6226

Trudno- zrobimy dziś tylko Peshę.

Plan był prosty i moim zdaniem bezzasadnie optymistyczny: wsadzimy tygrysa do klatki ściskowej, on się wścieknie, ryknie, ja zrobię parę zdjęć i już. Jakoś mi się to nie widziało. Pesha przecież nie będzie wietrzyć paszczy jak u dentysty, w Singapurze pewnie żaden szanujący się weterynarz nie będzie oceniać stanu zębów na podstawie pseudoartystycznego zdjęcia rozzłoszczonego tygrysa, na którym co najwyżej ładnie będzie widać kły; a z technicznego punkty widzenia zrobienie ostrego i doświetlonego zdjęcia kota miotającego się w ciemnej norze trochę mnie przerasta.

Szkoda byłoby jednak usypiać zwierzaka tylko dla kilku zdjęć, więc spróbowaliśmy.

DSC_6191

Pesha to dobry kocur. Trochę trwało, zanim dał się zwabić do klatki ściskowej, zwietrzył już w tym jakiś podstęp, ale łakomstwo zwyciężyło i dał się skusić na kurczakową przynętę. Zatrzaśnięcie klatki skonstatował pomrukiem zawodu. Poza tym stał spokojnie. Docisnęliśmy go lekko- spokój. Mocniej- nic. Opiekunowie ekspresyjnie przedstawili mu przed oczami, o co im chodzi machając łapami w improwizowanej pantomimie- nic. Kawałek mięska?- obwąchał. Polizał. Popatrzył smutno, gdy zabrali. Ktoś zaczął stukać bambusem w kratę. Biedny Pesha, kawał kocura, siedział zdezorientowany w crashu, i patrzył na nas błagalnie, próbując zrozumieć, o co chodzi.

Ostatecznie nie pozostało nam nic innego, jak tylko go znieczulić.

W międzyczasie zrobiło się już tak późno i ciemno.

DSC_6196

Do Tigerlandu wróciliśmy rano. Kesha łaskawie wróciła na noc do klatki. Teraz reszta kotów chodziła już po wybiegu, ona była więc zła, że jej jeszcze nie wypuszczono.

Wymanewrowaliśmy ją do klatki ściskowej. Kesha ryknęła wściekle. Raz. Drugi. Trzeci.

I było po sprawie.

Ku mojemu zdziwieniu zdjęcia zostały zaakceptowane. I już niedługo koty pojadą w nowy, lepszy świat.

DSC_6253-001


One thought on “Kesha Pesha

  1. Aniu, czytam Twojego bloga od dawna, ale piszę chyba dopiero pierwszy raz. Chcę Ci podziękować za wszystkie relacje z podróży i pracy w zoo na Jawie. (Będę czekać na te zapowiedziane – byłam na Syberii i nad Bajkałem dwa razy i jestem ciekawa Twoich wrażeń). Jestem tłumaczką i nie sądziłam, że zainteresuje mnie blog weterynaryjny, ale tak się stało. Twoje opowieści były bardzo ciekawe i przykuwały uwagę. Życzę Ci, aby te dziejące się właśnie zmiany jak najbardziej spełniły Twoje oczekiwania. A.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s