Zmiany, zmiany

Idą zmiany. Ogromne zmiany. Na dobrą sprawę większych nie mogłabym sobie wyobrazić.

picasabackground-001

Krążyłam w okół tematu od miesiąca, jednak zwlekałam z wyjaśnieniami, czekając na rozwój sytuacji i dając czas swojemu paranoicznemu umysłowi by ostatecznie przyswoił sobie, że to nie jest wyjątkowo udana wizualizacja moich desperackich marzeń, ani okrutny żart. Wciąż nie do końca udało mi się uwierzyć, ale już nie ma odwrotu.

Drodzy czytelnicy! Zrezygnowałam z posady w Batu Secret ZOO i za kilka dni wracam do Polski, by pracować w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym w Łodzi.

Może dziwić, dlaczego chcę porzucić cieplutki kraj wiecznego lata i wracać jak obywatelka marnotrawna do zimnej, burej ojczyzny, ale wierzę, że to słuszna decyzja. Jedyna słuszna. Miałam kilka bardzo poważnych powodów, by ją podjąć.

IMG_1276

1. Moje poglądy na temat ochrony zwierząt i etyki zawodowej coraz bardziej rozmijały się z polityką firmy. Im dłużej pracowałam tym więcej wiedziałam i tym bardziej mnie to uwierało. Na początku grudnia poleciałam na wyjazd służbowy do Jakarty, gdzie widziałam rzeczy i słyszałam historie, o których wolałabym nie wiedzieć, albo zapomnieć. Ale nie mogę. To nie są tematy na bloga do kawy, więc nie będę się nad nimi rozpisywać. Satysfakcja zawodowa, zdobywanie doświadczenia i ratowanie zwierzątek to piękna sprawa… dlatego po tej krótkiej wycieczce zaczęłam rozglądać się za nowym miejscem pracy/wolontariatu.

DSC_6324

2. Stara mądrość ludowa głosi, że za granicą Polak Polakowi wilkiem. Porównanie jest jak najbardziej krzywdzące wilki- cudowne, społeczne zwierzęta, dlatego też nigdy nie chciałam w nie wierzyć i w swoim nieuzasadnionym optymizmie, oraz karygodnej naiwności naściągałam na Jawę rodaków… bo przecież mi się tutaj nieźle ułożyło, tylu ludzi pomagało mi po drodze, czas odpracować swoją dobrą karmę i pomóc innym. Nigdy więcej takich głupot. Jednego- tak; kilku- strach.

DSC_6342

3. Myślę, że dr Susan Karmy Dla Lwów nie trzeba nikomu przypominać. Mój ulubiony czarny charakter mógł być zabawny na blogu, ale maszerujący korytarzami, zakutany w bury hidżab babochłop, epatujący nienawiścią jak Buka zimnem, nie był wymarzonym przełożonym. Dr Susan, gdy już pogodziła się z faktem, że nie wygryzie mnie z pracy, poprzestała na metodycznym blokowaniu wszystkich moich próśb, zamówień i pomysłów. Nie, nie mogę zamówić tego leku/wysłać próbek na mikrobiologię/zrobić RTG/wysłać próbek na histopaty/sprowadzić szczepionkę z Singapuru. Nie bo nie. Dr Karma, razem z filmową siecią polskich intryg i spisków, budowała ujmującą atmosferę wiecznego strachu, złości, poirytowania, niepewności i osaczenia. Czar.

DSC_6326

4. Z czasem bardzo polubiłam opiekunów zwierząt ze swojego terenu i oni również zaczęli odnosić się do mnie całkiem serdecznie. Morza uśmiechów nie zmieniły jednak faktu, że z Indonezyjczykami bardzo ciężko się pracuje. Mają swoje (absurdalnie ślamazarne) tempo pracy ludzi z ciepłych krajów, oraz dyskusyjną wrażliwość i logikę wobec postępowania ze zwierzętami. Kilka krótkich dialogów obrazujących sytuację.

*

Któregoś popołudnia zauważyliśmy, że szopy z zamiłowaniem bawiące się swoją nową zabawką, zachowują się bardzo nietypowo. Zamiast gmerać łapkami w misce i macać kamyczki wychlapują wodę z miski na pokrywkę z pleksji i ją piją. Sprawdziliśmy wybieg, by odkryć, że nie mają poidła.

– Dzień dobry Panie Tui, gdzie jest poidło szopów?

– Poidło kaput. Ale już zgłosiłem Solikinowi (kapitan terenu) i powiedział, że zamówi.

– Ok, a dlaczego nie wstawiłeś im miski z wodą.

– Aaaaa., bo one moczą w niej łapki, i woda jest brudna.

– To trzeba wymieniać.

– Aaaaaa, to problem.

– Problem, to brak wody na wybiegu (ciul leniwy ma kilka zwierzaków pod opieką a poza tym obija się, modli i pije herbatę). A kiedy zepsuło się to poidło? (myślałam, że parę godzin temu i nie ma się co złościć)
– Tydzień temu.
– ?????!!!!!! One od tygodnia nie mają wody do picia!!!!!
– Ale przecież nic im nie jest….

**
Opiekunowie gadów są bardzo ekspansywni w swoim bałaganieniu (to nas łączy)- ich sprzęty, klatki i terraria rozrzucone są po całym Secret A. Klatki dla myszy i świnek morskich są ulokowane za stajenkami dla alpak. Zwykle tam nie zaglądamy, bo i po co? Któregoś razu Tomek, przeganiając zabłąkanego żurawia na jego wybieg, usłyszał rozpaczliwy pisk świnki morskiej. W klatce biegało jedno, przerażone zwierzątko. Biegało po trupach 8 świnek. W klatce obok wszystkie myszy były martwe.

– Jack, Ika, co się stało, ze wszystkimi świnkami???

– A co się stało?

– Wszystkie są martwe!

– Oh Ania, to musiały umrzeć dzisiaj w nocy. Nie martw się- stwierdziła Ika. (Miała rację, bo trupki były świeże)

– One tak zawsze- wyjaśnił spokojnie Jack- jak jest pora deszczowa, i na nie pada, to one potem bez lampy marzną i umierają.

– ???!!! To nie możecie ich wstawić pod dach??? Jedna stajenka alpak jest nieużywana! Albo zrobić im daszek nad klatką???

– Ale Ania… przecież to tylko świnki na karmę.

Bardzo lubię Ikę i Jacka. Ale ich sposób myślenia mnie przerasta.

Tomek ma inne problemy. W New Reptile Garden, w przypływie lokalnego geniuszu wszystkie lampy podłączono tak, że średnio co 3 godziny wywala korki i wszystko gaśnie. Tomek miał przedyskutować sprawę z elektrykiem i zabrać się za naprawianie systemu. Elektryk przyszedł, pokręcił się kwadrans, popatrzył na jaszczurki… i uciekł. Zniknął. Przestał przychodzić do pracy. Należy również wspomnieć, że w kraju monsunów, gdzie przez pół roku dzień w dzień leje, dach w nowym herpetarium położono bez jakiejkolwiek izolacji… i teraz strugi deszczu leją się malowniczo po szybach terrariów.

Nie ma lekko.

DSC_6319

5. Abstrachując od moich moralnych dylematów i subiektywnego poczucia dobrostanu psychicznego, żeby leczyć, trzeba mieć wiedzę. W przypadku zwierząt egzotycznych- ogromną, bo przecież co innego tygrys, waran, kapibara, alpaka czy babirusa. Staram się tu jak mogę, ale uważam, że efektywniej, bezpieczniej i przyjemniej jest uczyć się od kogoś mądrego, niż na własnych błędach (zwłaszcza przy tak ograniczonych możliwościach diagnostycznych jak w Batu).

Ciągle nie mogę uwierzyć, że przyjęto mnie do ZOO w Łodzi. W ciągu ostatnich miesięcy łódzcy lekarze weterynarii wielokrotnie konsultowali moich pacjentów, jednak fakt, że męczyłam ich swoimi problemami nie wydawał mi się być pomocnym w procesie rekrutacyjnym.

Gdy już uwierzyłam na tyle, by złożyć wypowiedzenie i kupić kolejny w moim życiu „bilet w jedną stronę”, za radą kolegi napisałam moim zdaniem absurdalnego mejla i…. przyjęto mnie na studia podyplomowe z chorób zwierząt nieudomowionych!

Tak więc wracam do Polski zdobywać wiedzę i doświadczenie. Leczenie zwierząt egzotycznych to jest to, co chcę w życiu robić! I chcę robić to dobrze!

IMG_0195

Oczywiście bardzo mi żal „weterynaryjnej wyprawy dookoła świata”, intrygującej egzotyki na co dzień i wspaniałego poczucia wszechobecnej inności, nowości, wolności i niekończącej się podróży… Nie wiem, czy Łódź będzie moją metą, czy bardzo ważnym przystankiem. Na pewno ogromną szansą i wiele znaczącym doświadczeniem.

DSC_6546

 

Kochani! Mam nadzieję, że mimo mojego powrotu do szarej, zimnej i znanej ojczyzny nadal będziesz zaglądać na bloga. Nie mam zamiaru go porzucać.

1. Wciąż pozostało mi do opisania wiele indonezyjskich czy australijskich historii, na które wcześniej nie miałam czasu.

2. Przed tą podróżą zwiedziliśmy z Tomkiem Turcję, Gruzję, Armenię i okolice Bajkału. Mamy masę zdjęć i trochę opowieści, którymi chciałabym się podzielić. (W końcu będę miała powód, by sprawdzić, co tam nasmarowałam w swoich dzienniczkach-pamiętniczkach).

3. Nadal będę pracować w ZOO i mam nadzieję, że będzie wiele sukcesów i pozytywnych historii do opisania. Co prawda nie będzie już dyżurnego czarnego charakteru, nad którym mogłabym się bezkarnie pastwić, ale jakoś będę musiała to przeżyć😛

4. Wszyscy doskonale wiemy, że Polska to kraj wspaniałych absurdów, więc tu zawsze jest o czym pisać.

5. Nadal będę podróżować, tylko rzadziej i na mniejszą skalę, niemniej w Polsce również jest wiele pięknych miejsc gdzie można zrobić przyjemne zdjęcie i przeżyć coś ciekawego.

Pisanie i fotografowanie to moje ulubione hobby, a blog jest w tym wypadku idealnym narzędziem wyrazu.

Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną, mimo że właśnie zamieniam palmy i tropiki, na zimno i łyse gałęzie.

DSC_6415


10 thoughts on “Zmiany, zmiany

  1. Powodzenia raz jeszcze! Jestem pewna, że wszystko Ci się uda:) Dziękuję za ponad rok wyśmienitej znajomości (wprawdzie tylko jednostronnej, ale za to bardzo wartościowej dla mnie🙂 i za ataki śmiechu przy czytaniu, i za łzy, i za wiedzę…Dziękuję:* i to nie jest pożegnanie, ale chciałam po prostu dać Ci sygnał, że ktoś to czyta i uwielbia:) nie przerywaj pisania. Nigdy:)

  2. z jednej strony żal wielki(dla czytelników) bo historie były niesamowite, z drugiej miło będzie poznać kogoś kto dostarczył mi tyle rozrywki i ciekawostek😉 co do specjalizacji, nastaw sie psychicznie na łosie, sarny, żubry i pasożyty u łosi, sarn, żubrów, jeleni, świń i innych cholernych zwierzat łownych.. niby 3 zjady dopiero były ale wsyscy już nimi rzygamy.. Enjoy🙂

  3. Ojej… Taka brak czułości i czarne charaktery są we wszystkich (a jeśli nie we wszystkich, to we większości) zoo. Do tej pory myślałem, że tylko w Polsce. A jednak – życie bywa okrutne. Polecam Ci przeczytać wpisy na blogu animalus, właśnie o łódzkim zoo. Możesz mieć tam ciężko jako ktoś z pasją leczący zwierzęta, a nie potwór nastawiony na kasę. Bo głównie takich się toleruje w „biznesie zwierzęcym”. Niestety.
    Pomyśl jeszcze nad decyzją, bo w innych ogrodach zoologicznych nie będzie lepszej sytuacji, a już na pewno nie w Łodzi. Niemniej, życzę Ci powodzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s