Puma duma odc 2

Przez ostatnie dni bardzo poważnie rozważałam zlikwidowanie bloga, skasowanie facebooka i dożywotnie niepisanie. Udało mi się nawet zacząć postrzegać weterynarzabezgranic jako największy błąd mojego życia. Takie paradoksalne. Takie smutne.

Za granicą działał jako wyborowy środek kontaktu ze światem. Na miejscu jak piorunochron problemów.

Wszystko można sobie zohydzić. Wystarczy uczynna pomoc „życzliwych”.

IMG_3386-001

Naprawdę uważam, że podróżować jest łatwo. Przejechałam już kawałek świata, zwykle z kimś, czasami sama, myślę jednak, że to nie jest wielka sztuka. Każdy jakoś sobie za granicą poradzi, coby „nie zginąć”- coś zjeść, gdzieś przekimać, zobaczyć to i owo, kupić tamto, pstryknąć widoczek, sweetfocie i selfie.

Sztuką jest wyjechać. I wrócić.

Wrócić- przestawić się znów na tą zimną, szarą zwyczajność życia klasy średniej bez zdolności kredytowej. I tą dziwną, pełną napięć i niedopowiedzeń polską mentalność. Jesteśmy fascynującym, wspaniałym narodem, ale zdecydowanie nie łatwym. To nie jest kraj „no worries, mate” jak w Australii. Tu zawsze są jakieś „worries”, a niewielu „mate’ów”.

IMG_5238

Odbyłam dziś bardzo, bardzo długą rozmowę telefoniczną i wciąż jestem nią wstrząśnięta i zmieszana. Rozmawiałam z panem Kamilem od pumy, o którym pisałam dwa dwa tygodnie temu. Niemiło.

Kosztowało mnie to kawał odwagi, żeby wziąć się w garść i wykręcić numer. Skoro jednak bohater mojej notatki chciał jej treść skonfrontować i wyjaśnić, nie miałam wyboru. Wolność słowa to jedna, a odpowiedzialność druga sprawa.

Najbardziej jednak zastanawiałam się, o czym ja będę ze świrem rozmawiać? On ma swoją racje, ja mam swoją. I co? Będziemy się wykłócać, która jest lepsza bo mojsza?

6914387-cougar-baby

Stara mądrość ludowa głosi „nigdy nie mów nigdy”. Zaryzykuję jednak- NIGDY nie będę popierać trzymania dużych kotów w domach. Będę trzymać się swojego zdania, że to NIE są zwierzęta towarzyszące. Dobrze, że są urodzone w hodowli w niewoli (zamknąć w budzie na podwórku tygrysa z lasu byłoby kompletną zbrodnią i skandalem), wciąż jednak nie są domowymi mruczusiami.

Moje prywatne opinie nie rozwiązują jednak głównego problemu. „Wielkie domowe” koty już są i będą. Pewnie coraz liczniejsze, bo taka panuje moda na bogatym zachodzie, więc i do nas kiedyś dotrze. W polskich lecznicach weterynaryjnych zaczynają się pojawiać serwale i sawannah, a według opinii „znawców środowiska” za wysokimi płotami możnych tego kraju żyje znacznie więcej wielkich kotów gatunków wszelakich. I co teraz? Skoro już są? Zostawić je bez opieki? Niech zdychają?

Mary and Callie ... Waco 2007 Cat Show

pictures-of-cats.org

Można by edukować ludzi, że wielki kot to wielki problem i wielkie obowiązki dla opiekuna- w czym upatruje swej misji pan Kamil, a ja postrzegam jego działania jako dodatkowe lansowanie mody na pumy.

Można by postarać się o zmianę polskiego prawa, żeby posiadanie takich zwierząt było nielegalne i koniec. Bez żadnych furtek, że cyrk czy dobry układ gwiazd. Osoba pana z pumą niewątpliwie budzi duże emocje i może gdyby umiejętnie je przekierować i zjednoczyć, udałoby się zebrać odpowiednią ilość podpisów, by posłowie musieli zająć się pracą nad poprawką tej ustawy. Po raz kolejny jednak- nielegalny, nie znaczy przecież niedostępny. I znów- czy skoro ich obecność w willach i apartamentach wydaje się być nieunikniona- mają konać bez opieki weterynaryjnej? I kwestia, która nurtuje mnie najbardziej- jeśli je konfiskować, to gdzie później umieszczać? W schroniskach dla zwierząt?! Ogrody zoologiczne nie pomieszczą tylu wielkich kotów.

Jak rozwiązać ten problem? Krytykowanie pana Kamila faktycznie może być mało skuteczne. Choć sam się wystawia do odstrzału, występując z pumą w telewizji. Łatwy cel. Jak każdy, kto w Polsce trochę wychyli się przed szereg.

IMG_7220

Niewiele rzeczy jest w życiu czarnych, albo białych. Banał. Rozmawialiśmy bardzo długo. I w jednym Kamil ma rację. Za każdym człowiekiem stoi jego historia. Nigdy nie byłam w Afganistanie, nigdy nie byłam na wojnie, nigdy nie byłam w hospicjum. Nigdy nie odwiedzałam sama,czy ze swoim kotem, ośrodków pełnych śmiertelnie chorych dzieci. Tani, emocjonalny chwyt? Być może. Mam w sobie jednak ogromną pokorę wobec dramatu śmierci dzieci. I pewien podziw, dla ludzi, którzy chcą im dać trochę radości w ich smutnym dzieciństwie w szpitalu pełnym kroplówek i zastrzyków. Pisałabym to z mniejszym dysonansem moralnym, gdyby Kamil odwiedzał je ze zwykłym dachowcem, maine coonem, czy persem, a nie z pumą… ale nic i nikt nie jest czysto czarny albo biały.

W podróżowaniu najwspanialsze jest spotykanie ludzi (+wolność, +widoki,+pokonywanie swoich granic, +wolność, +widoki). Inne narody, inne kultury, inne perspektywy i punkty widzenia. To rozwija. Na początku studiów uwielbiałam jeździć pociągami. Wierzyłam wtedy, że każdy ma swoją mądrość i może nas czegoś nauczyć. Jeździłam więc pociągami i pasjami rozmawiałam z ludźmi w przedziałach. Z czasem straciłam swój poznawczy entuzjazm… może utonął gdzieś w oceanach polskich gorzkich żali, narzekań i marudzenia na cały świat, wciąż jednak lubię sobie czasami pogadać z jakimś nieznajomym na tematy egzystencjalne (bo jaka pogoda jest, każdy widzi). Tylko bardziej selektywnie wybieram swoich rozmówców. Oczywiście nie trzeba jechać na koniec świata, żeby pogadać z kimś ciekawym. Przy takim przeludnieniu Ziemi tajemniczych nieznajomych niemal wszędzie jest na pęczki.

IMG_5662

Ta rozmowa była jak krótka podróż. Rzadko zdarza mi się wisieć 2 godziny na telefonie. Blogerka eko-aferzystka i koleś z pet-pumą. Czy w jakikolwiek sposób przekonaliśmy się do swoich racji? Wątpię. Może on faktycznie nie jest złem wcielonym i źródłem całego problemu, tylko najbardziej medialnym reprezentantem posiadaczy wielkich kotów, w momencie, gdy uważam, że wielkie koty nie powinny być domowymi zwierzakami i koniec. Może ja nie jestem aż tak podłą suką, chcącą się wybić na kontrowersyjnym temacie. Oboje chcemy chronić wielkie koty- jeden cel, dwie kompletnie różne wizje.

Cała ta dziwna historia ma jeden, wielki plus. Rozmawialiśmy. Udało nam się spokojnie porozmawiać. Bez żadnego jadu, wrzasków czy inwektyw. To było na prawdę budujące. I znów cieszę się, że mam tego bloga… bo bez niego nic podobnego by się nie wydarzyło.


8 thoughts on “Puma duma odc 2

  1. Tak wiele chciałabym napisac w tym komentarzu że nie wiem czy uchwycę to wszystko. Po pierwsze podzielam twój poglada że wielkie koty nie powinny być zwierzątkami domowymi i szczerze mówiąc nic nie usprawiedliwia (nawet tak szalachetne powody którymi kieruje się Pan Kamil) trzymania pumy w domu to jest dzikie zwierzę i jej miejsce jest w jej naturalnym środowisku. Za chwile cyrki gotowe tłumaczyc że zapraszają na występy dzieci z domów dziecka i pokazują jak lew skacze przez płonącą obrecz i to jest dobre bo przecież dzieci z domu dziecka nie pojadą do Afryki zobaczyc lwa a że ten lew w cyrku odstawia szopkę wymyślona przez ludzi to już ninna inszość. Z drugiej jednak strony to budujace że udało Ci się z Panem Kamilem porozmawiać i jak rozumiem była to miła i kulturalna rozmowa bez obrzucania się błotem.
    Kojena sprawa, BLOG. Jestem fanką bloga od samego początku bo akurat jak ja wróciłam z Tajlandii wy mieliście tam wyjechać i waszym pierwszym przystankiem była Ko Lanta i tamtejsze przytulisko dla psów. Potem my pojechaliśmy do Austarlii i Was tez tam poniosło, było tez Bali na którym ja także byłam no a teraz Łódź moje rodzinne miasto w którym mieszkam🙂 Jestem więc emocjonalnie z blogiem związana i szczerze mówiąc po cichu liczę na spotkanie w realu (może kiedyś poprowadzisz jakieś spotkanie o swoich podróżach?). Zauważyłam że im więcej wyjeżdżam w coraz ciekawsze miejsca z tym większą obojętnością ludzi po powrocie do domu się spotykam. Ludzie są smutni, zfrustrowani i nie chcą słuchać jak było w Austarlii albo na Filipianach. Wolą pogadać o tej nowej tajskiej knajpce co ja otworzyli tydzień temu a ja w duchu myslę sobie że to jedzenie w niczym nie przypomnia tajskiego no i kosztuje 10 razy więcej niż w Tajlandii. Jeśli to jakaś pociecha to dla mnie zlikwidowanie bloga było by smutną wiadomością i piszę to jak najbardziej szczerze.

  2. Problem w tym, że zwykły człowiek oglądający pumę w tv nie widzi całego obrazu, ile trzeba włożyć pracy w jej wychowanie i jaka to odpowiedzialność, tylko widza fajnego zwierzaka. Tak samo jak lisy z fermy, które uratowano i dziewczyna trzyma je w domu (czy raczej przy domu w wolierze)- każdy widzi super uroczego liska, którego chce się przytulić, a jak się poczyta, jakie te lisy są trudne, uciążliwe i wymagające, to już się odechciewa…
    Fajnie, że zostawiasz bloga i fajnie, że udało się porozmawiać z panem Kamilem i że ta dyskusja była owocna🙂

  3. Aniu, z wielkim zainteresowaniem czytam Twojego bloga (choć nie jestem weterynarzem🙂. Nie chcę pisać o emocjach, bo to jest trudno-interpretowalne i niewiele zmienia, ale ciekawi mnie czy pan Kamil działa zgodnie z prawem. Warunki tego kto może przetrzymywać zwierzę niebezpieczne (a puma takim jest z definicji) określa Ustawa o ochronie przyrody, par. 73 (info ze strony MŚ http://www.mos.gov.pl/artykul/7_aktualnosci/9351_rozporzadzenie_w_sprawie_gatunkow_zwierzat_niebezpiecznych_dla_zycia_i_zdrowia_ludzi_wyjasnienie_do_projektu.html),a a tego jak takie zwierze należy przetrzymywać określa odpowiednie rozporządzenie (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20111731037). Czytając o pumie chodzącej po ogródku, śpiącej w łóżku z domownikami i planach pana Kamila zastanawiam się czy on to wie? czy jest zarejestrowanym „jednoosobowym cyrkiem”? (bo raczej nie jest ogrodem zoologicznym, placówką naukową czy centrum rehabilitacji zwierząt…)???

    1. Tak, pan Kamil akurat w przepisach jest bardzo dobrze zorientowany. Jak już pisałam- żeby osoba prywatna mogła „wejść w posiadanie” wielkiego kota, musi być zarejestrowana jako cyrk i co też uczynił. Wymogi, w jakich warunkach to zwierze żyć powinno (jaka klatka, jakiej wielkości, jaki wybieg) są drastycznie niższe niż w przypadku ogrodów zoologicznych. To jednak, że człowiek, który chce mieć lwa, musi mieć w ogrodzie klatkę 5 na 10m (przykładowo- nie sprawdzałam wymogów), nie znaczy, że lew ma tam ciągle siedzieć. Wystarczy, że zagonią go tam na czas kontroli. Myślę, że tak to działa… przynajmniej do póki kogoś nie zje.

      1. 😦 to jest smutne, zwyczajnie smutne. bezmyślność ludzka i pseudo-kochanie zwierząt😦 znajoma, która (z sukcesami🙂 próbuje zmienić los niedźwiedzi w niewoli mówiła, że MŚ rozważa zmianę przepisów tak, by cyrki (w tym te jednoosobowe – btw, cóż za szatański pomysł!!!!) nie mogły przetrzymywać czy posiadać zwierząt niebezpiecznych, ale to jeszcze dalekie plany. i tak, zdecydowanie, duże drapieżniki nie powinny być domowymi maskotkami, no nie. i dzięki, że miałaś siłę na spokojną rozmowę z panem Kamilem!!! i powodzenia!!!!!

  4. Po mamy rozum żeby nim się posługiwać. Wojna nie prowadzi do niczego dobrego. Podstawą to dialog. Każdy ma prawo do swojej opinii.. Ale nie możemy jej narzucać.. Ważne żeby umieć rozmawiać… Za dużo zła jest na tym świecie.. Każdy z nas jest wartościowym człowiekiem… Nie marnujmy tego.pozdrawiam

  5. Nie rezygnuj z bloga🙂 I nie rezygnuj z doceniania Polaków🙂 Byłoby pewnie inaczej, jeśli chodzi o żale i wyrzekania, gdyby gros ludzi nie żyło w Polsce z trudem wiążąc koniec z końcem… ale jest jak jest i tak nieźle sobie radzimy, jak na warunki, w których wiele osób żyje. No i miło, że dało się pogadac; odmienne poglądy nie oznaczają, że mamy się zwalczac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s