Ślepe mioty

Dziś będzie tanio, afekciarsko i w afekcie, ale nie widzę nic wzniosłego w kolejnej niepotrzebnej śmierci i kolejnym niepotrzebnym końcu niepotrzebnego życia. W ogóle nie widzę żadnej wzniosłości w umieraniu. Każdy zgon, eutanazja, samobójstwo jest ostateczną przegraną, indywidualną porażką, jednostkowym końcem świata. A co, jeśli musisz umrzeć, zanim jeszcze naprawdę zacząłeś żyć? Niby ma być łatwiej. Przecież nie wiesz, co tracisz.

Historia jest świeża. Dzisiejsza. Jeszcze ciepła.

Popołudnie w lecznicy. Upał topi jezdnie i chodniki. Łódź zamienia się w rozedrganą żarem półpustynną fatamorganę. Ulice zamierają. Poczekalnia zieje pustką. J. buja się na krześle tuż pod nawiewem dającej z siebie wszystko klimy.

Nie, co ty… jaki ruch🙂 Widzisz, jaki był ruch, jak teraz… poza tym 1 września, nigdy nie ma dużo ludzi… No ale tak, uśpiłam dziś za to ślepy miot. A właściwie pół. Widzisz jak można wykorzystać okazje, że dzieciaki w szkole…. Tak… W połowie wizyty uznali, że jednak mogliby dwa kociaki odchować. I kazali mi wybierać które… bo sami nie potrafili zdecydować… Właśnie…

    – Gdybyś miała zdecydować, mając przed sobą 4 kociaki, które mają przeżyć, a które masz zabić, to jakie byś wybrała? Były 2 czarne, rudy i szylkret.

Zgadzamy się, że zostawiłybyśmy rudego i szylkretkę. Głupio byłoby się teraz nie zgodzić, skoro i tak czarne już nie żyją. Ale w końcu czarnych kociąt jest od metra. W każdym schronisku, w każdej fundacji. Kto by to wziął. Takie niepospolite może jednak znajdą jakiś dom.

W połowie dyżuru odbieram telefon. Dom dziecka. Ktoś podrzucił karton ze ślepymi kociakami. Bezbłędna logika.

Co teraz? To szósta lecznica do której dzwoni kobieta. Skarży się, że wszystkie inne zaleciły eutanazję. Jak tak można?

Nie, nie możemy odchować tych kotów w lecznicy. Nie, nie mogę zabrać ich do swojego domu. Nie, nie będę jej odradzać prób odchowania kociąt, ale tak, będzie to bardzo trudne i bardzo czasochłonne.

Po krótkiej rozmowie kobieta uznaje, że jednak „tak można”. Uśpić.

Przyjeżdża po godzinie. W asyście trzech wychowanków. W kartonie cztery szare kociaczki.

Baba jęczy wypełniając wniosek. Kotki piszczą. Miot. Miot piszczy. Wokalizuje. Chłopcy obserwują mnie podejrzliwie.

– Będziemy mogli popatrzeć?
– Nie, oczywiście, że nie.
– Dlaczego?
Opiekunka ucina dyskusje. Dziękuję jej, biorę karton i kieruję się na zaplecze.

– Pani nie wygląda na taką, co robi takie rzeczy- rzuca któryś z chłopaków.
Nie mogę nic odpowiedzieć. Patrzę na te pełzające, puchate szczurki i ściska mi gardło.

– A! Niech pani poczeka! Bo one leżą na mojej koszulce-przypomina sobie drugi dzieciak- Dałem im, żeby nie leżały na samym kartonie…. Bo mogę już ją zabrać?
Stawiam karton na stole i po kolei wyplątuję kociaki z zielonego T-shirtu. Wczepiają się w materiał pazurkami. Milą do rąk. Wszystko co ciepłe i żywe jest dobre i potencjalnie nakarmi. Ślepa logika niemowlaków. Malutkie pyszczki. Maleńkie noski. Maciupkie uszka. Miniaturki łapek. Antenki ogonków. Oddaję chłopakowi bluzkę i proszę ich, żeby już wyszli z gabinetu.

– Ja nie wiem jak pani może zabijać takie maleństwa- rzuca na do widzenia kobieta.

Sejf. Leki. Igła. Strzykawka. Nie myśl. Nie myśl „jak możesz TO zrobić”. To tylko zastrzyk. Zastrzyku nigdy nie robiłaś?

Takie małe. Takie bezbronne. Takie piszczące. Takie ciepłe.

Może jednak zabrać? Odchować? Może chociaż jednego? Boże… którego? Przeglądam je maniakalnie, czekając na jakiś „znak”. Niech któryś coś zrobi, wybierze mnie, oczaruje, wygra życie. Niech któryś ma jakąś plamkę, prążek, ciapkę którą będzie trzeba uratować… Ale wszystkie są szare. Wszystkie są śliczne. Jeden szaro-biały… obiektywnie nieciekawy… no ale co? Od razu do uśpienia, bo nie lubię łaciatych???

Trzy podejścia. Trzy podejścia, dwa papierosy, „telefon do przyjaciela”.

Piszczały, wyciągały przed siebie swoje maleńkie kosmate łapki z pazurkami jak igiełki i wczepiały się w fartuch.

Premedykacja.

Cisza. Wiotka cisza. Maleńkie serduszka tłukące się w drobniutkiej klatce piersiowej.

Uśpienie.

Maleńkie kotki zamieniają się w maleńkie woreczki sierści. Skórki.

Sterylizujcie swoje koty.

kini

http://pittens.tumblr.com/


44 thoughts on “Ślepe mioty

  1. Bardzo prawdziwe:( I opis dnia nawet, jakiegokolwiek- często takie były tego lata. Strasznie smutne, nie wiem dlaczego ale przy czytaniu miałam łzy w oczach, mimo że nigdy nie ryczę przy eutanazjach i jakoś nie myślę o tym po prostu… Ale przypomniał mi się ostatni ślepy miot, zabiłabym owszem ale połowę ludzi

  2. Ja miałam moja kotke wysterylizować ale cwaniara uciekła na podwórze i niestety jes w ciąży ale jak urodzi i odchowa małe to od razu ja bede styrylizować

    1. Ciężarną kotkę także można wysterylizować, aborcja gratis, a zwierzak nie będzie cierpiał przy porodzie i potem przy odebraniu maluchów

      1. Jestem jak najbardziej ZA usypianiem ślepych miotow, sterylka czy też sterylka aborcyjną ale pisanie aborcja gratis to już za dużo nie sądzisz?

  3. Jejku, ale straszne.. Nie wiem jak ludzie tak mogą. Sterylizacja wszystko, by załatwiła! Miałam znajomą, której kotka co roku miała młode i zamiast ją wysterylizować w końcu, ta znajoma zawsze zabijała młode – albo zostawiała na łące albo topiła albo jeszcze inne okropne metody. Kilka razy prosiłam ją o sterelizację, ale ona odpowiadała po co. Okropne:/

    w-spodnicy.blogspot.com

      1. Chyba masz rację.. Szkoda, że tego nie zrobiłam kiedy się o tym dowiedziałam. Bo teraz już trochę za późno – wszystko działo się ładnych parę lat temu, a z nią nawet nie mam kontaktu. Może sama poszła po rozum do głowy..:/

  4. komentarz tej kobiety rozwalił mnie aż zaczęłam płakać. Z psem jest łatwiej bo przetrzymasz w domu w trakcie cieczki i tyle, kota nie upilnujesz. Coraz bardziej mnie denerwuję jak widze że ktoś nA fb wkleja zdjęcia małych kotków ” moja pusia/rudzia/kicia się okociuóła kto chce małe kotki bo ja nie moge ich zatrzymać” . Od razu wklejam komentarz że powinni się nad tym zastanowić mając już tą jedną kotkę.

  5. Ja niestety-stety należę do tych, co to uśpili tylko jeden miot. Potem stwierdziłam, że wolę się męczyć z odkarmianiem i szukaniem dobrych domów niż z wyrzutami sumienia i pokrętną logiką „że tak trzeba”. Odkarmianie jest czasochłonne, kosztowne i trudne, ale zdecydowanie wolę satysfakcję z wypełnionego zadania, niż poczucie porażki. Tak już mam i tak mi pewnie zostanie. Ściskam gorąco, bo wiem jak to uczucie jest paskudne.

  6. H
    Ja miałam rozkosznego kotka biszkoptowego,ktory trochę kulał na tylnią nózkę.Lekarz z Chwytowo -Bydgoszcz powiedział uśpić!.Napewno nie-odpowiedziałam i oburzona wyszłam z kotkiem .Kotek o ślicznym pyszczku,wielkim apetycie…Miał u mnie zostać,ale ktoś jeszcze się Nim zauroczył,a ja miałam jeszcze 3 inne kotki.

  7. Nie mówiłem o tym nikomu, ale to mi zostanie do końca życia, mruczenie takiej małej istoty w momencie wzięcia jej do rąk. Nie umiem nawet o tym pisać.

  8. Żadna śmierć nie ma uzasadnienia, a zwierzęca boli tym bardziej, im mniej pamięci po nich zostaje. Uświadamia jak bardzo życie biologiczne jest kruche, kiedy ledwo zauważasz ten ułamek sekundy pomiędzy uderzeniem serca- ostatnim- a ciałem, leżącym bez ruchu na twoim stole. I nie da się wartościować. Byłam dziś przy usypianiu jedenastoletniego owczarka niemieckiego, po mastektomii, z niewydolnością krążeniową, z przerzutami- mieszkam w domu z jego bratem z jednego miotu. Szyłam go po mastektomii, bylam świadkiem jego leczenia, jego wybudzania, jego ataków duszności, jego strachu w oczach na widok weterynarza. Wygasania. I ten moment, kiedy z toczącego się z bólu po podłodze psa zostaje dwadzieścia kilo zwłok, i łapy prześwitujące przez worek, w którym spędzi następne godziny w zamrażarce.

    Nie ma jednak nic gorszego niż niepamięć. Anonimowe śmierci zwierząt bez imion. To zostaje w człowieku i na początku „kariery” robi dziurę gdzieś w środku, zostaje i boli. I bardzo dobrze- tak myślę. Tyle w nas człowieka, ile jeszcze potrafimy czuć- i trzeba o tą zdolność dbać, zwłaszcza w naszym zawodzie, gdzie eutanazja to zabieg równie trywialny jak sanacja jamy ustnej. I wspaniale, że ktoś o tym pisze, jak Ty- bo to znaczy że pamięta.

    Myślałam nad stworzeniem miejsca pamięci takich istnień, którym uwaga nie została poświęcona, a życie kończą jeszcze przed jego rozpoczęciem. Nie wiem co by to mogło być, choćby strona internetowa- ale ważne żeby po prostu było.

    Życzę dużo siły na kolejne lata.

  9. Tego lata odkarmilam slepego kociaka…. tyle ile milosci mi ta kotka dala w zamian nie jestem w stanie zliczyc…. znalazlam jej dom, dobra rodzine, kosztowalo mnie to 1,5 miesiaca milosci, troche czasu i mleka, jeden dzien na fb zeby ktos sie po kicie odezwal…. a wystarczyloby zeby ludzie okazali troche serca i wykazali sie rozumem, dzieciaki moglyby sie a tych kociakach uczyc odpowiedzialnosci i wykarmic je…. brak slow i zlamane serce, gdy czytam ten wpis….. bardzo wpolczuje, ja bym nigdy nikogo nie zabila, bo dla mnie nie ma znaczenia czy to zwierze czy czlowiek i nigdy nie bedzie mialo…. powodzenia

    1. Prawda. Dzieciaki się nauczyły tylko tego ze w razie czego się uśpi. Jak znajdą kiedyś kocie lub psie nieboraki, to też przyniosą. A mogłyby się nauczyć miłości do zwierząt i odpowiedzialności. Tej wrednej opiekunce powiedz co z niej za baba i jak ona tak może. Pedagog cholera

  10. To bardzo trudne, koniec życia zdrowych kociąt, często przez głupotę i celowe działanie osób nie sterylizujących kotek. Na szczęście nigdy nie musiałam podejmować takiej decyzji, miałam możliwość odkarmienia tych które do mnie trafiały, niestety były też takie które nie przeżyły i patrzenie na ich śmierć lub zakończenie cierpienia też było ciężkim przeżyciem.

  11. nienawidzę Cie, za ten wpis.
    nienawidzę ludzi, za bezmyślność.
    nienawidzę siebie, bo nie mogę wziąć więcej kotów.
    ludzka głupota i budzi tylko nienawiść.
    i siedze i rycze patrząc jak moje koty spokojnie śpią.

  12. mam kotke-nie myslalam o sterylizacji…..doszedl kocurek……..no i stalo sie-urodzila pieknego czarnuszak. Po calej nocy brzuszek dalej gruby i twardy-wizyta u weterynarza i…………kolejny kocurek niestety martwy (byl zbyt duzy zeby sie przecisnac), i zatarasowal wyjscie maluniej kocince.Cesarskie ciecie i cala noc tarmoszenia tej biedulki. 4 miesiace od urodzenia tata koci umiera-zostaje mama i 2 kociaki. Sa z nami do dzisiaj – mama i jej synek i corcia-cala trojka czarnuszkow…….kocham je strasznie mocno i nie wyobrazam sobie zycia bez tych moich potworkow!!!🙂

  13. Tak, bohatersko odchowujcie swoje kociaki które albo trafią do złego domu albo będziecie im szukać domów na siłę, domów, które mogłyby zabrać inne kociaki. Jeżeli masz kocura, wylkastruj go żeby dłużej żył, nie śmierdział, mniej się bił, mniej wychodził i niepotrzebnie nie zapładniał. Jeżeli masz kotkę, wysterylizuj ją, żeby dłużej żyła, nie miała ciąży urojonych, ropomacicza, guzów sutków, nie uciekała, nie męczyła rują, nie traciła zdrowia przy ciążach, porodach, bójkach, odkarmianiu młodych. A Ty nie będziesz musiał bohatersko towarzystwa trzymać w domu i równie bohatersko szukać im domów psując tylko świetną robotę którą robią weterynarze, ludzie z fundacji próbując działać i zmniejszyć populację bezdomnych zwierząt.

    1. Dzięki za ten komentarz! Właśnie to jest kolejna ważna kwestia- odchowasz cztery ślepe kociaki, podbudujesz swoje ego miłośnika zwierząt, a cztery inne, dorosłe koty „zgniją” w schronisku.

      1. Idealizujesz. Ci którzy chcą brać koty ze schroniska zazwyczaj biorą koty ze schroniska. Większość ludzi niestety woli młode kocięta.
        Duża część społeczeństwa wolałaby nie mieć kota niż mieć kota ze schroniska. Smutna prawda😦

  14. Współczuję konieczności przeżywania regularnie sytuacji traumatyzującej dla normalnie wrażliwego człowieka. Mam tylko nadzieję / życzę Pani, by mimo tego, udało się Pani tę wrażliwość zachować. Choćby do chwili gdy doczekamy się w Polsce obowiązkowej sterylizacji zwierząt niehodowlanych. Pozdrawiam serdecznie

  15. sąsiedzi czesto podrzucaja pod moje drzwi zwierzęta te chore i niechciane odchowałam dwa mioty kociaków od takich maluszków po dorosłe koty …to naprawde trudne nieprzespane noce i zniszczone mieszkanie ,ludzie sa bezmyslni i okruni ….

  16. Chciałam kiedyś zostać Vetem, ale nie zostałam tylko z tego jednego powodu. Nie potrafiłabym uśpić, zabić zwierzaka, nawet jeśli by cierpiał przez chorobę. Mam 9 letnią kotkę, która śpi wtulona we mnie. Mam też nadzieję, że moja kicia umrze ze starości i że ja nigdy nie będę musiała podejmować tak trudnej decyzji w życiu, o odebraniu jej życia zastrzykiem. Dla pewnej grupy ludzi, to tylko kot. Dla mnie to pokrewna dusza (choć zwierzęta podobno jej nie mają). Są też dwa rodzaje Vetów jakich spotkałam w swoim życiu. Jedena grupa, na szczęście takich jest mało, usypia hurtowo, bez jakiś uczuć ect. Druga grupa, to Ci co są z powołania. Dla takiego Veta każda eutanazja, to trudna sytuacja psychiczna, bo taki Vet ma uczucia. Zwierzak nie jest dla niego tylko futrzanym workiem z kośćmi, dla niego to istota czująca, członek czyjeś rodziny. Artykuł smutny, ale jakże okrutnie prawdziwy. Wiele takich eutanazji można by uniknąć, sterylizując choć jedną kotkę. A do jednego przedmówcy: jak suczka czuje amorki, to jej nie upilnujesz, gdy jest sprytna, to i tak zwieje. Moja babcia swoją sunie pilniwała, wystarczyło jej 10min ucieczki, żeby zaciążyć. Kochasz- Sterylizuj

  17. Ja mojego Czesia wzięłam ze schroniska i gdy miał ok. 6 miesięcy wykastrowałam. Oczywiście nasłuchałam się od innych „mądrych” ludzi że kastracja to samo zło, przecież zwierzę też ma ochotę sobie ulżyć, że nie mam na co pieniędzy wydawać. Ja na to patrzę w innych kategoriach. Pieniędzy mi nie było szkoda, bo jak nie na kastrację to te 100 zł wydałabym na nowe spodnie lub buty. Kastracja była szybka, ok 10 minut, potem Czesiu przebudził się po 3 godzinach, a w pełni doszedł do siebie po 2 dniach. Teraz mam pewność, że chociaż on sam jeden w gromadzie kilkunastu bezpańskich kotów zamieszkujących moje osiedle, nie będzie „ojcem” kolejnych bezpańskich miotów.

  18. Wlasnie dlatego nie zostalem weterynarzem😦
    Mialo byc technikum, studia i wielkie, wzniosle chwile w lecznicy itp.
    Na pierwszych praktykach usypialismy psa. Pies siedzial cierpliwie czekajac i plakal. Ja stalem i sam ledwo powstrzymywalem placz.
    „Nie. Pie…ę, to nie tak mialo wygladac, nie tego oczekuje dla siebie w przyszlosci…” – pomyslalem.
    Skonczylo sie na technikum wet. Studia juz na zupelnie innym kierunku.
    Do tego zawodu „trzeba byc twardym, a nie mientkim”. Ja twardy nie jestem😦

  19. Koleżanka niech se jajek dokupi, albo asertywność poćwiczy. Nie ma obowiązku eutanazji ślepych miotów, nie ma musu w wykonywaniu zabiegu, który nie jest ratowaniem życia. Taka uleglość to prosta droga do wypalenia zawodowego i jakże modnego w naszej grupie zawodowej samobójstwa.
    Kodeks etyki lekarza weterynarii Art. 1:
    Powołaniem lekarza weterynarii jest dbałość o zdrowie zwierząt oraz weterynaryjna ochronazdrowia publicznego i środowiska. Celem nadrzędnym wszystkich jego działań jest zawsze dobro człowieka w myśl dewizy: „Sanitas animalium pro salute homini”.

  20. Kto dał prawo do określania, czyje życie ma wartość a czyje nie. Moja kotka urodziła jedno i porzuciła. No i mały ma się świetnie. Ma już 2 miesiące. Przez myśl mi nie przeszło, aby unicestwiać życie.

  21. Tekst całym sercem odebrałam, bo też kiedyś musiałam raz, i ostatni raz wybrać pieska z do ocalenia z 5 piesków suni mojej kochanej, która na amory się wybrała. Lekarz też czuł się jak morderca,Ja jeszcze gorzej, bo to ja wybierać musiałam.Sterylizować, wszystkie hodowle rejestrować, to może mniej tych nieszczęść będzie.

  22. Zachęcam wszystkie osoby wypowiadające się tu, że ich kotki urodziły małe, do ich sterylizacji. Zabieg ten zapobiega wielu chorobom układu rozrodczego, uciążliwym rujkom, a przede wszystkim pojawianiu się kolejnych małych, które nie wiadomo w jakie ręce trafią. Warto też pomyśleć o tych kociakach, których narodzinom nikt nie mógł zapobiec, a które znajdują się w schroniskach i domach tymczasowych. Takie zwierzaki w niczym nie są gorsze od tych urodzonych w domu.

  23. Wykarmiłam kilkanaście małych kotków,To naprawdę jest wielka praca.i co?No cóż,nie mogłam ich zatrzymać.Oddałam w dobre ręce.Po kilku miesiącach okazywało się,ze kotek się zagubił, zdechł, znudził się i wyniesiono go do lasu…Zwierzęcia się nie szanuje,Łatwo przyszło etc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s