Góry. Chmury. Śnieg, deszcz, lód… Tatry.

Blisko 4 miesiące niepisania, to niemal blogowa śmierć. Tymczasem rzeczywistość jest dużo mniej dramatyczna, o ile za dramat nie uznać boleśnie prozaicznej przyczyny tej pisarskiej abstynencji. Nie mam czasu. Taki banał. Niestety jako jeszcze młoda, jeszcze ambitna i wciąż (na nowo) aspirująca do bycia kuną sukcesu/gazelą biznesu czy pandą zwycięzcą, pracując na 1,3 etatu, robiąc … More Góry. Chmury. Śnieg, deszcz, lód… Tatry.