Co znaczy „królik”?

Będzie to krótka, choć przegadana, historia o podziałach. Żyjemy sobie relatywnie komfortowo w naszych kręgach zawodowych i znajomych, w coraz większej mierze wirtualnie. Mamy profile na Facebooku, profile znajomych, profile światopoglądowe, profile zainteresowań, bańki niemierzalnych statystycznych złudzeń („to niemożliwe! nie znam nikogo kto by na niego głosował?!”) i drobno siekane strefy komfortu. Tymczasem różnice perspektyw są tak głębokie, że rozmijamy się nawet w rozumieniu najprostszych znaczeń. Czym jest „wolność”, „równość”, „równouprawnienie” przy rzeczowniku „królik”?

tumblr_neqa2uWYwW1sqzt47o7_400

*
Wróciłam do domu po 12-godzinnym dyżurze. Lubię swoją pracę, ale 12 godzin to dużo. Zwłaszcza trzeci dzień z rzędu. Organizm krzyczał „wanna!”, „łóżko!”, „kolacja!” (w dowolnej kolejności). Chłodny rozsądek: „Kocia kuweta!!!!!”. Zgodnie z imperatywem nałogu- najpierw odpaliłam komputer. Facebook oprócz kilku linków do filmów ze śmiesznymi kotami, śmiesznymi ptakami, zaproszeniami na milongę, informacjami, że ktoś idzie na milongę i pytaniami czy idę na milongę (reasumując- brutalnie przypomniał, że życie toczy się gdzie indziej, a mnie bardzo tam nie ma), wypluł wiadomość od Mastera.
Master po krótce streszczał historię życia wyhodowanego na wsi królika, który jako dar od znajomej trafił w jego ręce, a teraz jest źródłem wątpliwości, czy można go dać dziecku. Jęknęłam. Wanna-jeść-spać-spać-jeść-umrzeć… cokolwiek, ale nie królicza porada po 22. Powlokłam się zmienić kotom żwirek i usiadłam do pisania. Master- siła sentymentu. Bagna moralnego dna, Makbet, Lord Vader i mroki młodości marnowanej w poniemieckim gmachu liceum wybudowanym w mauretańsko-neogotyckim stylu (nie mogło z nas wyrosnąć nic dobrego).
Co prawda nie pamiętałam, ile lat czy miesięcy może mieć Masterowa latorośl, ale sądząc ze zdjęć było w wieku co najwyżej pełzającym. Wiek z resztą i tak nie miał istotnego znaczenia. Napisałam, zgodnie ze swoją wiedzą i sumieniem, że króliki nie nadają się na zwierzątka dla dzieci. Króliki potrzebują cierpliwości, delikatności, spokoju i przestrzeni, przede wszystkim jednak potrzebują do szczęścia co najmniej jeszcze jednego królika, i w krajach cywilizowanych (patrz Anglia) jest to już wymóg prawny. (…) Skoro już jednak tego królika dostał, a dziecko, o ile pamiętam bardzo młode, to należałoby zwierzaka: dokładnie przebadać, gruntownie odgrzybić, wszechstronnie odrobaczyć (nawet przy minimalnym prawdopodobieństwie zarażenia się czymkolwiek, lepiej nie przeceniać immunokompetencji dziecka (tak się hoduje alergie)), na wszelki wypadek sprawdzić, czy nie jest nosicielem Salmonella spp. Wyszło z tego wypracowanie godne większej sprawy. Wypracowanie, aż proszące się o „thx, tl’dr”.
– Ahahahahahaha- odpisał Master.- Cóż za zjawiskowe nieporozumienie na poziomie aksjomatycznym.
– ?- odpisałam. „Akcjomatyczny” wybrzmiał echem w synapsach moich, głodnych pięknych wyrazów w mowie potocznej, neuronów.
– Nie mów mi, że chodziło ci o mięso? – spytałam w nagłym i strasznym olśnieniu.
– Dokładnie tak.
Kurtyna.

A wy co widzicie, gdy słyszycie „królik”?

nintchdbpict000212879086fotka z https://www.thesun.co.uk, bo wstyd się przyznać- najwyraźniej nie mam własnych zdjęć królików
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s